Pami皻nik Jerzego Dytkowskiego

Rokitno Wo造雟kie 1920-1944


wst瘼rozdzia造 1-10 - rozdzia造 11-20 - rozdzia造 21-30  - rozdzia造 31-40  - rozdzia造 41-47komentarze czytelnik闚


1. RODZINNE STRONY.

O pierwszych wra瞠niach ogl康u skrawka ziemi polskiej na przygranicznej stacyjce Krywin pisa貫m ju poprzednio. Po przewiezieniu Polak闚-tu豉czy do przyleg貫j Zdo豚icy, polska s逝瘺a kolejowa przenosi ich z towarowych ciep逝szek szerokiego toru, do normalnych wagon闚 osobowych PKP i transportuje do miasta R闚nego. Przyby貫 ze Zwi您ku Radzieckiego polskie rodziny, zakwaterowano w budynku koszarowym i poddano obowi您uj帷ej kwarantannie. Niezw這cznie po przybyciu - urz康zono nam k徙iel i wydano czyst bielizn, oraz obj皻o 軼is陰 kontrol sanitarn. Wszyscy przyjezdni byli poddawani badaniom lekarskim i obowi您uj帷ym szczepieniom ochronnym. Dopiero po tych zabiegach i dwutygodniowych obserwacjach sanitarnych, rodziny przyjezdnych by造 kierowane do miejsc poprzedniego zamieszkania.
Nasz gromadk rodzinn odes豉no do powiatowego Che軛a. To na tym terenie znajdowa豉 si gmina Staw, miejsce przynale積o軼i stanowej by造ch mieszka鎍闚 Rudy Opalin. 
W celu dope軟ienia formalno軼i meldunkowych, jako osoba podlegaj帷a obowi您kowi s逝瘺y wojskowej, wraz z ojcem uda貫m si do urz璠u gminnego. Przychylny urz璠nik poinformowa nas, 瞠 niedawno pewien uciekinier o takim samym jak nasze nazwisku, tak瞠 meldowa sw鎩 powr鏒 z bolszewickiej Rosji.
- To by Stach - zauwa篡 ojciec.
- Zgadza si - rzek urz璠nik - bo ten jegomo嗆 mia na imi Stanis豉w.
- Gdzie on teraz zamieszkuje? - zapyta tato.
- Nie wiem, ale pami皻am, 瞠 wspomnia o kresach.
- Ach tak, m闚i zapewne o Rokitnie - zauwa篡 ojczulek- bo to miasteczko le篡 na kresach i jest w nim ju czynna huta szk豉.
- Bardzo mo磧iwe - stwierdzi urz璠nik. Je郵i panowie poszukuj pracy w hutnictwie szk豉, to radzi豚ym tak瞠 wyjecha, bo nasze pobliskie huty w Dubecznie, Rudzie Opalin i J霩efowie s obecnie nieczynne.
- Chyba dobrze pan radzi - przyzna ojczulek - ale ja i tak musz uda si do J霩efowa. Na miejscu lepiej zorientuj si w naszej bran篡, a przy okazji odwiedz starych znajomych - zdecydowa tato.
W powrotnej drodze do Che軛a, odwiedzili鄉y jeszcze dalekiego kuzyna w Nowosi馧kach. By nim, nie m這dy ju i schorowany pan Nastarewicz, w豉軼iciel wiatraku w tej wiosce. M造n ju od dawna stanowi 鈔odek jego egzystencji.
Jak wynika這 ze wst瘼nych informacji urz璠nika gminy i 篡czliwego kuzyna ze wsi, znalezienie dobrej pracy zarobkowej nie by這 豉twe, a wiadomo嗆 o postoju hut, 鈍iadczy豉 a nadto o potrzebie rynku i rozszerzaj帷ym si bezrobociu.

Tak czy inaczej ojczulek uda si do pobliskiego J霩efowa, a ja w tym czasie, pozostawiwszy matk na nie rozpakowanych t逝mokach w stacyjnym kolejowym baraku, gdzie tymczasowo zamieszkiwali鄉y – w pojedynk uda貫m si na odwiedzenie ongi poznanego miasta. Po tak d逝giej nieobecno軼i z du篡m zainteresowaniem ogl康a貫m stare k徠y. By豉 to moja pierwsza wycieczka krajoznawcza w wolnej ojczy幡ie.
Id znajom ulic Kolejow, wychodz na Lubelsk i zd捫am do centrum. Odwiedzam ko軼io造 i plac targowy. Z ciekawo軼i patrz na eleganckich i dziarskich wojskowych, tak 鈍ietnie prezentuj帷ych si w mundurach. Pytaj帷 dowiaduj si, 瞠 w koszarach na ko鎍u ulicy Lubelskiej mieszcz si a dwie jednostki wojskowe, czym miasto Che軛 zyska這 sobie rang licz帷ego si w kraju garnizonu. Stwierdzi貫m, 瞠 to ogl康anie sta這 si powodem mojego nieustannie polepszaj帷ego si samopoczucia. Taka wycieczka zdecydowanie r騜ni豉 si od poprzednich, kt鏎e uprawia貫m w zabytkowym Kijowie. Tam zauwa篡貫m, 瞠 jego mieszka鎍y i obywatele musz to czego nie chc! Tu za, na ulicach rodzinnego Che軛a spotka貫m obywateli w o l n y c h. Na ka盥ym kroku widz i dostrzegam przechodni闚 spokojnych, pogodnych i weso造ch, u鄉iechni皻ych i zadowolonych. Widz to, co najbardziej rzuca si w oczy przyby貫mu z innej rzeczywisto軼i – widz ludzi 篡czliwych! Tote z takim odczuciem powracam do oczekuj帷ej rodziny.
A c騜 to spotka這 ci dobrego, sk康 twoja weso這嗆? – zapyta豉 mama. – Atmosfera wolno軼i, mamo – wolno軼i, odpowiedzia貫m. Ale ta nasza polska wolno嗆, nie tylko ciebie synku urzek豉. Ja r闚nie jej uleg豉m. To m闚i帷 postawi豉 na prowizorycznym stoliku przygotowany dla mnie obiad. Twoi bracia: Kazik, Janek, Bogdan i ma造 W豉dek – m闚i豉 dalej – te s uszcz窷liwieni, bo ju znale幢i jak捷 prac zarobkow przy roz豉dunkach wagon闚. Ciekawi mnie tylko co nam ojciec przywiezie..! Nie wiem co nas dalej czeka – przerwa貫m – bo r騜nica mi璠zy tym co by這, a dzisiejsz rzeczywisto軼i jest niepor闚nywalna. Kiedy, najcz窷ciej spotykanym na ulicach dawnego Che軛a by obrzydliwie nad皻y, zawsze niezadowolony i 豉sy 豉p闚ek, opas造 z ob瘸rstwa i opilstwa, wszechw豉dny i nienasycony tzw.” carskij uriadnik” / carski urz璠nik /. Ten uprzywilejowany w豉dca – stupajka, zawsze mia zwyczaj nazywa siebie ”Istwienno russkim czie這wiekom” i zawsze przestrzega w urz璠ach u篡wania, tego gwa速em narzuconego miejscowej ludno軼i rosyjskiego j瞛yka. Trafnie okre郵i貫 carskiego okrutnika i gn瑿iciela – potwierdzi豉 mama.
Drugim, bardzo nieprzyjemnym i najcz窷ciej spotykanym, w豉郾ie na ulicach Che軛a, by znienawidzony pop prawos豉wny. Tego or璠ownika propagowanej w闚czas „lepszej wiary”, zamiast pokory cechowa豉 zawsze zuchwa這嗆 tzw. „carskiego czynownika”. Jego szczeg鏊n trosk na terenach Che軛szczyzny by這 przestrzeganie obowi您ku 鈍i皻owania „gal闚ek” – carskich 鈍i徠 propagandowo – imperialnych i pilnowania nakazywanego 酥iewu „ Bo瞠 Cara Chrani”.
Nie spodziewa豉m si po tobie tak trafnego opisu carskiego prawos豉wcy, odpowiedzia豉 mama. Widocznie przypomnia貫 sobie szkoln 豉w z J霩efowa, gdzie jako ucze tajnej szko造 j瞛yka polskiego wyst瘼owa貫 przeciwko gn瑿icielom unickiego Bytynia i Che軛szczyzny. Wtedy nikt z dzia豉czy nie odwa篡 si nawet na s這wo prawdy, ale ty w tamtych czasach by貫 taki heroiczny...
- Tak mamo, wtedy nie mog貫m i nie chcia貫m inaczej, chocia czyni貫m to troch intuicyjnie – teraz spe軟iam ten obowi您ek w pe軟i 鈍iadomie. Dzisiaj tak瞠 osobi軼ie sprawdzi貫m, 瞠 nieliczni wyznawcy cerkwi przyk豉dnie upokorzyli kler prawos豉wny i nauczyli poszanowania w豉dzy polskiej. Dopiero dzi, mog g這郾o powiedzie, 瞠 prawos豉wna mniejszo嗆 przejrza豉 na oczy i nauczy豉 swoich duchownych w豉軼iwej pokory. Przekona豉 r闚nie o potrzebie zaniechania praktyk bezzasadnego uznawania rosyjsko軼i niegdy prze郵adowanego polskiego narodu, oraz szukania bezpiecznego przytu趾u w wolnej i niepodleg貫j Polsce. Teraz dopiero prawos豉wni popi zrozumieli, 瞠 religijna pokora, a nie pycha carskich aroganckich poplecznik闚, stwarza najlepsze warunki dla prowadzenia ich pos豉nnictwa – podkre郵i貫m. Obecnie jedyny 郵ad jaki jeszcze pozosta po tego rodzaju fa連zywych prorokach – ci庵n掖em dalej w徠ek my郵i – mo積a jeszcze dostrzec, ale tylko w postaci tzw. „bohomaz闚” pozostawionych przez carskich gorliwc闚 w che軛skim ko軼iele katedralnym na g鏎ce.
Trzecim z kolei zjawiskiem kalaj帷ym ziemi che軛sk, by cz瘰to spotykany tzw. „carski czynownik po 瞠leznoj dorogie”. Tego dygnitarza mo積a by這 zawsze zobaczy na stacji kolejowej, kiedy oci篹a造m krokiem przemierza peron z g鏎y spogl康aj帷 na otoczenie. Ten gest wytresowanej powagi by mu potrzebny aby na ciasno opi皻ym mundurze opas貫go cielska, zademonstrowa medal carskiego wyr騜nienia, wiernego s逝gi imperializmu rosyjskiego na tych ziemiach. Czynownik ten dok豉dnie przestrzega czystej mowy rosyjskiej, wi璚 ka盥e zbli瞠nie si poci庵u osobowego do stacji, gromko oznajmia pasa瞠rom, tylko w brzmieniu gwa速em narzuconego j瞛yka.
Na szcz窷cie dla nas wszystkich, czasy nieludzkich prze郵adowa przemin窸y raz na zawsze i ju nigdy nie wr鏂, a obecnie ulicami polskiego Che軛a beztrosko chadza spok鎩 i bezcenna w o l n o .
Powr鏂i ojciec i opowiedzia o J霩efowie - o zmianach jakie tam zasz造 w czasie naszej nieobecno軼i. Okaza這 si, 瞠 tamtejsi hutnicy z garstk przyjezdnych, rozpocz瘭i budow w豉snej huty udzia這wej. Realizacj tego 鄉ia貫go przedsi瞝zi璚ia ju rozpocz瘭i na zakupionym od Byty鎍闚 placu, obok przejazdu kolejowego przy stacji Uhrusk Wola. Nowa huta przybra豉 nazw „Nadbu瘸nka” i jest przeznaczona na produkcj butelek monopolowych. Trzeba przyzna - dalej m闚i ojciec, 瞠 obecnie, zdobycie pa雟twowego odbiorcy na wyroby hutnicze jest du篡m sukcesem, gdy uniezale積ia hut od 篡dowskiego prywatnego zbytu. Poza tym huta jest budowana na w豉軼iwym miejscu. Pierwszym warunkiem lokalizacji tego rodzaju przedsi瑿iorstwa jest stacja kolejowa, drugim zasadnicze surowce jak piasek i kreda, kt鏎e mo積a kopa na tym samym placu. Do tego potrzeba tylko jedno軼i w鈔鏚 samych hutnik闚 i dobrego kierownictwa zak豉dem - podkre郵i tatu. To 鈍ietnie – przyzna貫m. Uwa瘸m, 瞠 mogliby鄉y zasili hutnicz bra nasz rodzin.
- Nie, odpowiedzia stanowczo ojciec – nie posiadamy pieni璠zy na wykupienie wk豉du udzia這wego, nie mamy nawet do嗆 got闚ki na utrzymanie rodziny, co jest warunkiem 鈍iadczenia bezp豉tnej pracy, kt鏎ej buduj帷a si huta wymaga, a do czasu pierwszych wp造w闚 uzyskanych z produkcji.
Takie stanowcze o鈍iadczenie g這wy domu by這 wymowne. Nast徙i這 og鏊ne milczenie, kt鏎ego wydawa這 mi si nikt nie mia zamiaru przerywa. Wszyscy czekali na decyzj ojca.
– Co wobec tego robimy, zapyta豉 mama.?...
– Jedziemy do Rokitna, brzmia豉 kr鏒ka i stanowcza odpowied. Jutro rano mamy poci庵, a do Sarn, rzek rozkazuj帷o.
Decyzja wyjazdu zapad豉, nikt nie odwa篡 si zg這si sprzeciwu. W tej sytuacji, zwiedzanie rodzinnych okolic, znajomych mi od dzieci雟twa uhruskich las闚 i p鏊, i ogl康anie o tej porze roku pi瘯nie faluj帷ych 豉n闚 zb騜, nad wyraz przyjemnie pachn帷ej kar這watej so郾iny i pieszcz帷ej wzrok przepi瘯nej szachownicy p鏊 byty雟kich pod g鏎k - nale瘸這 od這篡 na inn okazj.
Wczesnym rankiem nast瘼nego dnia, ca陰 gromadk obarczon tobo豉mi znale幢i鄉y si na stacji. Ojczulek wykupi bilety do Rokitna, a rodzina zaj窸a na peronie dogodn pozycj wypadow do dalszej podr騜y.
Teraz mi璠zy nielicznymi pasa瞠rami ujrza貫m inn ni kiedy smuk陰 sylwetk polskiego funkcjonariusza PKP. Odr騜nia si wyra幡ie od poprzednio widywanego satrapy. Mimowolnie por闚na貫m... teraz, ten pe軟i帷y s逝瘺 kolejarz, mia na sobie pi瘯nie skrojony mundur, na g這wie czerwon czapk i spokojnym g這sem oznajmia o zbli瘸j帷ym si poci庵u.
Szybko za豉dowali鄉y si do wolnego przedzia逝. Dy簑rny konduktor poda sygna odjazdu i... powoli poci庵 ruszy.... 瞠gnaj rodzinny Che軛ie!

2. NOWE GNIAZDO.

Poci庵 nabiera rozp璠u i szybko przemierza poln przestrze. Bez zatrzymania min掖 Brze幡o i stan掖 na stacji w Dorohusku. Z zainteresowaniem przygl康a貫m si tak dobrze znanemu budynkowi stacyjnemu. Przecie w tym samym pomieszczeniu dnia 24 lipca 1915 roku kupowali鄉y bilety do Lisicza雟ka. Od tej pierwszej stacji kolejowej zaczyna si nasza tu豉czka na obczy幡ie – tu豉czka za chlebem, tu豉czka w czasie kt鏎ej los zmusi nas do nauczenia si j瞛yka rosyjskiego i tak gorzko do鈍iadczy.
Powoli mijamy most na Bugu, z okien wagonu ogl康amy zielone 陰ki i z這ciste pola. Rozmarzony o篡wiam si, gdy poci庵 zwalnia, a konduktor wyskoczywszy na peron g這郾o oznajmia nazw stacji: Jagodno!
Jakie to przyjemne brzmienie zawiera w sobie zawo豉nie tego kolejarza, mimowolnie pomy郵a貫m. Ile przyjemnych wra瞠 wywo逝je nasz j瞛yk ojczysty na Polaku przyby造m z Rosji. Ile to poni瞠 i upokorze prze篡貫m na obczy幡ie za mow polsk, kt鏎 wynios貫m z domu rodzinnego i tak pokocha貫m. Czy b璠 m鏬 kiedykolwiek wyrazi s這wami to co czuje teraz moje serce.
Na rozmy郵aniach przy oknie szybko mija czas, bo oto i Kowel. Tu szybko przesiadamy si do poci庵u zd捫aj帷ego w kierunku Sarn. Mijamy szmat le郾ej przestrzeni, a Kazik i Janek na przemian zwracaj uwag na krajobraz i por闚nuj go ze stepami Donieckiego Zag喚bia. Poci庵 zatrzymuje si tylko na g堯wnych stacjach,,mija mn鏀two r騜nych mostk闚 na potokach i mokrad豉ch le郾ych i wreszcie zwalnia bieg na poka幡ym mo軼ie Horynia. W Sarnach przesiadamy si do ju czekaj帷ego poci庵u na Ostki i docelow stacj Rokitno. Ruszamy, a za okaza陰 stacj Sarny, przeje盥瘸my most na S逝czy, poci庵 mija Strasz闚 i zatrzymuje si w Klesowie. Pokonujemy urokliwe przestrzenie le郾e, na kr鏒ko zatrzymujemy si w Tomaszgrodzie. Tu konduktor grzecznie informuje nas, 瞠 teraz poci庵 zatrzyma si w Rokitnie i nakazuje przygotowa si do wysiadania. Przygotowujemy si z bij帷ym sercem, wypatrujemy obiekty przemys這we huty i domy mieszkalne nowego osiedla. Ale z wagonu widoczny jest tylko sosnowy las, lekko przeplatany bielej帷ymi si pniami brz霩. Wszyscy wyczekujemy z napi璚iem, bo poci庵 nieco zwalnia...., ale to jest tylko most na rzece Lwie. Dalej widzimy liche cha逝pki poleskie mijanej wioski i zn闚 szybko嗆 poci庵u wzrasta. Nagle zza sosen wynurza si okaza造 komin fabryczny.
To huta! Ale Kazik dostrzeg jedynie sterty 軼i皻ych pni drzewnych i sztable tarcicy. Jeste鄉y zawiedzeni i pos瘼niejemy. Poci庵 zn闚 zwalnia, a po prawej stronie wy這ni si budynek kolejowy, tory zapasowe i ca趾iem przyjemny, stylowy budynek stacji, murowany z czerwonej ceg造, a na nim napis: Rokitno Wo造雟kie.
Jeste鄉y na miejscu. Wysiadamy, poci庵 natychmiast odchodzi do Ostek, a my bezradni pozostajemy na peronie. Rozejrza貫m si wok馧 i nie ujrza貫m oczekiwanego komina. Po prawej stronie stacji za drog dojazdow, r鏀 niewielki lasek d瑿owy, po lewej, za torami, widzia貫m 豉dnie ogrodzony park z altan, za ni przyzwoit alej, a dalej, os這ni皻y drzewami – pa豉c.
- Gdzie jest huta? – zauwa篡貫m zak這potany.
- Panowie do huty? – nagle zapyta obecny na peronie 砰dek.
- Tak, ale jako nigdzie nie wida komina i nawet dymu...
- Komin jest za parkiem – przerwa – ale jak panowie do huty, to prosz za mn do przejazdu i prosto ulic w lewo, dojd panowie a do biura w prawo – informowa.
Szybko chwycili鄉y swoje tobo造, udaj帷 si za us逝積ym 砰dkiem. Idziemy teraz obok chaotycznie pobudowanych domk闚 handlowych, w pobli簑 kt鏎ych u這穎no chodnik z desek. Na jednym z nich po prawej stronie, zauwa篡貫m szyld posterunku policji i napis nazwy ulicy: Pi連udskiego. Nazwa urz璠u 鈍iadczy豉,瞠 znale幢i鄉y si w samym centrum. Kiedy drewniany chodnik sko鎍zy si, ujrza貫m d逝g, prost ulic wysadzon grabami i drewnian, ale planimetryczn zabudow dom闚 mieszkalnych. To zapewne jest kolonia mieszkalna robotnik闚 huty – zauwa篡貫m. Po lewej stronie, prostopadle do grabowej alei, bieg豉 inna, zabudowana ulica, a w pobli簑 skrzy穎wania, na rogu dostrzegli鄉y du篡, murowany budynek. Wygl康em przypomina 鈍ietlic, wi璚 zatrzyma貫m si i k豉d帷 sw鎩 pakunek pod 軼ian – o鈍iadczy貫m, tu odpoczniemy. Za moim przyk豉dem poszli bracia, kt鏎zy na 軼ianie tego okaza貫go domu g這郾o i ch鏎em odczytali nazw, kt鏎a zabrzmia豉 jak przepowiednia – ulica Ostoja. Obok nas zebra豉 si grupa gapi闚, a ojczulek korzystaj帷 z tej okazji zapyta:
- Czy zamieszkuje tutaj Stanis豉w Dytkowski?
- Tak, tutaj mieszka – brzmia豉 odpowied. Znajdzie go pan w drugim domu, ostatnie drzwi przy ulicy Parkowej – doda.
Ojczulek podzi瘯owa za informacj, my za uradowani dobr wie軼i szybko ruszyli鄉y pod wskazany adres. Stryjaszek jak gdyby nas oczekiwa, powita wszystkich na progu i powiedzia, 瞠 ju od dawna spodziewa si naszej wizyty.

3. HISTORIA ROKITNA.

Na drugi dzie wraz z ojcem, zg這si貫m si w zarz康zie huty z pro軸 o prac w zawodzie hutnika. Na szcz窷cie zak豉d potrzebowa w tym czasie fachowc闚. Na osiedlu fabrycznym znalaz這 si r闚nie niezb璠ne, do嗆 obszerne mieszkanie.
Samodzielne zdobywanie 鈔odk闚 egzystencji w nowym 鈔odowisku, dla naszej zgranej rodziny – nie by這 pierwszyzn. Obecnie jednak proces ten, mia szczeg鏊ne znaczenie, po raz pierwszy mia bowiem miejsce w wolnej i niepodleg貫j Polsce. Odbywa si w warunkach sprzyjaj帷ych naszym strategicznym zamiarom, kt鏎e jeszcze nie tak dawno 陰czy造 si z jednoczesn walk o polsko嗆 i nieustaj帷 rusyfikacj ze strony zaborcy. Zauwa篡li鄉y, 瞠 podobnie jak nasza rodzina, 鈔odowisko rokitnia雟kich hutnik闚 by這 dumne z przetrwania w wierze i mowie ojczystej, czego tak trudno by這 doszuka si w innych polskich spo貫czno軼iach. Jak okaza這 si p騧niej, mia這 to szczeg鏊n wymow i uzasadnione przyczyny. Przywieziona tutaj w 1896 roku liczna grupa fachowc闚, rzucona na bagienne mokrad豉 i pozbawiona 陰czno軼i z macierz, potrafi豉 sama skutecznie walczy o swoje prawa, a nawet i doczeka si wolno軼i narodowej! Jak opowiadali starsi, w tym pe軟ym goryczy i upokorzenia czasie, hutnicy rokitnia雟cy prze篡wali szykany i ucisk w豉dz carskich, gwa速y i prze郵adowania polityczne - wytrwale jednak i nieust瘼liwie walczyli o j瞛yk ojczysty i szko喚 polsk na tych terenach. Uczyli鄉y wie polsk – m闚ili, solidarno軼i narodowej i niez這mnego trwania, w walce o s逝szne postulaty spo貫czne i prawa o鈍iatowe. Walka z caratem, by豉 trudna nawet dla uprzywilejowanej ludno軼i prawos豉wnej, dla nich r闚nie 瘸dnych szk馧 nie zak豉dano. Wytrwa這嗆 hutnik闚, szczeg鏊nie w nauczaniu i pos逝giwaniu si j瞛ykiem polskim, mo積a dzi sprawdzi nie tylko w鈔鏚 Mazur闚, ale i w鈔鏚 okolicznych Ukrai鎍闚. Powszechne pos逝giwanie si j瞛ykiem polskim, s造szy si tu nie tylko na ulicach miasta, ale i na wsi ukrai雟kiej. Z wie郾iakami najlepiej mo積a by這 rozm闚i si po polsku. Szczeg鏊nie wie Rokitno jest odmienna od rodzimych Poleszuk闚, nie ma ona k逝sowniczych nawyk闚, nie uprawia rozboju jak inni ich pobratymcy, gdy od hutnik闚 przej窸a najwa積iejsze polskie obyczaje. Podobnie jak hutnicy, obydwie spo貫czno軼i wiejskie, mazurska i ukrai雟ka, wyra瘸j ogromne zadowolenie z powodu w陰czenia ich posiad這軼i w obr瑿 pa雟twa polskiego.
Hutnicy jako jedni z pierwszych entuzjastycznie powitali s逝szne zarz康zenie miejscowych w豉dz polskich o zmianie nazwy stacji kolejowej. Tym bowiem pierwszym aktem prawnym, haniebne brzmienie nazwy „Ochotnikowo”, zosta這 zamienione na w豉軼iwe – „Rokitno Wo造雟kie.”
Drugim pozytywnym krokiem w豉dz polskich, by這 nabycie gruntu po這穎nego po po逝dniowej stronie stacji kolejowej i tymczasowe nazwanie tego obszaru „ Rejonem”, w豉danym przez funkcjonariusza pa雟twowego pana Konrada Baranowskiego.
Trzecim wymownym posuni璚iem, by這 opracowanie plan闚 racjonalnej zabudowy „Rejonu”, wytyczenie i okre郵enie lokalizacji parceli budowlanych, lokalizacji obiekt闚 u篡teczno軼i publicznej z wytyczeniem ulic, oraz nadanie Rokitnu praw miejskich.
Tym samym pan Konrad Baranowski zosta wybrany przez og馧 obywateli na pierwszego burmistrza nowego miasta. Z uwagi na powi您ania historyczne z okolic, dla nowo utworzonego miasta przyj皻o herb „Podkowa” znak rodowy osiad造ch tutaj Mazur闚: Lech闚 i Garbowskich ze Staryk.
Je郵i idzie o u篡wan nazw „Rokitno” to wywodzi si ona pono, od krzewu Rokitnika wyst瘼uj帷ego w okolicznych bagiennych ost瘼ach.
Ponadto osobliwo軼i omawianego obszaru, jest rzadki krzew azalii pontyjskiej. Jak wynika z przekaz闚 najstarszych mieszka鎍闚 tych okolic, teren ten przed laty mia by nawiedzony przez ord tatarsk, kt鏎a nasiona azalii mia豉 przywie嗆 w obrokach dla koni. Dzi stwierdza si raczej sporadyczne wyst瘼owanie tego krzewu na Zahoryniu, ale najwi瘯szym skupiskiem azalii jest okolica Rokitna. Upewniaj帷 wersj przekazywanego podania, jest tatarska nazwa tutejszej rzeki „Koby豉”, w kt鏎ej ongi Tatar mia utopi wierzchowca. Bagienny potok o takiej nazwie, w po這wie drogi do wsi Za豉wie – rzeczywi軼ie przep造wa.
Jak opowiadaj ukrai雟cy staruszkowie ze wsi Rokitno i Mazurzy ze Staryk, rozleg豉 posiad這嗆 Rokitna, niegdy nale瘸豉 do mo積ego rodu polskiego o korzeniach wenedyjskich, a ostatnio do pani Witoldowej Mogilnickiej. Bogata w豉軼icielka nigdy nie mieszka豉 w maj徠ku, a ca陰 posiad這軼i w jej imieniu – zarz康za i kierowa pan Ryszczewski. Utrzymywa on w maj徠ku licznych hajduk闚 i kozak闚. Po powstaniu w 1863 roku wszechw豉dny administrator nagle gdzie znikn掖, a po up造wie pewnego czasu pani Mogilnicka ca陰 swoj posiad這嗆 sprzeda豉. Nabywczyni Rokitna by豉 bli瞠j nieznana Rosjanka, kt鏎a kszta販i豉 si i stale zamieszkiwa豉 za granic. W takiej sytuacji bogata w豉軼icielka ca陰 posiad這嗆 przekaza豉, pod sta造 zarz康 i nieograniczone w豉danie genera這wi Ochotnikowowi. Ten 闚czesny wojskowy, pono daleki krewny posiadaczki zas逝giwa na zaufanie, gdy – jak stwierdzono – by on w tym czasie carskim sowietnikiem i w ca造m imperium rosyjskim, posiada ogromne wp造wy. Do bezpo鈔edniego zarz康zania maj徠kiem, genera zaanga穎wa pana Anikina. By nim pierwszy mieszkaniec i jedyny Rosjanin w Rokitnie. Ca造 obszar maj徠ku posiada ogromne lasy dziewicze, kt鏎e nie dawa造 dochodu, a w豉dczy pe軟omocnik zawsze potrzebowa got闚ki. Tote dla eksploatacji i spieni篹enia zasob闚 drewna, potrzebowa w Rokitnie na sta貫 znawc, brakarza i praktyka por瑿u. Poszukiwany „fachowiec” w osobie 砰da Rozenberga, wkr鏒ce znalaz si. Jednak ju na wst瘼ie postanowi on wykorzysta szerokie mo磧iwo軼i przysz貫go mocodawcy, 膨daj帷 nadania tytu逝 „ Kupca Pierwszej Gildy”. Taki przywilej 砰d t逝maczy potrzeb legalnego zamieszkania w Rokitnie, gdy w owym czasie, wed逝g praw carskiej Rosji stosowano tzw. „Po這soj niejewrejskogo osiedla” (strefy nie篡dowskiego osiedla), w kt鏎ej 砰dzi nie mieli prawa sta貫go zamieszkania. W carskiej Rosji prawo sta貫go pobytu uzyskiwali 砰dzi tylko w miejscowo軼iach dawniej nale膨cych do Polski przedrozbiorowej jak: Berdycz闚, 砰tomierz czy Kij闚. Pro軸a us逝積ego fachowca by豉 uzasadniona i nadanie takich uprawnie dla mo積ego w豉dcy nie stanowi這 problemu. W kr鏒kim stosunkowo czasie Rozenberg otrzyma 膨dany tytu i po Anikinie sta si drugim narodowo軼iowo obcym mieszka鎍em Rokitna.
Od tego pami皻nego czasu, drzewne interesy ruszy造 z martwego punktu. Genera zadowolony znacznymi wp造wami got闚ki,wysoko oceni us逝積ego brakarza, podobnie sprytny po鈔ednik ocenia 豉twowiernego pryncypa豉. Obdarzony cennym przywilejem Rozenberg cz瘰to odwiedza stolic i przy tej okazji za豉twia intratne sprawy swoich wsp馧plemie鎍闚. Dla wygody osobistej w celu podniesienia wa積o軼i pos豉nnictwa, pan Rozenberg buduje w Rokitnie okaza造 pa豉c. Rozenberg wchodzi w porozumienie z belgijsk sp馧k szklarsk w sprawie budowy le郾ej huty w Rokitnie. Oferowany tani opa z miejscowego surowca pochodz帷ego z odpad闚 materia這wych, na kt鏎e jest brak zbytu, po這穎ne w bliskim s御iedztwie zbadane z這瘸 piasku topliwego, upewniaj sp馧k o poka幡ych dochodach. Tak intratnie przedstawione interesy, wkr鏒ce przybieraj realne kszta速y, bo zadowoleni Belgowie rzeczywi軼ie buduj hut w Rokitnie. Obok budynku fabryki wznosz potrzebne domy mieszkalne dla robotnik闚 i z g喚bi kraju sprowadzaj fachowc闚 Polak闚. Robota rusza, a w nowej hucie pierwsz butelk monopolow, wydmuchuje mistrz szklarski Jan Ferens.
Pocz徠kowo Belgowie s zadowoleni z dobrze usytuowanego przedsi瑿iorstwa, lecz w tym czasie dostawca opa逝 potajemnie dowiaduje si w Piotrogrodzie, o projekcie budowy nowej linii kolejowej: Sarny - Kij闚, kt鏎a jakoby b璠zie przebiega przez Rokitno. Takie przedsi瞝zi璚ie w owym czasie, by這 przys這wiow wod na m造n interes闚 Rozenberga, wi璚 gieszewciarz nagle podwy窺za cen drewna opa這wego dla huty. Sp馧ka nie mo瞠 op豉ci bezpodstawnie podwy窺zonej ceny, ale nie mo瞠 te znale潭 konkurencyjnego dostawcy opa逝, bo przebieg造 Rozenberg zasi璕iem pe軟omocnictwa genera豉 – obejmuje ca陰 okolic.
W tak stworzonej sytuacji nieuczciwego zaskoczenia, Belgowie godz si z fiaskiem. Przerywaj prac i ca陰 hut wraz z urz康zeniami i domami – wystawiaj na sprzeda. Wobec nieskr瘼owanej w豉dzy terenu i uzale積ienia przedsi瑿iorstwa od dostawcy opa逝, nikt ze znanych przedsi瑿iorc闚 - nie zg這si zamiaru kupna huty. Rozenberg celowo i jako obcy w bran篡 szklarskiej, udzia逝 w transakcji nie bra, wyczekiwa, bo czas pracowa na jego wyrachowan korzy嗆. Ten manewr przynosi nieobliczlne korzy軼i, bo ostatecznie Rozenberg kupuje hut bardzo tanio i p豉ci sp馧ce zaledwie 10 % realnej warto軼i wypr鏏owanej fabryki.
Teraz Rozenberg chwyciwszy w swoje r璚e intratne przedsi瑿iorstwo, postara si za po鈔ednictwem genera豉, o zam闚ienie pa雟twowe zapewniaj帷 zbyt produkcji, aby na tej podstawie wykorzysta dzier瘸wc闚. Jak si okaza這 nasi specjali軼i bran穎wi, byli za ostro積i i niewygodni dla Rozenberga, wi璚 poszuka sobie sp馧ki niemieckiej. Zagraniczni przedsi瑿iorcy wydali si mu bardziej podatni, interesy swoje jednak zastrzegli i obwarowali obowi您uj帷 umow, a kierownikiem huty z ich ramienia – zosta Niemiec in. Kampf.
Huta ruszy豉, zarobki hutnik闚 wzros造, a buduj帷a si kolej gwarantowa豉 lepsze po陰czenie z macierz.
Jak opowiadano, stacja kolejowa mia豉 stan望 we wsi obok przejazdu za rzek, lecz mo積y w豉dca Rokitna Rozenberg powoduje wybudowanie jej vis a vis swojego pa豉cu. Wp造wa on na w豉dze, aby budowanej stacji nadano wymagany styl i nale積 znanemu w豉軼icielowi terenu prezencj.
Rozenberg, dla podniesienia ambicji mo積ego pryncypa豉, czyni starania i dla nowej stacji kolejowej tendencyjnie nadaje nazw – Ochotnikowo.
Po tak znamiennym posuni璚iu, Rozenberg posiad w豉dz w Rokitnie i sprowadza kilku 砰d闚, kt鏎zy w s御iedztwie trudni si handlem i robi 鈍ietne interesy. Uwie鎍zeniem poczyna sprytnego gieszewciarza, jest fakt, 瞠 zwraca si on do genera豉 z gor帷 pro軸. Tym razem b豉ga, aby jego ekscelencja raczy trzyma do chrztu Rozenbergowego jedynaka, kt鏎y sko鎍zywszy szko造 pragnie zrzuci z siebie 篡dowskie pi皻no i sta si „istwienno russkim czie這wiekom” 鈍i皻ego prawos豉wia. M鎩 jedynak m闚i, pragnie dobrze s逝篡 „ Jego impieratorskomu wieliczestwu”, szcz窷liwie panuj帷emu nam carowi batiuszce i Jego rodzinie!. M鎩 syn, jako wyznawca 鈍i皻ego prawos豉wia, pragnie wierniej s逝篡 Jego ekscelencji, ni robi to dotychczas jego upo郵edzony ojciec!
Wzruszony wylewno軼i swojego s逝gi i szczerych pragnie nast瘼cy, genera ofert przyj掖 i m這demu neoficie nada w豉sne imi „W豉dimir”.
Od tego czasu m這dy i energiczny W這dzimierz Rozenberg – jako prawos豉wny – praktycznie zast瘼uje niedo喚積ego ju starca i gra rol „wielikogo gospodina” Przebywa w鈔鏚 arystokracji rosyjskiej w Piotrogrodzie, a pa豉c w Rokitnie s逝篡 mu jedynie jako rezydencja letnia.
W murowanym budynku huty, 砰d Arent zak豉da sklep spo篡wczo – kolonialny, znajduje dobry zbyt i robi 鈍ietny interes. Od tego czasu, bez sprzeciwu w豉dz 砰dzi osiedlaj si w Rokitnie.
W 1912 roku osiedla si tutaj Ignacy Bader z Drezna i zatrudnia si w hucie. W rok p騧niej przyje盥瘸 z tego miasta Franciszek Linde z rodzin, r闚nie zasilaj帷 za這g huty. Niemiecka sp馧ka potrzebuje hutnik闚 butelkarzy i przyjmuje do pracy Rosjan. S nimi: Nowik, W豉dyka, Babilow, Gotowszczikow, Kambu這w i Tuz.
W tym czasie g堯wna ulica osiedla robotniczego zostaje przed逝穎na w kierunku stacji. Powstaje tam zabudowa, kt鏎ej inwestorami s 砰dzi i przedsi瑿iorczy Polacy-hutnicy jak: bracia Wi您owscy Jan, Marian, Wac豉w i Leon. Rodzina Pachowskich: Feliks, Zygmunt, Ignacy i Stanis豉w prowadzi handel spo篡wczy. Bracia Niedba這wie Teodor i Boles豉w oraz Majer uruchamiaj pierwsz w osiedlu gastronomi. Do nich do陰cza p騧niej Jan Nachtman. Dw鏂h braci Ma鎥闚 i Obermajer, s rze幡ikami i w豉軼icielami sklep闚 masarskich. Przemys貫m drzewnym trudni si: Adam Nachtman, bracia Widma雟cy, Feliks i Antoni. Pojawiaj si sadyby wolnych zawod闚 w osiedlu. Buduj mi璠zy innymi – Wierzchowski, Sztomka, Trojan, Lipert i Bia這us. Natomiast pierwszymi polskimi mieszka鎍ami nie uprawiaj帷ymi zawodu hutnik闚 s: J霩ef Lech, Harsfinkiel, Wieremiej, i Paw這wski.
Ponadto z udzia貫m kapita逝 篡dowskiego, obok huty powstaje tartak. Rozwija si przemys drzewny. Rokitno staje si dla okolicy o鈔odkiem przemys逝 i handlu. Miejscowi wie郾iacy kupuj oferowane artyku造 ubraniowe i rolnicze, uprz捫 i potrzebne w gospodarce okucia, a sprzedaj byd這 rze幡e i runo le郾e, a tak瞠 grzyby suszone. W handlu przemys這wym najlepsze interesy robili 砰dzi. Polacy zadawalali si sprzeda膨 篡wno軼i i wyrob闚 w璠liniarskich.
Tej zdawa這by si jako takiej, lecz niedoskona貫j jeszcze harmonii rozwoju spo貫cznego i gospodarczego, k豉dzie kres wybuch pierwszej wojny 鈍iatowej w 1914 r. Fatalne jej skutki Rokitno odczu這 dotkliwie. Wed逝g podanych do wiadomo軼i obwieszcze, wszystkie m這de roczniki hutnik闚 – zostaj powo豉ne do wojska. Huta wygasza piece, produkcja ustaje na czas nieograniczony. Rodziny z p豉czem odprowadzaj na stacj powo豉nych. Nast瘼uje, jak w ca造m kraju og鏊ne poruszenie i zast鎩. Niemiecka sp馧ka opuszcza hut, a m這dy Rozenberg na tymczasowego zawiadowc fabryki – wyznacza 砰da Zondera.
W czasie wojennego zastoju dla utrzymania rodzin, starzy hutnicy i 穎ny powo豉nych do wojska trudni si upraw dzier瘸wionych poletek i przydomowych ogr鏚k闚, jednak zasadniczym zarobkiem daj帷ym jako takie utrzymanie – jest dorywczy handel artyku豉mi spo篡wczymi. Zbyt na nie, pomys這we hutniczki znajduj u poborowych i 穎軟ierzy przeje盥瘸j帷ych transport闚 na front. W tym nowym sposobie zarobkowania samoistnie nast瘼uje podzia na obs逝g miasta Sarny i osiedla Rokitno. Rodziny obarczone dzieciarni lub niedo喚積ymi starcami, prowadz handel na miejscu w Rokitnie. Robi to z powodzeniem podczas postoju transport闚, w czasie uzupe軟iania wody przez parowozy. Pe軟osprawne hutniczki natomiast, sprzeda swoj przenios造 celowo do Sarn, gdzie w瞛e drogowy i kolejowy gwarantowa wi瘯szy popyt.
Wybuch rewolucji pa寮ziernikowej w Rosji i raptowny wzrost cen na artyku造 篡wno軼iowe, powoduje powa積e zak堯cenia w handlu. Nast瘼uje wiadome przesuni璚ie si frontu walcz帷ych armii. Niemcy bez boju zajmuj ca陰 Ukrain, si璕aj po Kaukaz i Krym. Bolszewicy nie s w stanie stawia czo豉 regularnym wojskom. Urodzajne i przemys這we o鈔odki Ukrainy, zostaj przekazane pod w豉dz administracyjn marionetkowego rz康u hetmana Skoropackiego. Ten s逝gus niemiecki nie zd捫y jednak ustanowi swojej w豉dzy w Rokitnie. Ruch wolno軼iowy na terenach zamieszka造ch przez Polak闚 – okaza si silniejszy. W tym czasie z g喚bi Polski donoszono o sprawnym rozbrajaniu Niemc闚. To sta這 si przyczyn, 瞠 silna armia niemiecka, bez boju wycofa豉 si z Ukrainy. Nast瘼uje ogromne o篡wienie na skutek og這szenia wolno軼i Polski. Ta radosna wie嗆 mobilizuje hutnik闚, ale jednocze郾ie dochodz do g這su elementy wywrotowe. W Rokitnie bierze w nich licznie udzia m這dzie 篡dowska jak: m這dy Arent, kt鏎ego ojciec prowadzi sklep przy hucie, trzej bracia Frajermanowie i Go這d, kt鏎y o鄉iela si wyg豉sza na ulicach zak豉mane ideowe mowy, jednocze郾i b璠帷 ukrytym zwierzchnikiem w豉dzy bolszewickiej w osiedlu. W tym czasie, pe軟ym zamieszek, na kr鏒ko zjawia si na stacji mo這jecka wataha kozak闚 atamana Petlury. Bardzo kr鏒ki by pobyt tych zawadiak闚 w Rokitnie, jednak „dobrodije”zd捫yli w tym czasie – bez 瘸dnych powod闚 zastrzeli 砰da Zondera, kt鏎y pe軟i funkcj zawiadowcy nieczynnej wtedy huty. Ten nieludzki incydent by powodem do jeszcze wi瘯szej agitacji i umacniania si w豉dzy bolszewik闚. Wkr鏒ce jednak Rokitno zosta這 zaj皻e przez entuzjastycznie witan przez hutnik闚 – armi polsk. Prowadzi ona wtedy otwart wojn z bolszewikami. Miejscowy pa豉c zostaje zaj皻y na polowy szpital wojskowy. Lecz si w nim ranni 穎軟ierze polscy i wzi璚i do niewoli bolszewicy. W Rokitnie pojawia si wtedy nieistniej帷y dotychczas obiekt historyczny, a jest nim „cmentarz wojskowy”, na kt鏎ym grzebani s umieraj帷y 穎軟ierze obydwu armii. Cmentarz jest po這穎ny na wzg鏎ku, mi璠zy pa豉cem, a pobliskim tartakiem. Nie wiem ilu 穎軟ierzy znalaz這 w nim wieczny odpoczynek, lecz pami皻am, 瞠 pobolszewickich mogi by這 dwie, kt鏎ych nigdy nie pomijano w zdobieniu kwiatami i 鈍ieczkami, w obchodzone 鈍i皻a zmar造ch. P騧niej podczas odwrotu naszych wojsk z Kijowa, nast瘼uje kr鏒ka zmiana w豉dzy, podczas kt鏎ej szpital w pa豉cu zostaje zlikwidowany. Powraca na kr鏒ko w豉dza bolszewik闚. Niebawem nadci庵a transport wojska sowieckiego, kt鏎ego dow鏚c jest czerwony genera Wierchow. W tym wysokim zwierzchniku proletariackiej w豉dzy, hutnicy rozpoznali syna miejscowego spekulanta i zdziercy kupca Arenta. Genera nakaza za豉dowa do wagonu ca造 maj徠ek ojca i jak nakazywa obowi您ek synowski, zabra tatusia do wagonu i odjecha do Rosji. Taki oto by rzeczywisty fina bolszewickiej w豉dzy w polskim Rokitnie. Polakom ju wtedy by這 wiadomo, 瞠 front oporu stan掖 na linii Wis造 i niebawem nast徙i przesilenie i zas逝穎na kl瘰ka napastnik闚. Bolszewicy g這郾o i otwarcie wypowiadali wtedy zawo豉nie - „Warszawa by豉 i budiet nasza”! Na te wilcze apetyty wczorajszych, 郵epych zwolennik闚 caryzmu, dzi wolno嗆 g這sz帷ych, hutnik w Rokitnie mia zawsze skuteczn odpowied. Dowodem tego jest mi璠zy innymi zachowanie hutnika Jana Maciejewskiego, kt鏎y w pojedynk 鄉ia造m atakiem z karabinu maszynowego wyp璠zi 酥i帷ych na stacji kolejowej bolszewik闚. Okrzyczani gieroje pierwszej armii w kalesonach uciekali, a hutnik odzyska wolno嗆 dla osiedla. Polska armia wyzwolicielska nadci庵n窸a od Tomaszgrodu dopiero za dwie godziny. Tym razem by豉 ona entuzjastycznie witana przez hutnik闚, lecz ju w wolnym od Sowiet闚 Rokitnie. Nast瘼uj r闚nie inne brzemienne w patriotyzm wydarzenia. Hutnicy zdaj egzamin obywatelski na pi徠k, bo to oni w豉郾ie tworz pierwsz stra graniczn na odcinku najbardziej zagro穎nym przez dywersj i rodzimy bandytyzm poleski. Ich posterunki s rozmieszczone na bagiennych terenach za wsi Sechy, a kwatery i kuchnia mieszcz si we wsi. W uzbrojonej jednostce tej stra篡 granicznej s逝篡li mi璠zy innymi: bracia D瑿i雟cy i Bagi雟cy, kt鏎ych by這 bardzo du穎, Jan Maciejewski i Piotr Hofman. W sk豉d jednostki wchodzi造 tak瞠 trzy niewiasty, kt鏎ych obowi您kiem by這 przygotowanie posi趾闚 dla stra積ik闚. Tymi najodwa積iejszymi kobietami by造: Maria D瑿i雟ka, Stanis豉wa Trojan i Henryka Bader. W p騧niejszym czasie, ju po zawarciu uk豉du pokojowego w Rydze i ustanowieniu polskiej pa雟twowo軼i, stra graniczn od hutnik闚 przej窸a policja.
Utrwalaj帷a si administracja pa雟twowa, da豉 r瘯ojmi mieszka鎍om, z kt鏎ej korzystaj帷, pan Anikin wszed w posiadanie na w豉sno嗆 domu mieszkalnego, parku i stawu z przyleg造m gruntem, gdzie wybudowa m造n dla w豉snych zarobk闚 i potrzeb w這軼ian. Natomiast bli瞠j nieznana i mieszkaj帷a za granic w豉軼icielka Rokitna i okolicznych las闚, ca造 sw鎩 maj徠ek przekaza豉 pod administracj pana Keperta, kt鏎y w jej imieniu prowadzi nadal eksploatacj las闚. Stabilizacja stosunk闚 pa雟twowych jest powodem, 瞠 do Rokitna nareszcie zje盥瘸 pan W這dzimierz Rozenberg. Tym razem jednak przybywa on w towarzystwie dw鏂h znakomitych oficer闚 polskich. S nimi: genera w stanie spoczynku Ostoja Zawadzki i major Leszczy雟ki. Sztabowcy wojskowi Rozenbergowi byli niezb璠ni, bo przyjecha on tutaj uruchomi hut, a do tego potrzebne jest sta貫 zam闚ienie pa雟twowe. Rzecz oczywista takie zam闚ienie uzyska jest w stanie tylko zas逝穎ny wojskowy i taki w豉郾ie pow鏚 ich przyjazdu. Wojskowym nale瘸這 obieca znaczne dochody z dzier瘸wy huty posiadaj帷ej zam闚ienie na wyroby. W tej sprawie Rozenberg mia przyrodzony spryt i w handlowej strategii z 豉two軼i przewy窺za wspieraj帷ych oficer闚. Po uzyskaniu pa雟twowego zam闚ienia, kt鏎e z uwagi na miejscow poloni nie mog這 by cofni皻e, zamkn掖 dop造w kredyt闚 i okaza這 si, 瞠 oficerowie nie maj pieni璠zy. W tych warunkach huta 豉two dosta豉 si sp馧ce os豉wionego „Vitrum”. Ta firma wnosi豉 do huty kapita rzekomo polsko – 篡dowski, bo w豉軼icielami jej byli: ochrzta Zygmunt R璕lewski i husyt Uszer Flanzreich. Po umowie ze sp馧k „ Vitrum”, praca huty ruszy豉 normalnie. Pan genera zostawi po sobie tylko nazw ulicy, a major b璠帷 chory na serce oszuka鎍zy manewr Rozenberga przep豉ci 篡ciem i zyska sobie tylko po鄉iertne wyr騜nienie, bo cia這 jego pogrzebano wyj徠kowo na historycznym cmentarzu wojskowym. 
W takim to uk豉dzie si i stosunk闚 spo貫cznych w wolnej Polsce, znalaz豉 si – zawsze walcz帷a o te same idea造 moja rodzina. Tote zapoznawszy si ze 鈔odowiskiem hutnik闚 i tak chlubnym przebiegiem wydarze, z wielkim zadowoleniem przyj掖em w陰czenie mnie do zespo逝 uznaj帷 to jako zaszczyt. W prze鈍iadczeniu, 瞠 to w豉郾ie tutaj, w Rokitnie rodzina Dytkowskich znajdzie dobre warunki 篡cia i zamieszkania rozpocz掖em prac w s造nnej firmie „ Vitrum”. Pocz徠kowo pracowa貫m jako pomocnik nabieracz, a brat m鎩 Kazik jako tzw. paclarz. Ojca natomiast z miejsca zatrudniono na stanowisku mistrza, dmuchacza szyb. Zarobki w hucie nie by造 z貫, i mama szybko zaj窸a si uzupe軟ieniem porewolucyjnych brak闚 sprz皻u domowego i garderoby osobistej ka盥ego cz這nka rodziny. Z gospodarskich poczyna matki by貫m ogromnie zadowolony, za jej namow odnowi貫m korespondencyjne kontakty z rodze雟twem w kraju. Najpierw poza Stefci z Pragi odezwa si wujcio Stach z Pomorza. Donosi on, 瞠 Bronis豉w s逝篡 w wojsku jako podoficer zawodowy i mieszka w Che軛ie, na terenie Okr璕owego Szpitala Wojskowego na Borku. Jak to 幢e, 瞠 tak niedawno w czasie kr鏒kiego pobytu w tym mie軼ie nic nie wiedzieli鄉y o sobie. Wujcio Bronis豉w jako czynny wojskowy, m鏬豚y najlepiej poinformowa mnie o mo磧iwo軼i i warunkach odbycia takiej s逝瘺y. Szybko nadchodzi豉 jesie, zbli瘸 si planowy pob鏎 do wojska, jednak oczekiwanej karty powo豉nia nie otrzyma貫m, co smuci這 mnie coraz bardziej. M鎩 rocznik wprawdzie ju s逝篡, zadawa貫m wi璚 sobie pytanie, dlaczego pozostawiono mnie. Czy ju nigdy nie na這輳 munduru? Spraw nale瘸這 wyja郾i. W zwi您ku z tym, powiedzia貫m mamie, 瞠 na 鈍i皻a Bo瞠go Narodzenia pojad do Che軛a odwiedzi wujka, kt鏎y w listach prosi o wizyt, a okazja ku temu w豉郾ie nadarza si. Po wyra瞠niu r騜nych obaw, mama ostatecznie zgodzi豉 si i wkr鏒ce wyruszy貫m w drog.1

4. SΣ浮A W WOJSKU.

Wujcio Bronis豉w mieszka w owym czasie dostatnio. O瞠ni si, za這篡 w豉sn rodzin. Mia wiele informacji, opowiada jak z nut, ja r闚nie.
Jego olbrzymie do鈍iadczenie 篡ciowe, i perypetie z okresu pierwszej wojny 鈍iatowej, a tak瞠 moje prze篡cia w obj皻ej rewolucj Rosji, bezprawie, g堯d i bolesne upokorzenia niewoli, to tematy nie byle jakie, trudne i fascynuj帷e, nie tylko dla nas. Mog造by one sta si kanw niejednego filmu historycznego lub przygodowego. Po kilku dniach rozmowy, 瘸den z nas nie by jednak zm璚zony.
O鈍iadczy貫m, 瞠 chcia豚ym aktywniej uczestniczy w wydarzeniach, ale ju w mundurze, tak jak wujek.
- Widocznie masz du穎 szcz窷cia, 瞠 do tej pory RKU jeszcze ci nie znalaz這, odpowiedzia beztrosko wujcio.
- A jak nie b璠 mia szcz窷cia i znajd mnie, zapyta貫m?
- To ci wezm m鎩 ch這pcze, ubior w lichy drelich, ostrzyg czupryn do sk鏎y i ka膨 maszerowa, a jak ci b璠zie smutno, ka膨 酥iewa na rozkaz.
- A czy to tak 幢e maszerowa i 酥iewa? - zapyta貫m.
- Jest tam rozmaicie m鎩 ch這pcze, ale nie 篡czy豚ym ci, aby kosztowa smaku wojskowej kawy na tempo, lub w marszu musia je嗆 groch闚k z kot豉.
- Jak by tam nie by這 wujku, dobrze czy 幢e, ja chc s逝篡 w wojsku, wyzna貫m. Od dawna nosz si z takim zamiarem, a teraz, kiedy ju jeste鄉y jeste鄉y Polsce, a w nowym miejscu zamieszkania zapewni貫m rodzinie godziwe warunki egzystencji, musz spe軟i ten obywatelski obowi您ek. Lubi wojsko i chc zosta 穎軟ierzem, odpowiedzia貫m z ca陰 moc.
Wujaszek z uwag wys逝cha moich wynurze, i pokr璚iwszy g這w, rzek: 
To si chwali m鎩 ch這pcze. Ja te lubi wojsko, s逝輳 w nim ju wiele lat, znam go i mam o nim jako takie poj璚ie i dlatego w豉郾ie m闚i ci szczerze, 瞠 s逝瘺a w wojsku to twarda har闚ka, ci篹ka i bardzo odpowiedzialna praca, nie zawsze nale篡cie doceniana. To zaszczytne i malownicze noszenie munduru wymaga wielu wyrzecze i nieustaj帷ej pracy nad sob.

- Te przestrogi wujciu s造sza貫m niejednokrotnie od rodzonego ojca. Wydaje si jednak, 瞠 zaszczyt jaki daje mi s逝瘺a w wojsku polskim spraw przes康za.
- Jak z tego wynika ju postanowi貫, czy tak to mam rozumie? Tak wujciu, postanowi貫m zg這si si sam i to jak najszybciej, odpowiedzia貫m.
- Zastan闚 si - tw鎩 rocznik s逝篡 ju od roku. Wujaszek wyda mi si bardzo zak這potany. Pokr璚i g這w i milcz帷o przechadza si po pokoju, wreszcie rzek z perswazj:
- No c騜 m鎩 ch這pcze....wobec takiego postanowienia musisz jecha do domu i przygotowa si.
- Nie wujciu. Ja postanowi貫m teraz zg這si si, bo to nieco p騧niej, mo瞠 nigdy si nie sta.
- Teraz......? Ale to niemo磧iwe, wyobra瘸sz sobie jakby to ci篹ko prze篡豉 twoja matka?
- O to mo瞠sz by wujciu zupe軟ie spokojny – odpowiedzia貫m. Twoja siostra my郵i podobnie jak ja i robi豉by mnie wyrzuty gdybym uchyli si od tego obowi您ku. W naszej rodzinie jest on traktowany jak 鈍i皻o嗆 narodowa!.

Nast瘼nego dnia, kiedy zamierza貫m uda si do RKU, wujaszek zwolni si od s逝瘺y i poszed wraz ze mn. Sta這 si jak informowa wujcio. Po przed這瞠niu swojej tymczasowej legitymacji, komendant RKU o鈍iadczy mi, 瞠 podlegam obowi您kowi s逝瘺y wojskowej i z miejsca – zapyta:
- Gdzie pan przebywa po powrocie z Rosji? Szuka貫m pana bezskutecznie po ca造m kraju.
- Pracowa貫m w hucie szk豉 w Rokitnie, nie wydano mi dotychczas karty powo豉nia, wi璚 sam zg這si貫m si po ni – odpowiedzia貫m.
- To dobrze bo pojutrze urz璠uje komisja poborowa. Aby upewni si jednak, 瞠 poszukiwania poborowego nie b璠 musia造 by powt鏎zone, do tego czasu zatrzymamy pana w areszcie – rzek komendant.
- Panie majorze rzek w mojej obronie wujaszek, poborowy sam, dobrowolnie zg豉sza si, aby dope軟i obywatelskiego obowi您ku, s逝瘺y w wojsku, jest moim kuzynem. Prosz o pozostawienie go na wolno軼i, a ja zabior rekruta na swoj odpowiedzialno嗆 do w豉snego domu.
- Pan major przychyli si do pro軸y wujaszka. Na drugi dzie po komisji, kt鏎a wypad豉 pozytywnie, wujcio o鈍iadczy mi, 瞠 jako ochotnik mam prawo korzysta z dowolnego wyboru broni w jakiej zamierzam odby s逝瘺. Najpraktyczniej by這by wybra jedn z trzech jednostek, do kt鏎ych tutejsze RKU ma prawo kierowa poborowych. Tymi jednostkami s: 7 Pu趾 Piechoty Legion闚 i 2 Pu趾 Artylerii Ci篹kiej w Che軛ie, oraz 2 Baon Sanitarny w Lublinie, kt鏎ego jedna kompania stale stacjonuje u mnie w Che軛ie. Gdyby wybra jednostk w Lublinie, to po okresie rekruckim m鏬豚ym zapotrzebowa ci do szpitala i ca陰 s逝瘺 przesiedzia豚y u mnie w kancelarii. Czy zgadzasz si?- zapyta. Drogi wujaszku nie mog skorzysta z twojej dobroci, wyboru broni ju dokona貫m. Jak zreszt jest ci wiadomo, ojciec m鎩 Kazimierz Dytkowski s逝篡 w artylerii i tak wiele naopowiada mnie o zaletach tej broni, 瞠 ja od dawna jestem ju artylerzyst. Teraz z przekonania wybra貫m 2 PAC w Che軛ie – o鈍iadczy貫m.
Je瞠li jest taka wola ochotnika, to nale篡 j uhonorowa – rzek wujaszek, dostaniesz przydzia do 2 Pu趾u Artylerii w Che軛ie. Jest to dobra jednostka liniowa – zaopiniowa – ale panuj帷y tam rygor i dryl zupacki, da ci szko喚 ch這pcze co si zowie. Na po瞠gnanie, przed odmarszem do jednostki wujaszek obok wielu poucze – napomina: czeka ci ci篹ka pr鏏a 篡cia m鎩 ch這pcze, ale uszy do g鏎y, nie przejmuj si zbytnio upokorzeniami i zawsze b康 dobrej my郵i! A ha...! by豚ym zapomnia – dam ci jeszcze trzy przykazania wojskowe i je瞠li potrafisz si do nich zastosowa, s逝瘺a w wojsku nie wyda ci si przykra.
- Jakie to one s? – zapyta貫m zaciekawiony.
- Bardzo proste m鎩 drogi rekrucie ochotniku: „Pierwsze naje嗆 si do syta, drugie wyspa si, a trzecie nie napracowa”!. Zapami皻aj je sobie, napomnia wujcio na po瞠gnanie, 軼iskaj帷 mi d這.
Przyj掖em wtedy przestrog jako 穎軟ierski 瘸rt, ale wkr鏒ce, podczas s逝瘺y, sam przekona貫m si, jak trudno je zrealizowa.
Moja obowi您kowa s逝瘺a trwa豉 od 15 stycznia do 31 grudnia 1923 roku. A wi璚 by to kr鏒ki okres na opanowanie bogatego programu obowi您uj帷ych szkole, wype軟iony prac nad sob, ale wystarczaj帷y na opanowanie zasadniczej wiedzy wojskowej. W tym okresie zapozna貫m si z obowi您uj帷ymi regulaminami s逝瘺, 獞iczy貫m ostre strzelanie z haubic o kalibrze 105 i 155 mm oraz broni maszynowej i r璚znej. By造 te 獞iczenia polowe, musztra piesza i jazda konno. W ko鎍u uko鎍zy貫m tak瞠 pu趾ow szko喚 podoficersk z dobrym stopniem opanowania programu. By豉 to ci篹ka har闚ka ale dla m篹czyzny konieczna. Da豉 mi ona niezb璠ne do鈍iadczenie 篡ciowe i umo磧iwi豉 zdobycie podstaw rzemios豉 wojskowego ; nauczy豉 s逝cha ale i rozkazywa. Trudy te zaowocowa造 ju wkr鏒ce w trakcie drugiej wojny 鈍iatowej! S逝瘺a wojskowa da豉 mi nie tylko pe軟 satysfakcj, ale r闚nie moralne zadowolenie z dobrze spe軟ionego obowi您ku wobec pa雟twa, kt鏎e tak gorliwie by這 piel璕nowane w naszej rodzinie. 
Dnia 1-go stycznia 1924 roku wracam do Rokitna jako rezerwista i podejmuj ponownie prac zawodow i spo貫czn. Wiedziony w豉snymi upodobaniami, obok pracy zawodowej – organizuj amatorskie przedstawienia teatralne. Do tej akcji z du篡m zainteresowaniem, w陰cza si ca豉 m這dzie huty. Przy zwi您ku zawodowym hutnik闚, zostaje powo豉ne Ko這 O鈍iatowe M這dzie篡, kt鏎e obok sekcji teatralnej, organizuje dru篡n pi趾i no積ej. Staraniem zwi您ku zawodowego, od kierownictwa huty otrzymujemy stary bezu篡teczny budynek by貫j obory, w kt鏎ym – po odremontowaniu w豉snymi si豉mi – odbywaj si r騜ne imprezy kulturalne oraz zebrania m這dzie篡 i robotnik闚 huty. W obiekcie tym urz康zamy tak瞠 zabawy taneczne, na kt鏎ych werbowano m這dzie ch皻n do pracy w zespo豉ch 酥iewaczych, teatralnych, orkiestralnych i sportowych.

5. PRACA ZAWODOWA I SPOΒCZNA W ROKITNIE.

W hucie przywr鏂ono mi stanowisko pracy opuszczone przed odej軼iem do wojska. Za這ga wybra豉 mnie na sekretarza ZZ. Niezale積ie od spraw spo貫cznych, czynnie uczestniczy貫m w przedstawieniach amatorskich wystawianych sztuk ludowych jak: υbuzowanie, Majster i czeladnik, B豉瞠k op皻any, Szczepanek i inne. Wszystkie przedstawienia k馧ka teatralnego by造 re篡serowane przez pani Por瑿sk, by陰 aktork teatru wielkiego w Piotrogrodzie, a obecnie ma鹵onk urz璠uj帷ego kierownika huty in. Por瑿skiego. Przy tak 鈍ietnej, zawodowej re篡serii i niez造m doborze amator闚, dzia豉lno嗆 nasza zdoby豉 zas逝穎ny rozg這s nie tylko w Rokitnie.
Du瘸 frekwencja na naszych niez造ch przedstawieniach sprawi豉, 瞠 Sarny jako miasto powiatowe pierwsze zacz窸o nam zazdro軼i odnoszonych sukces闚. Mimo wi瘯szej ilo軼i mieszka鎍闚, w瞛豉 drogowego i kolejowego, pod wzgl璠em r騜norakich inicjatyw i organizacji amatorskich imprez ust瘼owa這 ono wydarzeniom w podleg造m Rokitnie. O podobnych r闚norz璠nych miasteczkach w powiecie jak D帳rowica lub W這dzimierzec, w og鏊e nie by這 mowy. Jedynie Sarny pr鏏owa造 jako wsp馧zawodniczy z nami, wyzwa造 nawet nasz dru篡n pi趾arsk na mecz towarzyski. W sporcie, cho ze zmiennym powodzeniem, tak瞠 g鏎owali鄉y nad powiatem. Rozg這s o kulturalnej dzia豉lno軼i huty si璕a daleko, bo cz窷 dochodu z urz康zanych przedstawie teatralnych, przeznaczali鄉y na zakup sprz皻u przeciwpo瘸rowego nowo organizuj帷ej si w miasteczku ochotniczej stra篡 po瘸rnej. Taki stosunek do powstaj帷ej organizacji spo貫cznej, w stale rozbudowuj帷ym si miasteczku, w kt鏎ym jednak cz瘰to wybucha造 po瘸ry by jak najbardziej wskazany.
Miejscowe w豉dze wysoko ceni造 wtedy tego rodzaju gesty spo貫czne, dobrowolnie 鈍iadczone przez 鈔odowisko hutnicze. Naszym teatrem amatorskim, zorganizowanym zespo貫m kulturalnym i organizacyjnie zgranym spo貫cze雟twem, zainteresowa造 si amatorskie i profesjonalne zespo造 z ca貫go okr璕u. By造 to zespo造 polskie, ukrai雟kie i rosyjskie. Wynajmowa造 one w naszym teatrze wszystkie wolne od naszych przedstawie soboty i niedziele, dla w豉snych przedstawie i koncert闚. Najbardziej natr皻nymi i licz帷ymi na znaczne zyski by造 zespo造 rosyjskie. Sk豉da造 si one najcz窷ciej z profesjonalist闚, emigrant闚 rosyjskich, kt鏎zy swoje dochody przeznacza造 wy陰cznie na utrzymanie swojego personelu. Stron ujemn wsp馧pracy z tymi ostatnimi, by這 podejrzenie w豉dz o dywersj, co rzuca這 cie na dobre imi naszej organizacji. Wszelki kontakt z Rosjanami, stwarza stale wiele k這pot闚 i nie by przez w豉dze po膨dany, gdy Rokitno, rozbudowuj帷e si przygraniczne miasteczko, urz康za這 teraz liczne targi i jarmarki, w zwi您ku z tym obcych by這 coraz wi璚ej.
Rokitno, jako nowy o鈔odek przemys逝, 軼i庵a這 wielu obywateli z kraju, a jako o鈔odek handlu, by這 zmuszone do organizowania jarmark闚 dwa razy w miesi帷u. Najbardziej aktywni w tej dziedzinie, miejscowi kupcy, domagali si nieustannie polepszenia warunk闚 dla zwi瘯szenia obrot闚. Dla zaopatrzenia rolnik闚, jarmarki by造 jak najbardziej wskazane politycznie, bo 軼i庵a造 kupuj帷ych nawet z zagranicy. W Rokitnie wprost jawnie widywa這 si na jarmarkach ch這p闚 zza wschodniej granicy, z Olewska i Bia這kurowicz, kt鏎zy nabywali sprz皻 rolniczy, p豉c帷 carskimi rublami w z這cie. By to interes nie tylko dla 篡dowskich kupc闚, bo w tym czasie tajna policja urz璠owa豉 intensywnie. Granica pa雟twa by豉 s豉bo strze穎na. Miejscowi Poleszucy jako nieuchwytni, znali w鈔鏚 niedost瘼nych bagien, tajemne przej軼ia graniczne w obydwie strony. Jak si okaza這 by造 one wykorzystywane nie tylko dla potrzeb przemytu gospodarczego, ale r闚nie dla dywersji i propagandy, a nade wszystko dla zwyk貫go bandytyzmu.
Na polskim pograniczu, w豉郾ie w tych okolicach, pojawi豉 si gro幡a banda rabunkowa Muchy-Michalskiego. Rabowa豉 ona bogatych przedsi瑿iorc闚, a nale積o軼i pieni篹ne wed逝g przedk豉danych list p豉cy zwraca豉 robotnikom. Os豉wiony Mucha –Michalski, to bardzo inteligentny osobnik, zjawia si w miejscach najmniej spodziewanych i stwarza tropi帷ej go policji, niezmierne k這poty. W Rokitnie jednak, takiej niespodziewanej wizyty, nigdy nie z這篡.
W owym czasie miasteczko wygl康a這 jak ogromny plac budowy. Na ulicach i w urz璠ach s造sza這 si wy陰cznie j瞛yk polski, w tym czasie inne kresowe miejscowo軼i u篡wa造 j瞛yka ukrai雟kiego. 砰dzi, praktycznie z przyzwyczajenia, pos逝giwali si j瞛ykiem dawnego okupanta.
Nast徙i豉 jesie 1924 roku, a z ni pierwsze ch這dy. By造 one powodem cz瘰tego powstawania po瘸r闚 w mie軼ie. Budzony ze snu alarmem, bra貫m udzia w gaszeniu niszczycielskiego 篡wio逝, ratowa貫m zagro穎ne mienie, a niekiedy nawet 篡cie ludzkie. Z uwagi na szybk reakcj i rozs康ne podejmowane czynno軼i w trakcie po瘸r闚, bezwiednie przypada豉 mi rola prowadz帷ego akcj. Drug osob zawsze bior帷 udzia w gaszeniu po瘸ru, by pan Gogolewski - nasz miejscowy nauczyciel. Spotyka貫m si z nim zar闚no podczas akcji gaszenia jak i w trakcie likwidacji zniszcze. Potem wsp鏊nie rozpoczynali鄉y dochodzenie przyczyn po瘸ru. Nasze ustalenia by造 zawsze trafne, wynika造 one z regu造, z wadliwej budowy piec闚 grzewczych, kt鏎e w chwili nastania ch這d闚, przewa積ie rozpalano na noc. Takie rozpoznanie podane do wiadomo軼i zarz康owi organizuj帷ej si ochotniczej stra篡 po瘸rnej, przyczyni這 si do wyboru J霩efa Gogolewskiego na stanowisko komendanta OSP, a mnie na jego zast瘼c. To w豉郾ie wtedy w 1924 roku Ochotnicza Stra Po瘸rna – otrzyma豉 kierownictwo.
W czasie zimy 1924 r, zauwa穎no, 瞠 na jarmarkach w Rokitnie, przebywa這 nadzwyczaj du穎 ch這p闚 pochodz帷ych z Rosji Sowieckiej. Przenikali oni 鄉ia這 przez rzekomo dziel帷y je kordon, bo granica pa雟twowa wtedy jak gdyby nie istnia豉. Kiedy rz康 polski boryka si z trudno軼iami gospodarczymi w kraju, z Rosji dochodzi造 informacje o znacznej poprawie tamtejszych warunk闚 篡cia. Szczeg鏊nie dobre warunki bytowania, wysokie zarobki i daleko lepsze 鈍iadczenia socjalne mieli tam rzekomo hutnicy. W鈔鏚 robotnik闚 huty w Rokitnie jawnie kr捫y造 wie軼i o poprawie p豉c i zaopatrzenia w Rosji radzieckiej. M闚iono o du篡m zapotrzebowaniu si造 roboczej w hutach szk豉 i dobrych warunkach zamieszkania. W podawanych z ust do ust wersjach chwalono ustr鎩 polityczny „ pa雟twa robotnik闚 i ch這p闚” i 瞠 tylko on jest w stanie zapewni lepsz przysz這嗆 masom pracuj帷ym. Trudno by這 zaprzecza plotkom, tym bardziej, 瞠 rdzenni hutnicy ulegali pog這skom i akceptowali nielegalne przerzuty przez zielon granic. Nic te dziwnego, 瞠 tego rodzaju propaganda odnosi豉 skutki.
Kilku hutnik闚, kt鏎zy przed wojn pracowali w Rosji cichaczem opu軼i這 Rokitno i przez zielon granic uda這 si do Rosji. Tymi zbiegami byli: J霩ef ζbadzi雟ki, Jan Michelus, Aldon Szter, Adam Dylewicz i dw鏂h braci Lipert闚. Opr鏂z hutnik闚, w鈔鏚 uciekinier闚 pojawili si tak瞠 przedstawiciele innych profesji, a w鈔鏚 nich: Aleksander Moro嶔o, - miejscowy inteligent i Konstanty Anikin - syn by貫go administratora maj徠ku gen. Ochotnikowa (patrz: sprostowanie). Ucieczki za granic wci捫 trwa造, a nasi pierwsi nielegalni emigranci, ju zd捫yli napisa listy i przes豉 swoim najbli窺zym pozdrowienia. Jak si okaza這 ζbadzi雟ki, Michelus i Szter z Dylewiczem, pracowali w Lisicza雟ku, a tamtejsza huta zawsze potrzebowa豉 fachowc闚.
By貫m w tym czasie bardzo zaj皻y i zaabsorbowany r騜nymi sprawami. Przede wszystkim pracowa貫m zarobkowo, anga穎wa貫m si w pracy spo貫cznej w zwi您kach zawodowych. Po瘸rnictwo poci庵a這 mnie szczeg鏊nie, mia貫m tam r闚nie pe軟e r璚e roboty, uczy貫m si przedmiotu i zasad kierowania jednostk. W zwi您kach zawodowych, koniecznie chcieli鄉y zaradzi narastaj帷ym ucieczkom hutnik闚 do Rosji, a bez dzia豉lno軼i spo貫czno-politycznej nie by這 to 豉twe. W tym czasie ten problem sta si wa積y dla wszystkich. Podejmowano interwencje w Warszawie, nawi您ywano wsp馧dzia豉nie. Osobi軼ie odwiedzi mnie w tej sprawie Ob. Dzi璠zielewski- cz這nek PPS CKW i pose na sejm. Zaproponowa mi powo豉nie do 篡cia kom鏎ki partyjnej PPS przy naszym Zwi您ku. Chcia貫m wyt逝maczy pos這wi, 瞠 tu w strefie nadgranicznej jest to niemo磧iwe, ale Dzi璠zielewski oznajmi, 瞠 Rokitno jest jedynym miasteczkiem na ca造m pograniczu, gdzie inicjatywy 鈔odowiska robotniczego wyst瘼uj silnie i zbrodni by這by zmarnowa tak 鈍ietnie przygotowany grunt! P騧niej jeszcze dwukrotnie by u mnie pose Wolicki, kt鏎y zwo造wa narad aktywu, no i sprawa utworzenia kom鏎ki PPS przy naszym zwi您ku – ostatecznie zosta豉 postanowiona. Pose Wolicki mia si zaj望 spraw niezb璠nych legalizacji u Starosty Powiatowego w Sarnach.
Zdawa這by si, 瞠 ju nic nie stanie na przeszkodzie i organizacja polityczna kt鏎a m.in. przeszkodzi w nielegalnej emigracji na wsch鏚 zostanie powo豉na. Jak wynika這 z przeprowadzonych rozm闚 z pos貫m Wolickim, b璠ziemy otrzymywa z CK PPS wszechstronn pomoc, a to jest tak bardzo potrzebne dla naszych poczyna. Tak rozmy郵aj帷, uk豉da貫m nowy projekt prac w zmiennym uk豉dzie si, kiedy naraz otrzyma貫m wezwanie do stawienia si na rozmow u Starosty Powiatowego w Sarnach. Pomy郵a貫m, 瞠 ta rozmowa na pewno b璠zie dotyczy nowo powstaj帷ej kom鏎ki PPS.
C騜 innego mog chcie ode mnie....? Jecha trzeba i przynajmniej dowiedzie si, jak na t polityczn spraw reaguje w豉dza. Jednak styl i nag這嗆 tego wezwania – zaniepokoi mnie. Termin stawiennictwa wprawdzie by dowolny, ale obowi您kowy i bezzw這czny. Przygotowa貫m odpowiedzi na pytania, kt鏎ych mog貫m si spodziewa. Przesiedzia貫m nad tym ca陰 noc. W niepewno軼i i roztargnieniu, uda貫m si na kr鏒ki odpoczynek przed podr騜 i.... o dziwo kiedy obudzi貫m si rano, wiedzia貫m ju jak rozmawia ze starost. Nie zwlekaj帷 wi璚 d逝瞠j - odjecha貫m do Sarn. O oznaczonej godzinie zjawi貫m si w urz璠zie i pokazawszy wo幡emu wezwanie, prosi貫m o zg這szenie obecno軼i. Wo幡y wezwanie zatrzyma, kaza mi poczeka i znikn掖.
Czeka貫m ca陰 godzin, a urz璠nicy wchodz帷y i wychodz帷y z jego gabinetu, przez ca造 ten czas obrzucali mnie ch這dem gro幡ie ciskanych spojrze. Taka atmosfera oczekiwania, nie wr騜y豉 nic dobrego, by豉 tak瞠 wyrazem lekcewa瞠nia b康 co b康 przedstawiciela og馧u robotnik闚 powa積ego o鈔odka w powiecie. Otwar造 si drzwi gabinetu, a u wej軼ia ukaza si wo幡y daj帷 mi znak wej軼ia do pana Starosty. Z bij帷ym sercem przekroczy貫m pr鏬 wysokiego urz璠nika, i stan患szy naprzeciw osoby siedz帷ej za biurkiem, uk這ni貫m si ruchem g這wy i powiedzia貫m jak najgrzeczniej: dzie dobry Panu!
- Nazwisko? – warkn掖 Starosta nie czekaj帷 na przebrzmienie powitania.
- Dytkowski – odpowiedzia貫m, sil帷 si na opanowanie wzburzenia.
- Imi?
- Jerzy!
- Imi ojca?
- Kazimierz!
- Pochodzenie?
- Szlacheckie – odpowiedzia貫m, a Starosta gro幡ie zmierzy mnie wzrokiem.
- Wykszta販enie? 
- Cztery klasy gimnazjum rosyjskiego – odpowiedzia貫m.
- Zaw鏚?
- Hutnik formowania szk豉 okiennego!
- Wiek? – pad這 dalsze pytanie.
- 24 lata.
- Narodowo嗆?
- Polska - brzmia豉 odpowied.
- Obywatelstwo? – zapyta pan Starosta z naciskiem.
- Polskie – odpowiedzia貫m sil帷 si na spok鎩.
- A kiedy panu obywatelstwo polskie zosta這 nadane? pad這 pytanie.
- Mnie obywatelstwo polskie nigdy nie by這 nadane, ja go posiada貫m od chwili urodzenia – odpowiedzia貫m 鄉ia這. 
- A gdzie jest miejsce pa雟kiego urodzenia? – indagowa dalej.
- W ziemi Lubelskiej, Huta J霩ef闚 – pow. W這dawa – odpowiedzia貫m.
- A kiedy pan przyjecha z bolszewickiej Rosji? – zapyta.
- Z Rosji wr鏂i貫m dnia 29 czerwca 1922 r.
- To pan nie ma obywatelstwa polskiego – znacz帷o akcentuj帷 o鈍iadczy Starosta, bo traktat ryski o pokoju, zosta podpisany
dnia 18 marca 1921 r., a pan wr鏂i do kraju w 1922 r, wi璚 dopiero nale篡 wyst徙i o nadanie obywatelstwa polskiego, a czy zostanie ono panu przyznane to jeszcze nie wiadomo. Osobom – musi pan u鈍iadomi sobie – kt鏎e wr鏂i造 z bolszewickiej Rosji i u nas usi逝j zrobi „czerwony raj” – obywatelstwa nie dajemy i mamy prawo wysiedli ich z powrotem do Rosji! – Czy pan mnie
zrozumia m這dy cz這wieku? – pytanie podkre郵i z naciskiem triumfu pan Starosta.
- Zrozumia貫m a nadto dobrze panie Starosto - powiedzia貫m - spokojnie, ale musz pana rozczarowa, bo przepis wynikaj帷y z
cytowanego traktatu, mnie nie obowi您uje. Ja powr鏂i貫m do kraju, ju jako obywatel polski, z urz璠ow wiz Konsula polskiego
w Kijowie, kt鏎y wystawi j na podstawie dowodu osobistego wydanego dla obywatela polskiego dnia 20 listopada 1920 roku
przez Kosulat polski w ㄆga雟ku. Dow鏚 ten wraz z wiz, zosta z這穎ny przez Konsulat w urz璠zie repatriacyjnym w R闚nem, co mo積a sprawdzi, a dane o tym, zosta造 wpisane do mojego za鈍iadczenia tymczasowego, kt鏎e mog okaza.

Starosta obrzuci mnie z造m spojrzeniem, ale ju po chwili bardziej 豉godnym g這sem, udaj帷 zdziwienie – doda:
- No, no prosz..... jak wida to z pana spryciarz... Pan si dobrze zabezpieczy jad帷 do Polski na wywrotow robot.... co....? Ale ta sztuka nie uda si panu! My nie pozwolimy na 瘸dn wywrotow dzia豉lno嗆, powiedzia z naciskiem. Ja pana przestrzegam m這dy cz這wieku, 瞠 je瞠li nie zaprzestanie pan organizowa partii politycznych na terenie Rokitna, to ja b璠 zmuszony wysiedli Pana jako szkodnika spo貫cznego na 50 km. od pasa granicznego! Czy zrozumia pan? – zapyta.
- Panie Starosto.....to jakie nieporozumienie. Pan zosta b喚dnie.....
- Pan zamierza zaprzeczy stwierdzonym faktom? – przerwa Starosta wstaj帷 zza biurka. Do pana zje盥瘸j si r騜ni wichrzyciele i zwiastunowie czerwonego raju! Tacy notoryczni krzykacze jak Wolicki, kt鏎zy bzdurnymi obietnicami zamierzaj uszcz窷liwi ludzko嗆! Oni 瞠ruj tylko na ciemnocie i naiwno軼i robotnik闚, aby uzyska ich zaufanie i g這sy do sejmu. Ci burzyciele porz康ku publicznego usi逝j zorganizowa u was na hucie Komitet PPS! Tym sposobem chc zdoby i umocni przycz馧ek, aby z tej pozycji m鏂 豉twiej utrzyma 陰czno嗆 z Moskw! – g這郾o prawi pan Starosta i wreszcie doda: A pan..... panie Dytkowski, pomaga im w tej brudnej antypolskiej robocie......czy tak?- pytaj帷 zatrzyma si przede mn i mierz帷 z造m wzrokiem, czeka na odpowied. 
Jak obuchem uderzony tyloma obelgami nies逝sznych pos康ze, milcza貫m, a b鏊 oburzenia d豉wi mi gard這. Odnios貫m wra瞠nie, jak gdyby „wszy mo責owia雟kie”- jak w czasie pami皻nej podr騜y- ob豉zi造 moje cia這, ale rozs康ek jak b造skawica nakazywa mi zachowanie spokoju, potwierdzaj帷 s逝szno嗆 sprawy, kt鏎 broni貫m. Wytrzyma貫m gro幡e spojrzenie mojego rozm闚cy i odpowiedzia貫m stanowczo:
- Pan jest w b喚dzie panie Starosto.
- Pan jest niepoprawnym zapale鎍em – m這dy cz這wieku- usi這wa perswadowa.
- Prosz pana o wys逝chanie moich wyja郾ie, bo stawiane mi zarzuty s nies逝szne. Ur庵aj mojemu dobremu imieniu, 鈔odowisku kt鏎e reprezentuj, a tak瞠 interesom Pa雟twa, kt鏎e rzekomo pan pragnie obroni, Panie Starosto.
Starosta ra穎ny moj 鄉ia這軼i zatrzyma si przede mn, mierz帷 mnie ponownie spojrzeniem, wydawa si namy郵a i ostatecznie,
z wyrazem zdziwienia i udanej tolerancji wypali:
- Ach tak..... szepn掖 z cicha przerywaj帷 k這potliwe milczenie. Niech pan siada, wycedzi i podaj帷 mi krzes這, zaj掖 swoje miejsce za biurkiem.
Nareszcie, pomy郵a貫m, pan Starosta zdoby si na gest grzeczno軼i. Nast徙i豉 chwila milczenia, tak potrzebna na uporz康kowanie wzburzonych my郵i. Teraz Starosta spogl康a na protokolanta, kt鏎y korzystaj帷 z przerwy, pracowicie nanosi ostatnie wypowiedzi.

- Ciekawe....no i c騜 to b璠 za wyja郾ienia, zapyta 豉godniej i doda… no prosz, s逝cham pana.
- Wyja郾ienia moje opieram na prawdzie o dzia豉lno軼i jak podczas pracy zawodowej w hucie, przejawia貫m bezinteresownie w trakcie prac spo貫cznych w zwi您kach zawodowych, w organizacji m這dzie穎wej i Ochotniczej Stra篡 Po瘸rnej w Rokitnie. Moja praca zawodowa i spo貫czna w tych organizacjach, nie jest dzia豉lno軼i wywrotow i nie ma nic wsp鏊nego z polityk antypolsk!
- A kom鏎ka PPS jak pan usi逝je zorganizowa w hucie, to te nie ma nic wsp鏊nego z polityk? – zapyta pan Starosta.
- Z antypolsk nie, bo jest organizacj legaln w naszym kraju, a usi這wanie utworzenia Komitetu PPS przy naszym Zwi您ku nie jest pomys貫m moim.
- Wi璚 czyim jeszcze i czego wy spodziewacie si od tej politycznej organizacji – pad這 pytanie.
- spodziewamy si bardzo wiele korzy軼i w interesie robotnik闚 huty, jak i pa雟twa polskiego, odpowiedzia貫m.
- a to ciekawe, c騜 to b璠 za korzy軼i?
Starosta rozsiad si wygodniej, si璕n掖 po karafk z wod, a ja wznowi貫m wyja郾ienia.
- Dla robotnik闚 huty, to sprawniejsza obrona praw wynikaj帷ych z umowy o prac, bo zwi您ki zawodowe s oparte na za這瞠niach programowych PPS. Korzy軼i dla Pa雟twa, to znaczne zmniejszenie wrogiej dywersji, a tak瞠 wzmocnienie naszych granic!
- No prosz, to nawet 豉dnie brzmi, ale wydaje mi si absurdem. Ciekawi mnie jednak jak to wszystko wygl康a w praktyce?
- To bardzo proste panie Starosto. PPS w swoich za這瞠niach pozostaje w ostrej i wyra幡ej sprzeczno軼i z programem partii komunistycznej. Obj璚ie robotnik闚 huty w ramy jej dzia豉nia, wyeliminuje ju istniej帷e tendencje sowietyzacji ruchu i z ca陰 energi pozwoli zwalczy przenikanie takich idei z Rosji. Ponadto PPS swoj dzia豉lno軼i w鈔鏚 kresowiak闚, spowoduje wzajemne ich zbli瞠nie i po陰czenie z krajem.
- To s bzdury m這dy cz這wieku! Nigdy nie uwierz, 瞠 u was w hucie, przy tak poka幡ym rozpolitykowaniu, o wyra幡ym prosowieckim kierunku, PPS zdo豉 osi庵n望 wymienione przez pana cele. Mam ju teraz do嗆 k這pot闚 z nielegalnymi przekroczeniami granicy na odcinku Rokitna, w豉郾ie przez hutnik闚. Co sta這by si, gdyby zechcieli swoj organizacj podporz康kowa Moskwie?
- Je瞠li pan Starosta nie podziela mojego punktu widzenia i nie wyra瘸 zgody na wprowadzenie go w 篡cie, to bardzo niedobrze. W tej sytuacji chcia豚ym us造sze na jakim stanowisku spo貫cznym w Rokitnie widzi pan moj osob.
- Mamy w Polsce wiele organizacji prawicowych- rzek pan Starosta – jak: Narodowa Demokracja lub Chrze軼ija雟ka Demokracja. Istniej przy nich tak瞠 zwi您ki zawodowe r騜nych bran, kt鏎e nawet dobrze prosperuj ju na 奸御ku. Je瞠liby pan zechcia zorganizowa tu na pograniczu takie zwi您ki, a nawet kom鏎k partyjn, ja nic nie mia豚ym przeciwko temu.
- Z g鏎y o鈍iadczam, panie Starosto, 瞠 tzw. „鄴速e zwi您ki” i prawicowe organizacje polityczne, w Rokitnie s nie do przyj璚ia.
- A to dlaczego?
- Po pierwsze, prawicowe organizacje nie maj poparcia w鈔鏚 robotnik闚, a po drugie nikt nie podejmie si ich zorganizowania, bo narazi豚y si na 鄉ieszno嗆, a po trzecie gdyby nawet kto taki si znalaz i pomimo ogromu trudno軼i zorganizowa je, to przynios這by one wi璚ej z貫go ni dobrego.
- Prosz o wyja郾ienie, dlaczego?
- Dlatego, 瞠 prawicowa organizacja w鈔鏚 robotnik闚 huty, sta豉by si przyczyn zwrotu ku skrajnej lewicy i stworzy豉by grunt do za這瞠nia konspiracyjnej KPP. Ucieczki przez zielon granic wzmog造by si, a bezpiecze雟two naszych granic os豉b這. Ponadto nale篡 podkre郵i, 瞠 narzucanie przeciwstawnych przekona, w rezultacie stwarza tylko ferment i zadra積ienia, a w nadgranicznych o鈔odkach mog ugodzi w interesy Polski!
- Przyznaj panu m這dy cz這wieku, 瞠 pa雟ki punkt widzenia nie jest pozbawiony racji i by這by b喚dem jego lekcewa瞠nie. Jednak interesy Polski nie tkwi jedynie w powstrzymywaniu ucieczek hutnik闚 – to przesada. Uwa瘸m, 瞠 ci hutnicy i inni obywatele, kt鏎ym odpowiada ustr鎩 komunistyczny i cichaczem uchodz do Rosji, krokiem tym nie przynosz nam szkody. Odwrotnie, Polska wyzbywa si wrogiego elementu i zmniejsza bezrobocie w kraju. Dlatego my jako w豉dza, specjalnie nie stwarzamy im przeszk鏚 w tych ucieczkach.
- To tylko poz鏎, ucieczki nie przynosz nam korzy軼i. W rzeczywisto軼i stanowi nieobliczalne straty ekonomiczne i polityczne.
- Podziwiam pa雟k odwag i up鏎 m這dy cz這wieku, ceni oponent闚 o takich cechach, wi璚 niech pan wyt逝maczy, na czym polegaj tak widziane przez pana straty i szkody?
- Straty ekonomiczne tkwi w tym, 瞠 poprzez nielegalne ucieczki za granic, wyzbywamy si najwarto軼iowszych fachowc闚, wzbogacamy obcy, a zubo瘸my w豉sny przemys, os豉biamy zdolno嗆 przemys這w naszego kraju. Szkody polityczne natomiast, powstaj w wyniku umacniania przemys逝 o軼iennego pa雟twa, kt鏎e si豉mi naszych zbieg闚, pozbawia nas rynku zbytu, powoduj帷 mi璠zy innymi zast鎩, bezrobocie i kryzys gospodarczy w kraju!
- To bardzo interesuj帷e, ale czym pan uzasadni istot tak wyolbrzymionego problemu, zapyta coraz bardziej podniecony Starosta.
- Dobr znajomo軼i potrzeb o軼iennego pa雟twa – odpowiedzia貫m 鄉ia這. Przemys – m闚i貫m dalej, w zniszczonej wojn domow Rosji przedstawia obecnie kompletn ruin. Nast瘼stwa rewolucji spowodowa造, 瞠 inteligencja rosyjska zatrudniona w przemy郵e wyemigrowa豉 za granic, a Polacy, kt鏎zy stanowili trzon in篡nieryjno-techniczny i kadr wykwalifikowanych robotnik闚 w ca造m przemy郵e olbrzymiego kraju, powracaj do wolnej Polski. Stoj wi璚 fabryki ca貫go Donieckiego Zag喚bia tej miary jak: olbrzymie tzw. „ Puti這wskije Letiejnyje zawody „ /stalownie/ w J霩闚ce, Kramatorowie i Dr騜kowcu, stoj du瞠 fabryki chemiczne w S這wia雟ku i Trzeciej Rocie, stoj wszystkie huty szk豉 jak: Mierefa, Konstantyn闚ka, Lisicza雟k, Pokrowsk i wiele innych, zniszczony kraj potrzebuje stali, szk豉 i wyrob闚 chemicznych, a dla obdartej ludno軼i ubra i towar闚 w堯kienniczych. I.....na pr騜no Lenin nawo逝je obywateli i g這si has豉 w rodzaju „Dymiaszczyje truby eto dyszanije sowietskoj w豉sti” (Dymi帷e kominy to oddychanie w豉dzy radzieckiej), Bolszewicy nie mog bez pomocy polskiej si造 roboczej uruchomi produkcji, bo przeci皻ny Rosjanin nie chce i nie lubi pracowa, przyzwyczai si tylko bra gotowe wyroby i nic w zamian za to nie dawa. Dlatego bolszewicy wszystkimi si豉mi staraj si 軼i庵n望 z powrotem wszystkich Polak闚, kt鏎zy w czasie rewolucji porzucili prac i opu軼ili Kraj Rad. Takie a nie inne s powody ucieczek naszych fachowc闚 po rzekomo lepsze zarobki za granic. Radziecka w豉dza usi逝je wszelkimi mo磧iwymi chwytami propagandowymi, zyska sobie zaufanie polskiego 鈍iata pracy, a tych, kt鏎ych pozostawiaj w kraju staraj si 幢e usposobi do Polski. Znamiennym jest to, 瞠 nasze w豉dze nie rozumiej podst瘼nego chwytu i zamiast przeszkadza – pomagaj ucieczkom. Dawniej carska Rosja, te zaopatrywa豉 si w polskiego fachowca, ale wtedy nie by這 bariery granicznej. Tak zwany „ Prywislanskij kraj „ le瘸 u jej st鏕, a carska administracja mog豉 stosowa przymusowe przesiedlenia, m.in. w celu rusyfikacji Polak闚. Teraz na przeszkodzie takiego procesu, stan窸a granica Polski, tego niegdy podleg貫go kraju i zmuszeni s do podejmowania r騜nych form propagandy. Byli jednak i wtedy tacy przemys這wcy rosyjscy, kt鏎zy za wszelk cen chcieli utrzyma w swoich fabrykach Polak闚. Przyk豉dem takiej praktyki by mi璠zy innymi graf Mie雟zikow, kt鏎y polskim mistrzom - dmuchaczom szk豉 okiennego w swojej hucie w Tambowie, p豉ci wy窺ze stawki i ko軼i馧ek dla u篡tku wiernych wybudowa i z Polski ksi璠za sprowadzi. Ponadto za豉twi u w豉dz miejscowych, aby pob鏎 do wojska m這dych Polak闚, pracuj帷ych w jego hucie – nie obejmowa. Podobnymi przywilejami cieszyli si tak瞠 Polacy zatrudnieni w hucie szk豉 u grafa Malcewa w Bria雟ku i Bo這tina w Ka逝dze. Nale篡 powiedzie bezstronnie, 瞠 nie tylko robotnik fachowiec i in篡nier by wysoko ceniony, ale r闚nie nasze towary produkowane w kraju, bo jak Rosja d逝ga i szeroka, wsz璠zie by znany i wysoko ceniony tzw. „Warszawski towar”. Powtarzam warszawski, bo „polski” by surowo zakazany. Nasza 鏚 pracowa豉 przecie dla Rosji. Nasz polski robotnik swoj prac zdobywa to, co nawet Napoleon or篹em nie zdo豉. Bolszewicy niestety rozumiej lepiej w豉sne potrzeby, chocia mo磧iwo軼i maj teraz znacznie ograniczone. Ju obecnie buduj wielk fabryk w堯kiennicz w Donieckim zag喚biu we wsi Rubie積aja k / Do鎍a, kt鏎ej nadano szumn i znacz帷 nazw, „Nowaja 鏚”. Bolszewicy zamierzaj si豉mi naszych zbieg闚 uruchomi w豉sny przemys, chc jednocze郾ie wywo豉 bezrobocie i kryzys gospodarczy w wolnej ju od ich wp造w闚 Polsce. Pierwsze tego nast瘼stwa s ju znane. Najgorsze jednak jest to, 瞠 my - jak wynika z wywod闚 pana Starosty - pomagamy im w tej nikczemnej robocie, bo nam pono zale篡 na wyzbywaniu si wrogich element闚, aby rzekomo zmniejsza bezrobocie w kraju! – zako鎍zy貫m.

- Podziwiam pa雟k znajomo嗆 problem闚 bolszewickiej Rosji i przyznaj, 瞠 rzeczywi軼ie niekt鏎e poczynania s kierowane przeciwko nam, ale co do ich skutk闚, to chyba pan przesadzi. Gdyby bolszewikom tak bardzo zale瘸這 na robotnikach z Polski to przyjmowaliby ka盥 ilo嗆 uciekinier闚, ale fakty temu przecz. Ja ostatnio otrzyma貫m meldunek, 瞠 Kraj Rad zwraca z powrotem naszych robotnik闚, w鈔鏚 kt鏎ych jest jeden hutnik specjalista z Rokitna. Ten fakt znaczy豚y, 瞠 potrzeby bolszewik闚 nie s tak gro幡e jak pan przedstawia. W tej grupie, kt鏎a ostatnio zosta豉 zwr鏂ona znajdowa這 si, a trzech hutnik闚 i jeden in篡nier. Bolszewicy pozostawili u siebie tylko in篡niera. Zachodzi pytanie, dlaczego tak, a nie inaczej post徙i.

Tu pan Starosta poruszy si niespokojnie i nacisn掖 sygna. Do gabinetu natychmiast wszed urz璠nik, kt鏎y otrzyma jakie zlecenie i szybko oddali si. Zamierza貫m nadal wyja郾ia, lecz urz璠nik wszed ponownie i wr璚zy panu Staro軼ie teczk z dokumentami, kt鏎e ten przegl康n掖.
- To musi by nowa „bomba” panie Dytkowski, w zeznaniach zbiega, kt鏎e mam przed sob, nie ma wzmianki o 瘸dnym in篡nierze, ani te o pozosta造ch dw鏂h hutnikach. Sk康 wobec tego ma pan wiadomo軼i o tych zbiegach?
- Moje wiadomo軼i pochodz z tego samego 廝鏚豉 co pa雟kie, bo zbiegiem, o kt鏎ym rozmawiamy, jest hutnik z Rokitna Czes豉w Kosi雟ki. On teraz odsiaduje kar dw鏂h tygodni aresztu w Rokitnie, za nielegalne przekroczenie granicy. Przed aresztowaniem delikwent zd捫y przekaza mnie wiadomo嗆 o stosunkach do obywateli polskich w Bolszewii, o przekonaniach politycznych poszczeg鏊nych os鏏 i grup, oraz o charakterze uprawianego zawodu po naszej stronie.
- To mo瞠 bardzo wa積e, ale dlaczego Kosi雟ki nie zezna tego podczas przes逝chania? – zapyta.
- To bardzo proste panie Starosto, bo on nie chcia narazi swoich koleg闚.
- Kim wobec tego by 闚 in篡nier, czy zna pan jego nazwisko?
- Tak, znam, to by造 nasz dyrektor huty in. Stanis豉w Lejzerowicz.
- Lejzerowicz? Czy jest pan tego pewny, pyta dalej Starosta, patrz帷 znacz帷o na urz璠nika siedz帷ego obok, pilnie przys逝chuj帷ego si moim wypowiedziom.
- Jak najbardziej – odpowiedzia貫m.
- Uwa瘸貫m, 瞠 Lejzerowicz nie jest komunist a tu......
- S逝sznie pan Starosta zauwa瘸造, przerwa貫m, bo Lejzerowicz nie by komunist, podobnie jak wielu hutnik闚, kt鏎zy opu軼ili Polsk w poszukiwaniu pracy i lepszych warunk闚 zarobkowania.
- Chcia豚ym w to uwierzy, ale sk康 pan ma wiadomo軼i o swoim b康 co b康 zwierzchniku? – pad這 pytanie.
- In篡niera Lejzerowicza znam jeszcze z huty w Lisicza雟ku. Pracowa on wtedy na stanowisku konstruktora. W czasie rewolucji, kiedy huta stan窸a, wyjecha do Polski. Jak mi opowiada, w kraju d逝go nie m鏬 znale潭 pracy i g這dowa, a kiedy po wielu staraniach dosta posad dyrektora huty w Rokitnie, nie by zadowolony. Uskar瘸 si, 瞠 nie mo瞠 rozwin望 inicjatywy, bo firma „Vitrum” nie chce si zgodzi na 瘸dne ryzyko innowacji. M闚i do mnie zupe軟ie szczerze, 瞠 praca jego na tym szumnie brzmi帷ym stanowisku, ogranicza si jedynie do prowadzenia r騜nych kalkulacji technologicznych, kt鏎e polegaj na upraszczaniu sposob闚 wyzysku si造 roboczej i zwi瘯szaniu dochod闚 w豉軼icieli huty.
- Czy in. Lejzerowicz zwierza si panu z zamierze opuszczenia kraju?
- Nie, nic mnie o tym nie m闚i.
- A ci dwaj hutnicy, kt鏎ych przerzucono z Kosi雟kim?
- Obydwaj pochodzili z Piotrkowa Trybunalskiego
- Ich Nazwiska? – pad這 pytanie.
- Prosi豚ym pana o zwolnienie mnie z tej odpowiedzi.
- Rozumiem i przychylam si do pro軸y, ale powiedz mi pan dlaczego bolszewicy, dw鏂h robotnik闚 specjalist闚 przerzucili z powrotem na nasz stron, a in篡niera zostawili? Pan przecie twierdzi, 瞠 im zale篡 na hutnikach, a jak z tej sytuacji wynika, fakty temu zaprzeczaj.
- Bolszewicy post徙ili wed逝g obowi您uj帷ej zasady ich polityki.
- Mo瞠 pan wyja郾i te zasady? – pyta Starosta.
- Jeden z czo這wych dzia豉czy bolszewickich, a 軼i郵ej nasz rodak Feliks Dzier篡雟ki powiedzia: „Nam nie idiejnych, a jarych komunistow nada”. Stosuj帷 t zasad, ci trzej hutnicy wypadli w przes逝chaniu jako wyznawcy zasad pepeesowskich. Dopuszczeni do pracy w ich hutach, b璠 nie tylko 篡 sami wed逝g zasad demokratycznych, ale i przekazywa je do 鈍iadomo軼i koleg闚 Rosjan, co mo瞠 by ze wszech miar szkodliwe. Postanowiono wi璚 豉dunek tych dodatnich zasad zniszczy, skazuj帷 ich na bezrobocie we w豉snym kraju, a ewentualne niezadowolenie wykorzysta dla w豉snych cel闚 partyjnych w Polsce. To z tych powod闚 komisarze graniczni odpowiedzieli uciekinierom: u nas raboty mnogo, bo j zdobyli鄉y przez rewolucj proletariack. Wy, je瞠li pragniecie posiada j wraz z w豉dz, zdoby j mo瞠cie r闚nie tylko przez rewolucj we w豉snym kraju. Wracajcie wi璚 do Polski i powi瘯szajcie armi bezrobotnych, a je郵i b璠zie ona wi瘯sza i silniejsza, w豉dza wasza stawa si b璠zie bli窺za i pewniejsza, a na nasz pomoc zawsze mo瞠cie liczy. Lejzerowicz w przes逝chaniu wypad jakoby pozytywnie, bo on polityk nie zajmuje si, chce tylko pracowa w swoim zawodzie, wi璚 zosta zaliczony do t.zw. „b豉gonadio積ych”, bezpartyjnych. To wystarczy這, m闚i帷 ich gwar, dla zakwalifikowania go na „podchadiaszczego czie這wieka” i w rezultacie, skierowanie do pracy otrzyma.

Gdy zako鎍zy貫m sw鎩 wyw鏚, Starosta nie zadawa ju nowych pyta i wyda mi si bardzo zamy郵ony.
- Wolno panu w徠pi, powiedzia貫m na koniec przerywaj帷 milczenie, ale taka jest prawda i takie w豉郾ie prawa rz康z re磨mem naszego wschodniego s御iada. Kosi雟ki, o ile by豚y przes逝chiwany przy zachowaniu poszanowania i godno軼i cz這wieka, na pewno powt鏎zy豚y to co powiedzia貫m, a ponadto niczego by nie zatai, bo razem z nim zosta豉 przerzucona do Polski inna kilkunastoosobowa grupa uciekinier闚, nie odpowiadaj帷a warunkom zatrudnienia w Zwi您ku Radzieckim. Grupa ta to byli przest瘼cy kryminalni, zawodowo trudni帷y si w Polsce bandytyzmem. Tego rodzaju specjalist闚, Kraj Rad nie potrzebuje, bo ju z w豉snymi zbyt wiele ma k這pot闚. Na odchodne tym Poleszukom powiedziano: je瞠li chcecie zdoby nasze zaufanie i pomoc, to wracajcie do waszych dom闚 i w dalszym ci庵u n瘯ajcie w豉dze polskie bandytyzmem w takim nasileniu, aby okolice W這dzimierca i D帳rowicy, znajdowa造 si zawsze pod wasz kontrol.

W tym momencie Starosta zerwa si ze swojego fotelu i nerwowo zacz掖 przemierza gabinet. Zapad這 k這potliwe milczenie, urz璠nik przy drugim biurku jak gdyby przez grzeczno嗆 tak瞠 powsta. Chcia貫m uczyni to samo, ale pan Starosta powstrzyma mnie....ale niech pan siedzi. Pan doskonale orientuje si w sytuacji, jaka istnieje po drugiej stronie granicy. Rzeczywi軼ie by貫m b喚dnie informowany. Wyja郾i mnie pan wiele kwestii, w imieniu s逝瘺y..... dzi瘯uj panu!

- Przepraszam, ale to nie mnie nale膨 si podzi瘯owania panie Starosto, nale膨 si one hutnikom z Rokitna. To oni, a nie ja, pomogli panu i Polsce, a grunt do tej pomocy pracowicie tworzyli ju od samego pocz徠ku, kiedy na lesistym i bagiennym uroczysku w 1896 roku wybudowano hut szk豉, a Polacy rozpocz瘭i w niej prac i i osiedlili si na na trwa貫 w jej s御iedztwie. To im hutnikom, nale膨 si podzi瘯owania, bo to oni przywie幢i do Rokitna polsko嗆, kt鏎 ja teraz reprezentuj. Przyjechali do Rokitna nie tylko po to, aby zdobywa 鈔odki egzystencji, ale r闚nie stanowi i potwierdza polsko嗆 tego regionu. To hutnicy przywie幢i na te odludzie kultur polsk, obyczaje i styl 篡cia, poczucie prawa i odpowiedzialno軼i i obowi您ek zrzeszania si w bran穎we zwi您ki cech闚. To hutnicy na tych ziemiach za okupacji carskiej, byli pierwszymi ambasadorami polsko軼i! To oni nauczyli okolicznych ch這p闚, potomk闚 Wened闚 polskiego j瞛yka, a swoim przyk豉dem wsp馧篡cia i solidarno軼i sprawili, 瞠 Poleszucy, z natury nieufni, uporczywi i zamkni璚i w sobie, nagminnie zajmuj帷y si k逝sownictwem i bandytyzmem, stali si innymi lud幟i, zupe軟ie odmiennymi od swoich pobratymc闚 z okolic D帳rowicy i W這dzimierca. Stali si innymi, bo hutnicy byli tymi pierwszymi, kt鏎zy darzyli ich wsp馧czuciem i przyja幡i kiedy prze篡wali gorycz poni瞠nia zadawany przez despotyczne w豉dze carskie, nauczyli Poleszuk闚 znosi poni瞠nia niewoli i z godno軼i docenia dobrodziejstwa wolno軼i. Przyk豉dny stosunek wsp馧篡cia hutnik闚, r闚nie z miejscow ludno軼i ukrai雟k sprawi, 瞠 w okolicy Rokitna mo積a rozm闚i si po polsku z ka盥ym wie郾iakiem. Promieniowanie ducha polsko軼i hutnik闚, obejmuje swym zasi璕iem tak瞠, oddalone zapad貫 wioski dawnych osiedle鎍闚 tzw. Mazur闚.
To hutnicy spowodowali, 瞠 zapomniani i odci璚i od macierzy Mazurzy, nie ulegli naporowi rusyfikacji i wytrwali w wierze Ojc闚, poczuli si odpowiedzialni za sw鎩 stan i dumni, 瞠 s Polakami. Jaskrawym dowodem tego jest, 瞠 mieszkaniec pobliskich Budek Snowidowickich Antoni Dawidowicz, w czasie trwania przetarg闚 i ustaleniu linii granicznej osobi軼ie, pieszo, uda si do Warszawy z pro軸, aby jego rodzinna wioska zosta豉 w陰czona w obszar Polski! Inny natomiast Mazur, mieszkaniec wioski Staryki, Stanis豉w Lech, przej皻y robotnicz solidarno軼i hutnik闚, usi逝je zorganizowa Stronnictwo Ludowe dla obrony praw rolnik闚.
Tak przedstawia si 鈔odowisko hutnik闚 w Rokitnie. Wspomagali oni bezinteresownie Polsk przez wiele lat pozostawiaj帷 郵ad tak g喚boki, 瞠 nie zdo豉 go zatrze 瘸dna si豉! W tym kontek軼ie zas逝g spo貫cznych, fakt, 瞠 dzia豉czy robotniczych huty jak i wiejskich oddanych spo貫cznik闚 – mam tu na my郵i Lecha ze Staryk – stawia si bezpodstawnie pod pr璕ierz zarzut闚 antypolskiej dzia豉lno軼i jest krzywd oczywist. Z gorycz stwierdzamy, 瞠 r騜ne przyb喚dy i bezduszni karierowicze, usi逝j zdobycze te podwa篡 i rzuci cie na 鈔odowisko hutnik闚, a wypracowan przez nich i ich przyw鏚c闚 polsko嗆 Rokitna – zapisa na w豉sne konto. Pragnieniem moim serdecznym jest, aby pan Starosta wyra穎ne dla mnie uznanie, raczy przekaza hutnikom. Tym sposobem chocia w cz窷ci naprawione zostan krzywdy nies逝sznych i tendencyjnych pos康ze. Mamy wszyscy nadziej, 瞠 w przysz這軼i, sprawy naszego miasta i huty, b璠 widziane we w豉軼iwym 鈍ietle.

- Niedorzeczno軼i by這by nie docenia zas逝g hutnik闚, rzek Starosta. Podzi瘯owanie skieruj wkr鏒ce drog s逝瘺ow do zwi您k闚 zawodowych. To rzeczywi軼ie s zas逝gi, o kt鏎ych dotychczas nie mia貫m poj璚ia. Dzi瘯i naszej rozmowie, teraz je w豉軼iwie i w pe軟i doceniam. Pana zastrze瞠nie odno郾ie zamiar闚 przejmowania zas逝g, b璠 mia na uwadze, bo ju wiem, komu nale篡 si takie uznanie. Najbardziej obawiam si jednak o pana, m這dy cz這wieku. Jak widz, anga簑je si pan do pracy spo貫cznej z wielkim entuzjazmem, oby nie uleg on wykorzystaniu w niew豉軼iwym kierunku.
- Pan Starosta widocznie ma na my郵i kom鏎k PPS, wi璚 chcia豚ym powt鏎zy, to nie ja jestem pomys這dawc utworzenia kom鏎ki tej organizacji przy naszym zwi您ku.
- O, to jest w豉郾ie sedno sprawy, bo Wolicki m鏬豚y okaza si jednym z tych przyb喚d闚, kt鏎zy zechc zas逝gi hutnik闚 przela na w豉sne konto. Niechaj mi pan wybaczy, 瞠 przebieg naszej rozmowy, aczkolwiek bardzo pozytywny, zawiera tak瞠 zwroty nieprzyjazne. Wynik造 one nie ze z這郵iwo軼i, ale z charakteru i stylu naszej pracy, a tak瞠 z b喚dnej informacji o panu, pochodz帷ej cz窷ciowo tak瞠 od hutnik闚, w obronie kt鏎ych tak pan brawurowo kruszy kopie. Obiecuj wi璚, 瞠 krzywdy wyrz康zone hutnikom i Lechowi ze Staryk, zostan naprawione!
- Dzi瘯uj panie Starosto, pozostan bardzo zobowi您any.....
- Nie jestem Starost, tylko jego zast瘼c do spraw bezpiecze雟twa. Rozmawia pan z Komendantem Ekspozytury Policji Politycznej powiatu, podkomisarzem Remiszewskim.
- Jest mi bardzo przyjemnie pozna pana...
- Ale by這 bardzo nieprzyjemnie rozmawia, przerwa komisarz, a 軼iskaj帷 mi d這 doda: pan wykaza nadzwyczajn znajomo嗆 przedmiotu, b璠帷ego w gestii naszej pracy. Jest pan doskonale zorientowany w stosunkach mi璠zyludzkich na terenie przygranicznym wchodz帷ym w zakres mojej dzia豉lno軼i. Czy wobec tego nie zechcia豚y pan przyj望 s逝瘺y u mnie w Ekspozyturze? Przyjm pana m這dy cz這wieku na dobrych warunkach i obiecuj szybki awans. Co pan na to....?
- Nie, nie skorzystam z tej propozycji – odpowiedzia貫m stanowczo.
- Uwa瘸m, 瞠 Polsce najlepiej przys逝輳 si pracuj帷 we w豉snym 鈔odowisku hutnik闚, odpowiedzia貫m.
- Mo瞠 to i lepiej – szepn掖 pan komisarz – ale niech pan pomy郵i i zastanowi si nad moj propozycj. 

Po powrocie do domu, napisa貫m list do Wolickiego zawiadamiaj帷 go o obrocie sprawy i swoim zrzeczeniu si zak豉dania kom鏎ki partyjnej. Jako powody poda貫m gro嬌 wysiedlenia mnie poza obr瑿 Rokitna. Wkr鏒ce do moich drzwi zapuka Czes豉w Kosi雟ki.
- C騜 to ma znaczy, uciek貫 czy ci wypu軼ili – zapyta貫m.
- Ani jedno ani drugie – odpowiedzia spokojnie - wyobra sobie niespodziewany zwrot w stosunku do aresztowanego. Cholernie bola造 mi ju ko軼i od le瞠nia na pryczy. Le輳 i le輳, przewracam si i siadam, chc czyta, ale ciemno, wi璚 zn闚 le輳 i zn闚 zrywam si i chodz. Nagle pos造sza貫m zgrzyt klucza w zamku i drzwi si otworzy造. Tym otwieraj帷ym by wo幡y magistratu, kt鏎y grzecznie oznajmi mi, 瞠 jaki nieznajomy pan chce ze mn rozmawia. Pocz徠kowo my郵a貫m, 瞠 interesant stoi za drzwiami, ale okaza這 si, 瞠 jest to zaproszenie do gabinetu pana burmistrza. Kto mnie tam oczekuje? Nie wiem odpowiedzia wo幡y, to jaki grzeczny i przyzwoity pan. Kiedy znalaz貫m si w gabinecie, za biurkiem siedzia przystojny facet, kt鏎y wsta, grzecznie u軼isn掖 mi r瘯 i podsun掖 krzes這. Przedstawi si, jestem Librowicz, funkcjonariusz Urz璠u Bezpiecze雟twa, ale moja rozmowa z panem nie b璠zie mia豉 charakteru policyjnego przes逝chania. Interesuj mnie sprawy stosunku w豉dzy radzieckiej do naszych obywateli, poszukuj帷ych pracy za wschodni granic. Cz瘰tuj帷 mnie dobrym papierosem, m闚i dalej. Jak to wygl康a, przecie pan tam by. Gdy opowiedzia貫m, bez specjalnych ceregieli zwolni mnie od odsiadywania kary w areszcie. O鈍iadczy, 瞠 wystarczy jak b璠 meldowa swoj obecno嗆 policji ka盥ego wieczoru.
- 安ietnie, s康z jednak, 瞠 ten Librowicz wyci庵n掖 z ciebie wszystko, co wiedzia貫 o stosunkach bolszewik闚 do uciekinier闚 z Polski?
- Tak, nie zamierza貫m przed nim niczego ukrywa. Najbardziej interesowa造 go informacje o przerzucanych za polsk granic bandytach. Wypytywa szczeg馧owo, nawet o ich wygl康 i wiek.
- A czy pyta o Lejzerowicza i innych hutnik闚? – zapyta貫m.
- O Lejzerowiczu mia ju rozpoznanie, a o Tadku Lindzie, kt鏎y zwia do Rosji maj帷 udzia造 w hucie Nadbu瘸nka, 穎n i dziecko, sam mu powiedzia貫m, bo po co mia貫m ukrywa prawd o og逝pionych – wyzna.
- A czy o Mundku, bracie i szwagrze Wujcika z Piotrkowa te m闚i貫?
- Nie, nie by貫m o to pytany. Tam hutnik闚 nadal potrzebuj, ci庵n掖 dalej, ale ja i moi dwaj koledzy, stali鄉y si dla nich podejrzani. Nasz wygl康 na pierwszy rzut oka okre郵ili jako nieodpowiedni. Orzekli: „Innostrannaja u造bka” /obca prezencja/. To znaczy這, 瞠 osoba o europejskim wygl康zie jest osobnikiem niepo膨danym. Po przes逝chaniu o鈍iadczono, 瞠 zostaniemy przerzuceni z powrotem do Polski. Tam, w waszej ojczy幡ie, zwi瘯sza b璠ziecie armi bezrobotnych i przygotowywa rewolucj. Librowicz szczeg馧owo wypytywa o te sprawy.

W tym momencie wiedzia貫m ju, 瞠 w starostwie w豉軼iw przyczyn zmiany stosunku do aresztowanych, by豉 moja rozmowa z komisarzem Remiszewskim.

6. STABILIZACJA STOSUNK紟.

砰cie hutnik闚 nadal toczy這 si utartym torem. Huta pracowa豉 z ma造mi przerwami, tylko na konieczne remonty. Zarobki by造 do嗆 wysokie, a ceny 篡wno軼i, w szczeg鏊no軼i mi瘰o, by造 stosunkowo niskie. Ucieczki robotnik闚 przez zielon granic usta造. Huta nadal stanowi豉 centrum 篡cia ca貫go miasteczka i by豉 g堯wnym czynnikiem stabilizacji spo貫cznej.
W okaza造m budynku tzw. "murowa鎍u" ulokowano siedmioklasow Szko喚 Powszechn. Obok, pod numerem pierwszym przy ulicy Pi連udskiego, mie軼i豉 si apteka N. Solzmana, oraz poczta. Dalej, obok licznych sklep闚 篡dowskich, posterunek policji, a przy ulicy Ostoja, za murowanym domem - nasz teatr amatorski. Na jarmarki do Rokitna, w dalszym ci庵u zje盥瘸這 si mn鏀two rolnik闚 z okolicy, a w ci瘺ie tej z 豉two軼i dostrzegano wielu obywateli radzieckich. Nasi kupcy 篡dowscy, wykorzystuj帷 zbyt na z這te monety carskie, obficie zaopatrywali rynek w atrakcyjne towary znajduj帷e popyt u zagranicznych nabywc闚. Jak wynika這 z bli窺zych obserwacji jarmark闚, nasze w豉dze dzia豉造 bardzo ostro積ie i nie przeszkadza造 tego rodzaju transakcjom, interesowa造 ich zreszt osoby nie nabywaj帷e towar闚.
W tym czasie, w ca造m powiecie sarne雟kim i stoli雟kim nasze w豉dze bezpiecze雟twa rozpocz窸y ostr walk z grasuj帷ymi bandami i dywersj. Przy udziale du瞠j liczby policji 軼i庵ni皻ej z innych miejscowo軼i i najwytrawniejszych as闚 wywiadu, urz康zono ob豉w w okolicznych lasach W這dzimierca, D帳rowicy i Stolina. Zastosowanie tych metod nie da這 jednak spodziewanych wynik闚, wr璚z przeciwnie - policja ponios豉 wyra幡e fiasko. Okaza這 si, 瞠 Poleszuk, kt鏎y zr鏀 si z dzik przyrod lasu, przyswoi sobie instynkt wilczy i potrafi po陰czy go z mentalno軼i ludzk tak praktycznie, 瞠 sta si nieuchwytny dla ob豉wy pos逝guj帷ej si metodami profesjonalnych zwiadowc闚. Tote najwytrawniejsi policjanci nie znaj帷y dzikich praw puszczy le郾ej, wsz璠zie tam, gdzie zacie郾iali p皻l ob豉wy spodziewaj帷 si pomy郵nych wynik闚 napotykali jedynie pustk, byli rozczarowani i bezsilni. Tropiony Poleszuk z 豉two軼i p豉ta im takie figle. Przygl康aj帷 si z ukrycia b喚dom swoich prze郵adowc闚, z politowaniem g這w kiwaj帷 - szepta Ech. .....durnyje pany"!
Na domiar z貫go, w okolicach tych bezkarnie grasowa os豉wiony Mucha - Michalski. Ten spryciarz najwyra幡iej drwi sobie z wysi趾闚 policji i bawi si ich nadzwyczajn zawzi皻o軼i. Zjawia si tam, gdzie najmniej spodziewano si jego obecno軼i. Dzia豉 w pojedynk i z d瞠ntelme雟kim gestem rabowa zamo積ych i czynne, wi瘯sze posiad這軼i. Znamiennym jest fakt, 瞠 tak bandy Poleszuk闚, jak i sam Mucha - Michalski, nigdy nie odwiedza Rokitna i jego okolic. Dlaczego i z jakich powod闚 nasz teren by omijany, nikt i nigdy nie dowiedzia si. Tote obywatele Rokitna tylko z prasy dowiadywali si o bandyckich wyczynach, a poczynania Muchy - Michalskiego zabarwione romantyzmem, przynosi造 wi璚ej humoru ni trwogi.
W tych warunkach miasteczko nasze rozbudowywa這 si szybko z pe軟ym zrozumieniem potrzeb. Nie zapomniano tak瞠 o ko軼iele, na budow kt鏎ego wydzielono parcel mi璠zy ulicami Handlow i Ko軼ieln. Najpierw wybudowano plebani dla osiedlenia proboszcza i stworzenia korzystnych warunk闚 za這瞠nia parafii. Budowa ko軼io豉 sta豉 si powszechn potrzeb obywateli i kiedy budynek by ju w stanie surowym, kuria biskupia wyznaczy豉 proboszcza. Stanowisko to w naszej parafii obj掖 m這dy ksi康z Stanis豉w Fija趾owski.
Chc帷 zast徙i mnie w Zwi您kach Zawodowych inn osob, pose Wolicki usi這wa sk這ni do tej pracy koleg 安inarskiego. Nic jednak z tego nie wysz這, bo starostwo – podobnie jak uprzednio w moim przypadku – nie zatwierdzi這 jego kandydatury, gro膨c wysiedleniem. Na tym sko鎍zy造 si zabiegi zwi您ane z utworzeniem w Rokitnie PPS. Komisarz Remiszewski by konsekwentny, do utworzenia w Rokitnie zal捫ka Narodowej Demokracji pocz徠kowo - u篡 nauczyciela pana J霩efa Gogolewskiego. Podj掖 wysi趾i dla zorganizowania w hucie tzw. „ K馧ka gimnastycznego Sok馧 „ i wykorzystuj帷 nazw naszej dru篡ny pi趾i no積ej, swoj nazwa „ Orl皻a”. Sta這 si jednak wszystko to co najsmutniejsze, bo prawicowa organizacja nie znalaz豉 w 鈔odowisku hutnik闚 uznania, sko鎍zy這 si jedynie na nazwie. Panu Gogolewskiemu ten krok przysporzy wiele przykro軼i, a osobliwie w p騧niejszej karierze politycznej kiedy wyst瘼owa jawnie, jako cz這nek Bezpartyjnego Bloku Wsp馧pracy z Rz康em.
Bandy dywersyjne w dalszym ci庵u n瘯a造 mieszka鎍闚 pogranicza. Policja pomimo stosowania nadzwyczajnych 鈔odk闚 w postaci ob豉w, nie mog豉 sprosta zadaniu przywr鏂enia spokoju, 豉du i porz康ku na terenie powiatu.
Dopiero powo豉ny do 篡cia dnia 14 pa寮ziernika 1924 roku Korpus Ochrony Pogranicza /KOP/ ostatecznie k豉dzie kres dywersji, likwiduje bandy i stwarza odpowiednie warunki bezpiecze雟twa na ca造m pograniczu. Odcinek na wysoko軼i Rokitna, zosta powierzony 18 Batalionowi KOP, dla kt鏎ego nasze miasteczko wyznaczono na siedzib dow鏚ztwa i kwaterunku jego si operacyjnych. Wojsko zosta這 tymczasowo zakwaterowane w pa豉cu Rozenberga, kt鏎y okaza si niewystarczaj帷y. Cz窷 穎軟ierzy mieszka豉 w niewyko鎍zonych budynkach miasteczka, a jedna kompania kwaterowa豉 w maj徠ku. Pami皻am jak niejednokrotnie pododdzia ten przemaszerowywa drog obok huty i naszego domu, a m鎩 najm這dszy braciszek W豉dzio – maj帷 wtedy 7 lat – zawsze do陰cza do ostatniej czw鏎ki i ku uciesze wszystkich widz闚 酥iewa razem z 穎軟ierzami.
Wczesn wiosn nast瘼nego roku, rozpocz皻o budow koszar wojskowych przy wylocie ulicy Poniatowskiego. Na granicy natomiast, wznoszono stra積ice i instalowano po陰czenia telefoniczne. W zwi您ku z rozpocz皻ymi pracami, do naszego baonu przydzielono specjalny pluton 陰czno軼i, dla kt鏎ego zabrak這 miejsc zakwaterowania. Tote pewnego razu, kiedy wraca貫m z pracy, na portierni huty czeka na mnie 穎軟ierz. Prosi aby wst徙i na rozmow do jego dow鏚cy, kt鏎y, mieszka chwilowo u ksi璕owego huty pana Baraca. Okaza si nim porucznik Niedzia趾owski – dow鏚ca plutonu 陰czno軼i. W podj皻ej rozmowie sk豉nia mnie usilnie, abym zezwoli jego plutonowi, obecnie mieszkaj帷emu w namiotach na boisku pi趾i no積ej, na zakwaterowanie w naszym teatrze amatorskim.
Obecnie jest to niemo磧iwe, w niedziel wystawiamy sztuk, kt鏎ej odwo豉 ju nie mo瞠my......
- To nic nie szkodzi – rzek porucznik – na czas przedstawienia wyprowadzimy si do namiot闚, a 豉wki teatralne i inny sprz皻 zostanie przez 穎軟ierzy ponownie wniesiony i ustawiony na uprzednim miejscu, aby przedstawienie mog這 si odby normalnie.
Na tak zaproponowane warunki zakwaterowania, zgodzi貫m si i od tego czasu wsp馧praca z KOP-em sta豉 si nasz wsp鏊n potrzeb, trwaj帷 nieustannie, a do pami皻nego dnia 17.09. 1939 r. Obecno嗆 sta貫go kwaterowania jednostki KOP w granicznym Rokitnie, przynios豉 miastu awans. Sta這 si ono miasteczkiem garnizonowym, co stanowi這 o jego znaczeniu. Obecno嗆 wojska spowodowa豉 tak瞠 przy酥ieszenie budowy ko軼i馧ka. Rokitno sta這 si du膨 parafi i ju nie potrzebowa這 korzysta z us逝g Sech, a przedwojenna parafia w Olewsku, zosta豉 oddzielona granic. Cieszy這 nas takie wsp馧uczestnictwo wojska w sprawach budowy ko軼io豉.
Korzystaj帷 z przerwy w pracy zawodowej w okresie remontu urz康ze huty, uko鎍zy貫m w Sarnach specjalny kurs dla naczelnik闚 OSP i otrzyma貫m 鈍iadectwo z dat 2 pa寮ziernika 1925 r, podpisane przez 闚czesnego prezesa G. Zw. Stra篡 Po瘸rnej R.P. B. Chomicza. Dokument ten do dzi przechowuj. Przypomina mi on dawne minione lata.
W moim 篡ciu osobistym tak瞠 nast瘼uje zwrot. Dnia 25.12.1925 r, zawieram zwi您ek ma鹵e雟ki z Henryk Bader, pob這gos豉wiony przez ksi璠za Fija趾owskiego, w kaplicy murowa鎍a na hucie. S逝篡 on w闚czas parafianom za tymczasowy ko軼i馧.
B璠帷 stale czynnym w sprawach spo貫cznych, w po這wie lata 1925 r. – zosta貫m zaproszony na zebranie organizacyjne „Zwi您ku Strzeleckiego”. Takie przedsi瞝zi璚ie w owych czasach nie by這 mile witane przez oficjalne organa w豉dzy, wobec czego nie mia貫m zamiaru zbytnio anga穎wa si do aktywnych czynno軼i zwi您anych z powstaniem tej organizacji, tym bardziej, 瞠 godzi豉 ona w „Soko豉”, kt鏎ym kierowa Gogolewski. Nie wypada這 mi jako wyst瘼owa czynnie i bezpo鈔ednio niweczy dzie這, w kt鏎e m鎩 prze這穎ny w OSP w這篡 tak wiele wysi趾u i bezinteresownej pracy. Zebranie to odbywa這 si w pomieszczeniu stacji kolejowej, a inicjatorem zorganizowania zwi您ku strzeleckiego by nowo przys豉ny do Rokitna drogomistrz kolejowy pan Pop豉wski. Kolejarz ten poprzednio pracowa w Sarnach i tam nale瘸 do tej organizacji, a po obj璚iu stanowiska w Rokitnie stwierdzi, 瞠 graniczna specyfika miasteczka a szczeg鏊nie spo貫czno嗆 hutnicza stanowi grunt dla organizacji o charakterze wojskowym. Pan Pop豉wski jako inicjator, w swej wypowiedzi mocno podkre郵i potrzeb wojskowego przeszkolenia m這dzie篡 huty. Jak si wyrazi – ju obecnie przedstawia ona zwarty i jednolity zesp馧 m這dzie篡 polskiej na kresach.
Uwa瘸m – m闚i dalej – 瞠 w Rokitnie istniej doskona貫 warunki dla zorganizowania i funkcjonowania, pr篹nej i wzorowej jednostki strzeleckiej, kt鏎 b璠zie zazdro軼i nam nie tylko powiat, ale i wojew鏚ztwo!
Pogl康 ten podziela貫m w ca貫j rozci庵這軼i, argumenty by造 rzeczowe. Jako przedstawiciel zwi您ku zawodowego hutnik闚 popar貫m zamiar i w ramach swych mo磧iwo軼i udzieli貫m pomocy, odm闚i貫m r闚nocze郾ie kandydowania do zarz康u.
Powstanie zwi您ku strzeleckiego w naszym miasteczku spowodowa這 zaniepokojenie w豉dz, i cz窷ci aktywu spo貫cznego. Sta這 si jasne, 瞠 „Sok馧” pana Gogolewskiego, tworzony z tak znacznym nak豉dem pracy – formalnie przestanie wkr鏒ce istnie. Okaza這 si jednak, 瞠 pan Gogolewski wkr鏒ce sam zg這si swoj kandydatur do zwi您ku strzeleckiego. Nie bez powod闚 by貫m zdziwiony post瘼owaniem kolegi, wi璚 spyta貫m o wyja郾ienia. Gogolewski odrzek, 瞠 nie jest on w tym odosobniony, nawet starosta sarne雟ki, kaza skre郵i si z upadaj帷ego „Soko豉” i wst徙i do Strzelca.
Taka cicha zmiana warty, jeszcze przed znanym przewrotem, by豉 powodem odwiedzenia mnie przez funkcjonariusza EPP. Domy郵a貫m si, 瞠 pan komisarz Remiszewski, b璠zie szuka sposob闚 z豉godzenia powsta造ch zadra積ie i w tej sprawie kogo sprytnego przy郵e. I oto sta這 si, jak przypuszcza貫m. Funkcjonariuszem tym okaza si pan Librowicz.
- Jak to Librowicz? – spyta貫m po powitaniu. W starostwie przecie nazywano pana Terebi雟kim – sprostowa貫m.
- Nie myli si pan, bo ja tak si nazywam, ale w Rokitnie jestem zawsze Librowicz, bo tego wymaga nasza s逝瘺a – wyja郾i. Pan ma jednak dobr pami耩.....
- Przychodz do pana w bardzo wa積ej sprawie – rzek na wst瘼ie – u nas, w EPP nast徙i造 powa積e zmiany personalne. Obecnie mamy nowego komendanta. Komisarz Remiszewski zosta przeniesiony do Brze軼ia, a na jego miejsce pojawi si podkomisarz Antoni B彗. Bardzo przyjemny facet i zaraz na wst瘼ie przeczyta pa雟kie ongi z這穎ne zeznanie. Komisarz bardzo zainteresowa si pa雟k osob, czy deklaruje pan ch耩 wst徙ienia do policji?
- Nie m鎩 panie, jak sobie przypominam, ja panu Remiszewskiemu takiej obietnicy nie dawa貫m, odpowiedzia貫m stanowczo.
- To bardzo niedobrze zaczyna si moja s逝瘺a u nowego szefa, stwierdzi st. przod. Terebi雟ki. Niczego nie udaje mi si za豉twi pozytywnie, zauwa篡.

Chcia貫m zapyta co jeszcze mo瞠 陰czy EPP ze mn, ale funkcjonariusz si璕n掖 do swojej teczki i z jej zawarto軼i wydoby plik notatek s逝瘺owych i raport闚 by造ch komendant闚 posterunku policji w Rokitnie z opisem autorstwa przod. Zgliczy雟kiego. Plik ten zawiera histori miejscowego m這dego awanturnika i zawadiaki, hutnika Boles豉wa Piskorskiego. By on aresztowany i przes逝chiwany przez policj, a kiedy wartownik doprowadzi go do kuchni, chlusn掖 mu gor帷 kaw w oczy i uciek. Wszcz皻y po軼ig za zbiegiem nie przyni鏀 rezultat闚 i stwierdzono, 瞠 Piskorski znajduje si w Zwi您ku Radzieckim. Jak wynika z niekwestionowanych fakt闚 Piskorski swoim awanturniczym zachowaniem nie przynosi zaszczytu 鈔odowisku hutnik闚 z jakiego si rzeczywi軼ie wywodzi. W zwi您ku z tym pana komisarza B彗a interesuje, czy pan wydaj帷 w swoim czasie organom w豉dzy tak chwalebn opini o hutnikach i ich pozytywnej roli w Rokitnie, uzna win B. Piskorskiego jako udowodnion.
- O hulaszczym i przest瘼czym 篡ciu Boles豉wa Piskorskiego, s造sza貫m du穎 – o鈍iadczy貫m, potwierdzaj帷 zarzuty. Jest mi wiadomo, w 鈔odowisku hutnik闚 jego karygodne post瘼ki i ucieczk przed kar za granic - wspomina si z oburzeniem. Ani ja, ani nikt z hutnik闚 nie pochwala go i nie uznaje za swego.
- Mo瞠 pan ja郾iej sprecyzuje swoje stanowisko – rzek Terebi雟ki.
- O鈍iadczam, 瞠 posta hulaki Piskorskiego, a w szczeg鏊no軼i jego m這dzie鎍za g逝pota i nierozs康ne wybryki, nie mog obci捫a naszego 鈔odowiska. M這dy Piskorski by tylko terminatorem, nie zdoby fachu i nigdy nie zosta hutnikiem! A wi璚 鈔odowisko hutnik闚 nie mo瞠 bra na siebie moralnej odpowiedzialno軼i za jego zachowanie i przest瘼stwa, tym bardziej, 瞠 r闚nie jego ojciec i Piskorscy w og鏊e, nigdy nie byli zwi您ani z hutnictwem szk豉. 
- Osobi軼ie wierz, 瞠 to co pan powiedzia jest prawd. M鎩 szef zechce potwierdzenia tych fakt闚 na pi鄉ie. Czy zgadza si pan z ramienia zwi您k闚 zawodowego, wystawi taki dokument.
- Jak najbardziej, dostanie pan to o co prosi, a prawomocno嗆 tre軼i o鈍iadczenia opr鏂z podpis闚, b璠zie potwierdzona piecz璚i zwi您ku.

Na tym zako鎍zy貫m rozmow z funkcjonariuszem EPP, chocia przypadek sprawi, 瞠 w p騧niejszym czasie dosz這 do jeszcze jednej na ten temat rozmowy z jego szefem.
W wiosce Rokitno, od samego pocz徠ku w豉dzy polskiej, osiedli這 si na sta貫 trzech by造ch 穎軟ierzy grupy gen. Ba豉chowicza, tzw. „Ba豉chowcy”- Piotr i Aleksander Jaromie鎍y. Trudnili si oni us逝gami dla miejscowych rolnik闚 i muzykowaniem. Trzeci, Fudali, pracowa dorywczo w miasteczku. Ponadto huta zatrudni豉 dodatkowo jako tzw. Krajacza Michai豉 Piotrowa. By nim rezerwista, 穎軟ierz 9 Pu趾u Artylerii, kt鏎y w czasie rewolucji ochotniczo do陰czy do armii polskiej. W miasteczku natomiast, na sta造 pobyt zapisa這 si dw鏂h emigrant闚 rosyjskich. Byli nimi: doktor medycyny Borys Aniszczuk, kt鏎y z miejsca otrzyma etat lekarza rejonowego, a tak瞠 in篡nier le郾y Zawijenko. Obydwaj zacni ludzie i dobrzy obywatele polscy. P騧niej in. Zawijenko o瞠ni si z Polk i przyj掖 nawet katolickie wyznanie wiary.
Po przej璚iu ochrony granicy przez wojsko, ucieczki obywateli polskich na wsch鏚 ca趾owicie zanik造, a przemyt przez zielon granic zosta prawie zlikwidowany.
W areszcie miejskim za nielegalne przekroczenie granicy, odsiadywa kar tylko jeden przest瘼ca. By nim emigrant rosyjski Aleksander Moro嶔o, kt鏎y poszed do Sowiet闚 na obiecan sielank najwcze郾iej, razem z Konstantym Anikinem. Jak wyzna mi p騧niej osobi軼ie, komisarz zarzuci Anikinowi i jego ojcu wielk maj皻no嗆 (m造n w Rokitnie) i wyzysk ch這p闚. By這 to powodem, 瞠 ojca Anikina zes豉no w niewiadomym kierunku i 郵ad po nim zagin掖, bo stamt康 ju si nie odezwa (patrz: sprostowanie). a Moro嶔o otrzyma skierowanie do miejscowego „Lespromchozu”. Tam pracowa przymusowo, prawie tylko za liche wy篡wienie, wi璚 przy pierwszej okazji - nawia i jak wyzna z p豉czem, teraz jest u swoich. Po odbyciu kary za przekroczenie granicy, Moro嶔o obejmuje posad pracownika umys這wego w Zarz康zie Miasta. O瞠ni si z Polk i przyj掖 rzymskokatolickie wyznanie wiary.

7. ROZBUDOWA I ROZW粑 GOSPODARCZY MIASTA.

Stabilizacja i rozw鎩 gospodarczy Polski, jaka nast徙i豉 po wycofaniu inflacyjnej marki i wprowadzeniu trwa貫j waluty "polskiego z這tego" opartej na parytecie z這ta, by豉 poprzedzona przej軼iowymi niepokojami spo貫cznymi. Zmiana pieni康za obiegowego, przynios豉 niekt鏎ym obywatelom straty i zubo瞠nie, innym za korzy軼i i okazj do 豉twego wzbogacenia si. I tak obok pechowych ciu豉czy, sk豉daj帷ych swoje oszcz璠no軼i do po鎍zoch, znale幢i si przytomni posiadacze, kt鏎zy dorobili si maj徠k闚 sprytnie obracaj帷 pieni璠zmi. Najdotkliwiej dostali po kieszeni stale potrzebuj帷y got闚ki. Sprzedawali oni wszystko, zabezpieczaj帷 sobie beztroski byt. W tym czasie spryciarze nabywali od nich lasy, ziemi, inwentarz i ca貫 maj徠ki, p豉c帷 za nie bezwarto軼iowymi markami. Takie prawa rz康zi造 w闚czas rynkiem fortun. Nie omin窸y one i naszego miasteczka. Rz康 podejmowa pilne decyzje dotycz帷e uzdrowienia finans闚, o ich celowo軼i wkr鏒ce przekona這 si ca貫 spo貫cze雟two, a pokrzywdzeni dostrzegli i zrozumieli w豉sne b喚dy. Uspokojenie nast徙i這 szybciej ni powsta造 urazy, a 篡cie w naszym miasteczku, pop造n窸o jeszcze bardziej o篡wionym nurtem rozwoju i rozbudowy. Teraz ca造 teren wyr帳anego lasu, obj皻o planem rozbudowy miasta, i pojawia造 si na nim coraz to nowe inwestycje. Najwa積iejszymi by造 budowle i obiekty rz康owe: kolejka w御kotorowa w g陰b las闚, w kierunku jarmarcznego Ludwipola, a tak瞠 budowa koszar wojskowych dla 18 Baonu KOP, oraz licznych stra積ic pogranicza. Obok pa雟twowych inwestycji pojawia造 si tak瞠 samorz康owe jak: rze幡ia miejska, siedmioklasowa szko豉 powszechna i nasz skromny ko軼i馧ek. Ponadto zrzeszenie kupc闚, budowa這 hal targow dla potrzeb rozwoju handlu. Prywatni inwestorzy wznosili tu 豉dne domki jednorodzinne z przyleg造mi ogr鏚kami. Tym pozytywnym przejawom rozwoju towarzyszy kipi帷y o篡wieniem handel i rzemios這. W tych warunkach nap造w ludno軼i z g喚bi kraju by znaczny. Liczni rzemie郾icy: cie郵e, murarze i malarze mieszka, znajdowali tu sta貫 zatrudnienie i dobre zarobki. Powsta造 tak瞠 - obok 篡dowskich - dwie polskie piekarnie: Zientali i Pytlakowskiego, trzy masarnie i sklepy w璠liniarskie: Pachowskiego, Obermajera i Ma鎥i, a p騧niej przyjezdnego Niemca Je豉wki, dwie fryzjernie Ratajdkieso i Goluba, oraz kilka zak豉d闚 gastronomicznych jak: restauracja braci Niedba i Majera. Rozwija si tak瞠 polski przemys rzemie郵niczy: szewski, krawiecki, ciesielski i meblarski, a dzia豉li w tej dziedzinie dwaj bracia: Wincenty i Wac豉w Kuty, kt鏎zy jako mistrzowie zawodu, prowadzili w Rokitnie pierwszorz璠ny warsztat meblarski. Mo積a by powiedzie, 瞠 stan handlu i rzemios豉 polskiego w nowo powsta造m miasteczku, przedstawia si obiecuj帷o.
Perspektywy rozwoju Rokitna doceniali tak瞠 - s造n帷y w naszym kraju z przedsi瑿iorczo軼i - Dawidgr鏚czanie z powiatu stoli雟kiego, kt鏎zy zacz瘭i przenosi do naszego miasta zak豉dy rzemie郵nicze i handlowe, a pionierem tych zamierze by tutejszy kupiec Samsonowicz.
W ko鎍u roku 1925 uko鎍zono budow koszar, w kt鏎ych bezzw這cznie zakwaterowano wojsko. Do u篡tku zosta豉 tak瞠 oddana kolejka w御kotorowa do oddalonej o 15 km. miejscowo軼i Moczulanka. W zwi您ku z tym powstaje konkurencyjne przedsi瑿iorstwo le郾e pod nazw: Zwi您ek Nas逝cza雟kich Przemys這wc闚 Le郾ych w Rokitnie. Obok stacji w御kotorowej, wybudowano nowy tartak, a na trasie Rokitno – wie Kisorycze, u這穎no kolejk konn, kt鏎a bierze pocz徠ek z ulicy Hadlowej naprzeciw plebanii.
W tak sprzyjaj帷ych warunkach rozwoju, bior帷 udzia w bie膨cych 獞iczeniach stra瘸ckich zauwa篡貫m, 瞠 naczelnik Gogolewski ostatnio poniesione fiasko polityczne nie traktuje jako dyshonor, wi璚 przy pierwszej okazji zapyta貫m o powody takiej postawy.
Kolego....jeszcze nie rozumiesz – zwr鏂i uwag zagadni皻y. Zmieni造 si czasy....Nie tylko ja zrobi貫m zwrot o ca貫 180 stopni. Teraz wszyscy roztropni urz璠nicy na wysokich stanowiskach uczynili to samo. Wst徙ili do Strzelca i s jego zwolennikami, bo taki krok u g鏎y jest mile widziany – m闚i Gogolewski.
- No tak, tylko nie rozumiem tak nag貫j zmiany przekona, zauwa篡貫m.
- Nie rozumiesz, 瞠 takie rozpolitykowanie spo貫cze雟twa prowadzi do upadku kraju i wymaga ofiar? Mamy obecnie a 24 partie polityczne, kt鏎e walcz ze sob na 鄉ier i 篡cie, nie o dobro obywateli i nie o interes Polski. Zapewniam ci kolego – rzek Gogolewski – 瞠 ka盥y ten krzykacz, w rzeczywisto軼i dba tylko o poparcie w sejmie przez wyborc闚 i reprezentuje w nim jedynie w豉sny interes. Nic go wi璚ej nie obchodzi.
- Mo瞠 i tak, ale taka surowa ocena nie mo瞠 obejmowa wszystkich.
- Mo瞠 i tak – przyzna Gogolewski – ale wszyscy ludzie dobrej woli, przejd wkr鏒ce do obozu Pi連udskiego, bo to on, marsza貫k, jest jedynym cz這wiekiem, kt鏎y mo瞠 i chce zaprowadzi 豉d i porz康ek w Polsce!

8. PRZEWR紘 MAJOWY I REORGANIZACJA ZWI╴K紟 ZAWODOWYCH.

Spodziewany przewr鏒 jaki dokona si w ca造m kraju, w Rokitnie przebiega spokojnie. Jedyn zmian odg鏎nie wyczuwaln przez og馧 robotnik闚, by koniec istnienia G堯wnego Zarz康u Klasowych Zwi您k闚 Zawodowych, kt鏎ego czynny Oddzia istnia w Rokitnie. Stan niepewno軼i jaki zapanowa w ca造m kraju, by powodem pozostawienia huty przez pewien okres, poza organizacj zawodow.
W tym czasie nie zrzeszony og馧 robotnik闚 huty, reprezentowany by jedynie przez delegacj upowa積ion do rozm闚 z pracodawc i miejscowymi w豉dzami administracyjnymi. Delegacja wybrana przez og馧 i upowa積iona do tych czynno軼i, by豉 cia貫m prawomocnym na r闚ni z organizacj zawodow.
Przewr鏒 polityczny nie zak堯ci przebiegu produkcji w hucie, i jej funkcjonowanie nie odbiega這 od normy. Wybrana delegacja pracownik闚 dla dope軟ienia formalno軼i, zosta豉 zg這szona w zarz康zie huty.
Nowo powo豉ny rz康 na czele z marsza趾iem Pi連udskim, rozpocz掖 urz璠owanie, a pierwszym jego krokiem - jak wiadomo - by這 zawieszenie czynno軼i obecnego parlamentu i rozpisanie nowych wybor闚.
Nadmieniam, 瞠 z og馧u robotnik闚 huty nikt nie wzi掖 udzia逝 w nowym samorz康zie w豉dzy miejscowej, natomiast wszyscy robotnicy opowiedzieli si za wsp馧prac z nowo utworzonym rz康em marsza趾a Pi連udskiego. G這sowanie do sejmu i senatu, odby這 si normalnie, a swoje g這sy robotnicy huty oddali wszyscy na "dw鎩k".
W Rokitnie, daje si w tym czasie zauwa篡 og鏊n stabilizacj poczyna, 豉d i porz康ek zamierzonych przedsi瞝zi耩, i umacnianie si polskiej pa雟twowo軼i.
Graniczne miasteczko od tej pory pulsuje entuzjazmem, kt鏎y jak si okaza這 by spo貫cze雟twu potrzebny. Zarz康 Miasta id帷 za rosn帷ymi potrzebami mieszka鎍闚, uruchamia nowo wybudowan rze幡i miejsk i w zwi您ku z tym zatrudnia lekarza weterynarii. Dla dope軟ienia rangi miasta, zak豉da "Rakarni", a na mistrza tej potrzebnej przychodni, powo逝je nowoprzyby貫go z υdzi Niemca Messerschmitta.
Obok ju istniej帷ych przychodni zdrowia, zostaje otwarta na hucie druga Kasa Chorych, a wliczaj帷 wojskow izb chorych z laboratorium, funkcjonowa造 w mie軼ie a trzy o鈔odki zdrowia. Do tego nale篡 wliczy dwie czynne przychodnie dentystyczne, prowadzone przez dyplomowanego lekarza stomatologii pann Barac i Finkielsztejna. Tak korzystne warunki rozwoju rozbudzi造 potrzeby, i sta造 si sumptem rozwoju kultury. Powstaje "Klub Obywatelski" zrzeszaj帷y inteligencj. Pocz徠kowo mie軼i si on w lokalu braci Niedba堯w i wraz z bibliotek, stanowi dodatkowe funkcje restauracji. Klub ten, obok ju istniej帷ego "Domu Hutnika", wyst瘼uje w naszym mie軼ie jako drugi z rz璠u. Obydwie, wydawa這by si bratnie instytucje, by造 jednak podzielone. Zadanie pierwszej, to wychowywanie m這dzie篡 na dobrych obywateli, a naczelnym zadaniem drugiej, obok godziwych rozrywek, by這 zadowolenie klienta, i dogodzenie coraz bardziej wybrednym podniebieniom odwiedzaj帷ych go軼i. Obydwie instytucje by造 jednak potrzebne miastu. W pewnej mierze, spe軟ia造 one r騜norakie funkcje tym bardziej, 瞠 w tym samym budynku nad restauracj i klubem ulokowano pierwszy hotel miejski. Trzeba przyzna, 瞠 taki zak豉d w nowo powstaj帷ym miasteczku, by bardzo wskazany i potrzebny.
Pierwszy w tym czasie dow鏚ca stacjonuj帷ego w Rokitnie wojska - major Szmoniewski, zainicjowa budow pomnika marsza趾owi Polski J霩efowi Pi連udskiemu. Pomnik mia by usytuowany na placu defilad, obok szko造, naprzeciwko maj帷ego powsta ko軼i馧ka. Takiemu projektowi wszyscy obywatele przyklasn瘭i i posypa造 si datki. Huta w tym przedmiocie nie by豉 na ko鎍u.
Przezorni kupcy i sprytni przedsi瑿iorcy, robi dobre interesy nie tylko na kupnie towar闚, ich sprzeda篡 lub produkcji. Ewentualne spalenie obiektu produkcyjnego – zw豉szcza, jak jest wysoko ubezpieczony – te mog這 przysporzy niez造ch dochod闚. Tote tartak stoj帷y obok w御kotor闚ki, sp這n掖. Zosta豉 zlikwidowana tak瞠 konna kolejka do Kisorycz, a przedsi瑿iorcy sp馧ki „Nads逝cza雟kich Przemys這wc闚 Le郾ych” w osobach: Pugan i Gwozdower, rzekomo nie mogli zarobi na szklank herbaty. No c騜, w handlu i tak bywa, a Rokitno nie stanowi這 przecie oazy szcz窷liwo軼i.
Klub obywatelski wype軟ia luk kulturaln – organizowano r騜ne imprezy, a przy okazji restauracja zwi瘯sza豉 znacznie obroty. Klub w r騜nych porach roku urz康za polowania amatorskie wed逝g z g鏎y zaplanowanych zaprosze. Spotkania by造 zazwyczaj okazj do robienia dobrych interes闚, a amatorzy strza堯w do tokuj帷ych g逝szc闚 i cietrzewi, zaspakajali my郵iwskie nawyki. Pan burmistrz Konrad Baranowski jako amator my郵istwa we wszystkich polowaniach bra czynny udzia. W trakcie polowa zapozna nawet c鏎k pana Anikina, z kt鏎 wkr鏒ce zawiera zwi您ek ma鹵e雟ki.
Coroczne 這wy na grubego zwierza i polowania ob豉wowe na wilcz plag, by造 urz康zane w naszych okolicach przez samego ksi璚ia Karola Radziwi陶a w Ma鎥owicach k/D帳rowicy. Jako zawo豉ny my郵iwy i niezr闚nany mi這郾ik tego sportu ksi捫, sam zwyk dowodzi imprez, a na uczt zaprasza najznakomitsze w kraju osobisto軼i. Niekiedy go軼iem jego bywa sam prezydent Rzeczypospolitej. Otrzymanie bowiem zaproszenia na tego rodzaju 這wy, by這 nie tylko zaszczytem towarzyskim, ale i rzadk okazj upolowania grubego zwierza w unikalnym rezerwacie le郾ym „Czar Polesia”.

9. STOSUNKI RODZINNE I SΣ浮A POLSCE.

Praca w naszej hucie by豉 procesem ci庵造m, mi璠zy zarz康em przedsi瑿iorstwa i przedstawicielami robotnik闚, nie by這 spornych spraw. Niezb璠ne remonty odbywa造 si normalnie, w gor帷ych porach roku, kiedy hutnicy zwykli uprawia odpr篹eniowy sport w璠karski.
W latach 1927 - 28 m鎩 m這dszy brat Kazimierz odbywa obowi您kow s逝瘺 wojskow w 24 Pu趾u Piechoty w ㄆcku. W tym czasie w miesi帷u lipcu, starsza siostra Stefania przyjecha豉 w odwiedziny z dalekiej Pragi i przywioz豉 ze sob dw鏂h 豉dnych i urodziwych synk闚. Ma鹵e雟two jej, zawarte przed dziesi璚ioma laty jeszcze na terenie Rosji w Lisicza雟ku, by這 udane. Jak opowiada豉, jej m捫 prowadzi w豉sny warsztat meblarsko-stolarski w Pradze i powodzi這 im si dobrze. Kazik, z okazji tych odwiedzin dosta nawet urlop okoliczno軼iowy. Po tak d逝gim rozstaniu z siostr, rado軼i by這 wiele, ale spotkanie z uwagi na zniekszta販enia j瞛ykowe, wypad這 jako dziwnie. Nie by這 takie, jakie powinno by. Siostra wygl康a豉 bardzo dobrze i zmieni豉 si niewiele. Jednak jaki fa連zywy ton m帷i weso造 nastr鎩 鈍i皻a rodzinnego. Zauwa篡貫m, 瞠 ojciec, kt鏎emu nigdy na dobrym humorze nie zbywa這, tym razem wyda mi si smutny. Zbli篡wszy si do niego dyskretnie zapyta貫m o przyczyn.
- Nie domy郵asz si? … odpowiedzia pytaniem i m闚i dalej 瘸l帷 si. Wiesz, jest mi jako bardzo przykro. Stefcia jest ju Czeszk, nie m闚i帷 ju o jej dzieciach. To mali ch這pcy i bardzo 豉dni, ale ju nie nasze.
S這wa ojca jak biczem uderzy造 mnie bole郾ie. Pytaj帷o spojrza貫m na zebranych, wzrok m鎩 mimowolnie zatrzyma si na Stefci. Ona biedna, instynktownie wyczuwa豉 sytuacj.
- Co tobie brati熥u? - zapyta豉. Czy aby ta moja braterna mowa, kt鏎a jest tera nieco czeska, tak ci odra瘸, a przyprawuje o smutek? - zapyta豉.
- Ale co znowu - odrzek貫m upakaj帷o. Ten czeski akcent raczej weso這 nas usposabia, k豉ma貫m. Bardzo jednak bola貫m stwierdziwszy utrat polskiego akcentu tak bliskiej mi osoby.
- Chcia豉bym w to uwierzy - m闚i豉 Stefcia - musicie mnie zrozumie. Mieszkam w Czechach, mam m篹a Czecha, kt鏎ego kocham, a on podziela moje uczucia. Oboje jeste鄉y ze sob szcz窷liwi, mamy zdrowe i 豉dne dzieci, oraz zabezpieczony byt w Pradze, a mi璠zy sob rozmawiamy tylko po czesku. Z nami przecie dzieje si wszystko to co m闚i znane polskie przys這wie: Jak wejdziesz mi璠zy wrony musisz kraka jak i ony. Tak w domu, jak i wsz璠zie s造szy si tylko czeski, bo przecie mieszkamy w stolicy tego kraju, m闚i豉 Stefcia.
Trzeba ci wiedzie, 瞠 nie zdawa豉m sobie sprawy ze zmian, jakie zasz造 niepostrze瞠nie w mojej mowie. Zauwa篡豉m je sama, ale dopiero na polskiej granicy w rozmowie z urz璠nikiem celnym. Dzi瘯i wymianie zda z tym urz璠owym przedstawicielem kraju, zauwa篡豉m 酥iewno嗆 jego s堯w i tak ra膨c r騜nic w swojej mowie. W domu zawsze by豉m pewna, 瞠 鈍ietnie w豉dam ojczystym j瞛ykiem i dopiero teraz w rozmowie z wami, dostrzegam zmian jaka nast徙i豉, zmian kt鏎ej nie da si ju usun望.
Maminko, zawo豉 do siostry jej synek Wladiczek. Maminko, a rzyknij mi.... abo my proto jestem Czechowie....?
Stefcia spojrza豉 na mnie znacz帷o i odpowiedzia豉:
- Tak, tak synecku, Czechowie, bo wasz tatinek jest zatwerdelim Czechem.
S造sz帷 takie wyja郾ienia, zrozumieli鄉y wszyscy, 瞠 jest to zrz康zenie losu i nale篡 si z nim pogodzi. Po up造wie wielu lat od tej pami皻nej wizyty, m這dsza siostra Hela szepn窸a mi poufnie: wiesz Iziu, Stefcia ma do ciebie 瘸l. Pami皻asz jej wizyt w Rokitnie, kt鏎 z這篡豉 nam po raz pierwszy?
- Takich rzeczy nie zapomina si nigdy- odpowiedzia貫m.
- Ot騜 to, m闚i豉 dalej Hela. Przy po瞠gnaniu, kiedy spyta豉m j jakie odnios豉 wra瞠nia na polskiej ziemi, po tak d逝gim rozstaniu, odpowiedzia豉 mi:
- Jestem bole郾ie rozczarowana ch這dem jakiego dozna豉m w rodzinnym domu. Najbardziej zabola這 mnie to, 瞠 m鎩 najukocha雟zy brat, nie mia do嗆 zrozumienia dla sytuacji jak zgotowa mi 郵epy los i nie okaza pe軟i braterskiego serca!
Ten, na kt鏎ego najbardziej liczy豉m, bole郾ie zawi鏚 mnie, chocia rozumiem go i nie bior mu tego za z貫. Mo瞠 i ja by豉bym taka sama w stosunku do niego w przypadku gdyby zosta Czechem.
Tak powiedzia豉 Stefcia i tak to zapami皻a貫m. Wtedy u鈍iadomi貫m sobie, 瞠 bo na obczy幡ie los strz瘼i ka盥ego, ale i hartuje ducha!
W 1928 roku nast瘼uje zmiana na stanowisku duszpasterskim naszej parafii. W miejsce ust瘼uj帷ego ksi璠za Stanis豉wa Fija趾owskiego, parafi obejmuje ksi康z doktor obojga praw Brunon Wyrobisz z Krzemie鎍a. Nowy proboszcz zabiera si do powierzonych mu obowi您k闚 z ca陰 energi, zasobem wiedzy i nieprzeci皻nymi zdolno軼iami. Swoj krasom闚czo軼i wyg豉szanych kaza, pe軟ych gor帷ego patriotyzmu, ilustrowanych przyk豉dami z historii, wprowadza wiernych w zachwyt i nawo逝je do ofiar na rzecz parafii. Nowy duszpasterz zapowiada si okazale i gani swojego poprzednika za przesadn skromno嗆 twierdz帷, 瞠 Rokitno by這 sta na du篡 i okaza造 ko軼i馧. Taka skromna kapliczka na jak zdobyli軼ie si, mo瞠 istnie na wiosce, ale nie w rozbudowuj帷ym si miasteczku, kt鏎e z uwagi na istniej帷y przemys, handel i garnizon wojskowy, ma przecie wi瘯sze potrzeby i powa積e szanse rozwoju.
Taka ocena odesz貫go proboszcza by豉 s逝szna, a zapowiadana przedsi瑿iorczo嗆 przyby貫go, roznieca豉 ambicje parafian. Sta造 si one czynnikiem zwi瘯szenia ofiarno軼i na potrzeby ko軼io豉, w czym liczne 鈔odowisko hutnik闚 nie pozostawa這 w tyle. Przyk豉dna obs逝ga parafian m這dego proboszcza i pouczaj帷e kazania, jednaj wiernych ca貫j okolicy. Przybywaj帷ych zewsz康 uczestnik闚 nabo瞠雟tw i s逝chania dobrych kaza, szczup豉 kapliczka nie mo瞠 ju pomie軼i. Proboszcz rozszerza jej wn皻rze dobudowuj帷 nawy boczne, ale i ten spos鏏 kwestii nie rozwi您uje. Szczeg鏊nie w 鈍i皻a, po陰czone z obchodami narodowymi i uroczysto軼i Bo瞠go Cia豉, ko軼i馧ek nie jest w stanie pomie軼i wszystkich wiernych. Aby temu czasowo zapobiec proboszcz zaprojektowa budow kaplicy na cmentarzu z grot i figur Matki Boskiej Niepokalanej, przy kt鏎ej w te dni, odprawiano nabo瞠雟twa na wolnym powietrzu. To jeszcze bardziej utwierdzi這 parafian w potrzebie budowy bardziej okaza貫go ko軼io豉.
W tym czasie odchodzi od nas jeden z najznakomitszych obywateli. Umiera na gru幢ic pierwszy nasz burmistrz pan Konrad Baranowski. Na jego miejscu, czasowo urz璠uje pan J霩ef Lech, p騧niej posad burmistrza obejmuje by造 w鎩t gminy Kisorycze pan Boles豉w Wojtkiewicz.
W dniu 4 lutego 1927 roku urodzi這 si pierwsze moje dziecko, syn Zbigniew. Dzia這 si to jeszcze przed obj璚iem parafii przez ksi璠za Wyrobisza. W roku nast瘼nym w czasie wizyty siostry Stefanii, 2 wrze郾ia 1928 roku urodzi豉 si c鏎eczka, kt鏎ej nadali鄉y imi Stefania. D捫帷 do zabezpieczenia bytu rodzinie, w czasie przerwy remontowej w hucie, podj掖em dodatkow prac w Grajewie.W miejscowej hucie przy wyrobie szyb podpatrywa貫m i analizowa貫m organizacj pracy. Tam mi璠zy innymi prowadzono w zak豉dzie wyszynk piwa dla hutnik闚. Sprzedawano ten nap鎩 po ulgowej cenie, za zezwoleniem urz璠uj帷ego inspektora pracy. Odnios貫m si do tego wzorca po powrocie do Rokitna. Przy zastosowaniu kartkowej sprzeda篡, przenios貫m pomys do naszej huty. Ulgowa sprzeda w zak豉dzie pracy, by豉 poniek康 pomoc dla dmuchaczy, bo dostarcza豉 o 25 % ta雟zy produkt. Wyszynk by prowadzony przez moj ma鹵onk w oparciu o wystawione dla niej 鈍iadectwo przemys這we. Interes przynosi nam niez貫 dochody uboczne.
Kazimierz po odbyciu s逝瘺y wojskowej powr鏂i do pracy, lecz po nim powo豉no Janka. Ten m鎩 braciszek odbywa s逝瘺 w 19 Pu趾u U豉n闚 w Krzemie鎍u. Brat Kazimierz - jak poprzednio przed wojskiem – bierze czynny udzia w ch鏎ze ko軼ielnym. Z uwagi na jego uzdolnienia muzyczne i doskona造 g這s bas baryton, kt鏎y sta si jego chlub, Kazik sta si podpor tego zespo逝. Obok niego dobrze 酥iewaj W豉dys豉w Koz這wski, Kazimiera Bader i Zofia Trojan – wszyscy z huty.
Dla podniesienia walor闚 酥iewaczych zespo逝, ksi康z Wyrobisz anga簑je nauczyciela 酥iewu pana Suchozanieta. Efekt by widoczny, ch鏎 uzyskiwa coraz lepsz opini, uatrakcyjnia msze i kazania ko軼ielne i wydatnie przyczyni si do rozs豉wienia miasta. Brat Kazimierz zapoznawszy si w ch鏎ze ze szwagierk Kazimier, o鈍iadcza si jej i wkr鏒ce bierze z ni 郵ub. Dwaj rodzeni bracia staj si m篹ami dw鏂h rodzonych si鏀tr. Trzeci brat Jan po odbyciu obowi您kowej s逝瘺y wojskowej, id帷 郵adami siostry Stefanii, zawiera r闚nie zwi您ek ma鹵e雟ki, ale nie z Polk. Jego wybrank serca jest Rosjanka panna Nowikow, o kt鏎 walczy skutecznie, nawet przy pomocy pi窷ci. Siostrzyczka Helena, czyni帷 jak gdyby na przek鏎 wszystkim, spokrewnia nas po wielekro, bo wychodzi za m捫, za rodzonego brata naszych 穎n Stanis豉wa Badera. Takie zwi您ki rodzinne w鈔鏚 hutnik闚, cz瘰to by造 spotykane, cho ma鹵e雟two brata Bogdana by這 wyj徠kiem. Bierze sobie za 穎n wprawdzie hutniczk, Genowef Trojan, lecz tym razem dalek od spokrewnienia. Ma鹵e雟two ich jest przyk豉dem wielkiej zgody i harmonii rodzinnej. Klan Dytkowskich stawa si w Rokitnie coraz silniejszy i liczniejszy, wi鏚 prym w 鈔odowisku, zacz窸y pojawia si dorodne dzieci.
Pozosta這 jeszcze dw鏂h braci w stanie wolnym, ale ci nie byli w闚czas jeszcze pe軟oletni. Tomasz i najm這dszy W豉dys豉w, kt鏎y pod wzgl璠em odwagi i samodzielno軼i, g鏎owa nawet, nad rogat dusz naszego Janka.
Moje dobre zarobki w hucie i niez貫 dochody uboczne w prowadzonej przez ma鹵onk kantynie, w sumie pozwala造 na znaczne oszcz璠no軼i. Stan posiadanej got闚ki pozwoli mi na pe軟e usamodzielnienie si. Postanowi貫m przyst徙i do sp馧ki inwestycyjnej buduj帷ej hut w pobliskim Kostopolu. Przedsi瑿iorstwo to wkr鏒ce zosta這 uruchomione, ale pomimo fachowych za這瞠, dobrej produkcji i wydajno軼i, nie wytrzyma這 konkurencji rynkowej. W okresie wzrostu kryzysu gospodarczego w kraju, huta nasza nie zdo豉豉 si wyd德ign望 na rynku i w kr鏒kim czasie upad豉. Kryzys ten, by powodem bankructwa nie tylko tak ma貫go przedsi瑿iorstwa jak nasze, ale i szeregu innych, wi瘯szych zak豉d闚 z krajowym i zagranicznym kapita貫m. I tak oto moje zamiary nie powiod造 si. Straci貫m posiadane oszcz璠no軼i i zapo篡czy貫m si. Moja 堯d pe軟a ambitnych cel闚, wypuszczona w pr鏏ny rejs w nieodpowiednim czasie, uleg豉 sile wzburzonego morza i...zaton窸a. Nie za豉ma貫m si jednak. Przyst徙i貫m ponownie do pracy zarobkowej w swoim zawodzie i do oszcz璠zania 鈔odk闚. Handel by nadal moj zach皻 i postanowi貫m kontynuowa zamierzenia, r闚nie w tej dziedzinie.
Kryzys gospodarczy doskwiera w ca造m kraju. Odczuwali鄉y to r闚nie w Rokitnie. Odwa積i nie rezygnowali. Ci kt鏎zy posiadali oszcz璠no軼i na ksi捫eczkach PKO, podejmowali budow dom闚 mieszkalnych. Wykorzystali oni zast鎩 na tanie kupno materia堯w budowlanych. Tymi przezornymi budowniczymi w dobie kryzysu byli mi璠zy innymi: m鎩 te嗆 Bader – kt鏎y rozpocz掖 budow domu na parceli poprzednio nabytej przy ulicy Handlowej i m鎩 ojczulek, na posiadanej parceli przy ulicy Kwiatowej. W tym czasie wyst徙i造 zak堯cenia i zast鎩 w produkcji. Da si tak瞠 zauwa篡 nap造w si造 roboczej z kraju, gdzie bezrobocie coraz dotkliwiej dawa這 o sobie zna. Pracodawca wykorzystuj帷 nadmiar r彗 do pracy i stopniowe zmniejszanie si potrzeb rynku, przeprowadza, bez oporu ze strony robotnik闚, coraz to nowe obni磬i zarobk闚. Sp馧ka „Vitrum” mia豉 wprawdzie zam闚ienia pa雟twowe, na butelki PMS jak i na szk這 okienne dla PKP, ale nie obni瘸豉 cen tych wyrob闚. Nas robotnik闚 najbardziej niepokoi豉 niesprawno嗆 urz康ze tzw. wanny piecowej, wymaga豉 ona remontu i przerwy w produkcji wypadaj帷ej nie w sezonie. Ponadto przecieki w dachu hali fabrycznej podczas opad闚 deszczowych, powodowa造 du瞠 straty nieodebranych wyrob闚. Jak wynika這 z ocen rzeczoznawc闚, wykonanie ilo軼iowe zam闚ienia na szyby dla PKP i dotrzymanie terminu dostawy, jest nierealne. Mo瞠 si uda, m闚iono – inni natomiast uparcie twierdzili, 瞠 musi si uda, bo w przeciwnym razie przedsi瑿iorstwo b璠zie obci捫one kar wadialn, kt鏎 przewiduje umowa dostaw dla PKP. W tym stanie zagro瞠nia ci篹kie my郵i ogarnia造 bezsilnych robotnik闚. Nagle przerywa je przera幢iwe wycie syreny fabrycznej.
Wiedziony nawykami stra瘸ka, wybieg貫m na ulic. Mi璠zy przerwami sygna逝 alarmowego, us造sza貫m rozpaczliwe wo豉nie, huta si pali....! Ta z這wroga wie嗆 i ukazuj帷a si nad hut 逝na po穎gi zion窸a kl瘰k bezrobocia i by豉 zapowiedzi zastoju 篡cia gospodarczego miasta.
Dzia這 si to pami皻nego dnia 11 pa寮ziernika 1933 roku... Spojrza貫m na zegarek, by豉 godzina 22,10 kiedy zadyszany wbieg貫m na teren huty. Stwierdzi貫m wtedy, 瞠 po瘸r jest ju w trzecim stadium. Niszczycielskie p這mienie obj窸y ca造 dach, nad pe軟 wann roztopionej masy szk豉. W tym stanie nawet najsprawniejsza jednostka stra篡 po瘸rnej, nie ma szans na opanowanie rozszala貫go 篡wio逝. Po o鄉iu minutach od og這szonego alarmu, podje盥瘸j dwa beczkowozy fabrycznego pogotowia przeciw-po瘸rowego. Wod podano za p騧no o co najmniej 5 minut. Widz, jak ko這 beczkowozu nagle spada z osi pojazdu, kt鏎y wywraca si i wylewa wod. To samo dzieje si z drugim beczkowozem. Teraz nie chodzi o wod, nale篡 jak najszybciej usun望 gotowe wyroby, aby nie sp這n窸y. W jedenastej minucie po og這szeniu alarmu, na dziedziniec wje盥瘸 Miejska Ochotnicza Stra Po瘸rna, a za ni wojskowe pogotowie przeciw-po瘸rowe. Miejsk OSP kieruje teraz Stanis豉w Bartold, gdy ja od czasu przyst徙ienia do sp馧ki kostopolskiej, ju nie dowodzi貫m t jednostk, a Gogolewski na skutek nadmiaru pracy, tak瞠 zaniecha te obowi您ki. Punkty czerpania wody s dwa, lecz znajduj si poza parkanem huty. Woda z nich jest potrzebna do ratowania magazynu i budynk闚 pomocniczych. P這n帷y dach hali g堯wnej, nagle run掖. Zabezpieczono tylko wylew masy szklanej. W tym chaosie zjawia si te dow鏚ca Baonu mjr. Boski, kt鏎y niedawno obj掖 funkcj po majorze Szmoniewskim. Pomimo wysi趾闚 ca貫j za這gi i obydwu jednostek stra篡, po瘸ru – jak przedtem przewidzia貫m – nie da這 si opanowa. Sp這n掖 ca造 dach hali g堯wnej i do陰czony do niej przycz馧kiem, budynek kleparni. Z obiektu produkcyjnego pozosta造 tylko murowane 軼iany i komin. Budynki gospodarcze: magazyny, stajni i biuro, jak te cz窷ciowo maszynowni i dzia mechaniczny, uda這 si uratowa.
Co do przyczyn powstania po瘸ru, s康y by造 rozbie積e. Ustalono, 瞠 zarzewie ognia mia這 miejsce na poddaszu kleparni, kt鏎a wi篥b dachow by豉 po陰czona z hal piecow. W tej sytuacji podmuch wiatru, m鏬 raptownie przerzuci si na such wi篥b dachow nad wann. Kierownictwo zak豉du nie przeczy這 takiemu stwierdzeniu, jednak udowodni這, 瞠 w kleparni, w krytycznym momencie, by czynny piec suszarni wyrob闚 szamotowych i od niego mog這 powsta zarzewie ognia. Stwierdzono tak瞠, 瞠 przy sprzyjaj帷ym wietrze wiej帷ym od 廝鏚豉 ognia i spot璕owanym przeci庵iem z g鏎nej wentylacji, po瘸r by w stanie gwa速ownie i niepostrze瞠nie, przerzuci si na such wi篥b dachow nad wann. Wszelki ratunek w tych warunkach, by beznadziejny. Zachodzi這 tylko jedno pytanie, jak dosta si ogie z pieca stoj帷ego przy 軼ianie, na poddasze maj帷e po陰czenie z hal. Takich w徠pliwo軼i nikt z komisji badawczej nie o鄉ieli si jednak podnie嗆. I tak przyczyna przypadkowego powstania po瘸ru – zosta豉 zatwierdzona.
Pierwsz osob urz璠ow i spo貫czn sk豉daj帷 ubolewanie firmie „Vitrum” z tytu逝 poniesienia strat po瘸rowych, by przewodnicz帷y BBWR i proboszcz parafii ksi康z Brunon Wyrobisz.
Najbardziej jednak, tragedi spowodowan po瘸rem prze篡wali robotnicy huty. Nast瘼nego dnia wszyscy jak jeden m捫, przybyli do spalonego warsztatu pracy i podj瘭i usuwanie skutk闚 zniszcze. Mistrzowie i pomocnicy robili to bezinteresownie, a za nimi posz豉 ca豉 za這ga.
Tego dnia natychmiast przyjecha z Warszawy i zjawi si na spalenisku sam w豉軼iciel firmy pan Zygmunt R璕lewski. Jak powiadali bli瞠j stoj帷y i rozmawiaj帷y z nim robotnicy, pan R璕lewski pono by bardzo wzruszony postaw robotnik闚 i przyrzek na wst瘼ie, 瞠 pomimo trudno軼i kryzysowych, huta b璠zie odbudowana i uruchomiona. Trzeba przyzna bezstronnie, 瞠 ta obietnica szefa firmy, podnios豉 ludzi na duchu, bo ka盥y z nich wierzy, 瞠 pan R璕lewski s這wa dotrzyma.
Tego dnia wieczorem, ksi康z Wyrobisz uda si do pana R璕lewskiego, aby powt鏎nie z這篡 ubolewanie i jednocze郾ie zaofiarowa swoj pomoc. Nasz ksi篹ulo uzna, 瞠 pomoc urz璠owa firmie „Vitrum” w zwi您ku z po瘸rem b璠zie potrzebna, i jest w stanie uzyska j w Warszawie.
Oferta by豉 na czasie i zosta豉 przyj皻a. W tej sprawie ksi康z Wyrobisz wyje盥瘸 do stolicy razem z szefem R璕lewskim. Robotnicy odetchn瘭i z ulg, widz帷, 瞠 sprawa bierze dobry obr鏒, bo znalaz豉 si we w豉軼iwych r瘯ach. Teraz ju spokojniej przybyli do zarz康u miejskiego. zarejestrowa si na przys逝guj帷y im zasi貫k dla bezrobotnych.
Po dw鏂h tygodniach, wraca z Warszawy ksi康z Wyrobisz. Na drugi dzie zaprasza do siebie przedstawicieli robotnik闚. Na wst瘼ie ksi篹ulo informuje o pomy郵nym za豉twieniu wszystkich spraw odnosz帷ych si do pracy i perspektyw huty. To co za豉twi貫m – m闚i proboszcz- dotyczy nie tylko waszej przysz這軼i, ale i mojej jako duszpasterza. Rokitno bowiem ma szcz窷cie – powiedzia – a ja osobiste zadowolenie, 瞠 potrafi貫m nie tylko d德ign望 z upadku i wprowadzi na w豉軼iwe tory parafi, ale i wynegocjowa u naszych w豉dz, dodatkowe zam闚ienia dla firmy „Vitrum”, kt鏎a stanowi o ci庵這軼i produkcji w hucie, a moim parafianom gwarantuje godziwe warunki egzystencji!
Po tak obiecuj帷ych wie軼iach i 鈍ietnych osi庵ni璚iach negocjacyjnych, ze strony delegacji, nast瘼uj - chaotyczne wprawdzie – ale szczere i pe軟e tre軼i podzi瘯owania oraz pro軸y, o dalsze 鈍iadczenie us逝g w realizacji tych zapewnie.
Ksi篹ulo, rzecz oczywista, solennie przyrzeka prowadzenia spraw swoich parafian do ko鎍a i zapewnia, 瞠 zaszczycony zaufaniem robotnik闚, zrobi wszystko co le篡 w jego mocy i osobi軼ie dopilnuje spraw le膨cych w interesie za這gi huty. 
W ci庵u dalszej lu幡ej rozmowy, ksi康z proboszcz om闚i swoje pomys造 dotycz帷e przysz這軼i huty. Vitrumowcom powiedzia, 瞠 zale篡 mu na uzyskaniu dodatkowych zam闚ie na butelki MPS i szk這 okienne dla potrzeb PKP. Pan R璕lewski prosi mnie o po鈔ednictwo u Ministra Skarbu w tej sprawie, ale ja uwa瘸j帷, 瞠 teren Rokitna le篡 w strefie granicznej, zwr鏂i貫m si bezpo鈔ednio do Generalnego Inspektora Si Zbrojnych. Dalsze post瘼owanie wykaza這, 瞠 dzia豉nia moje by這 jak najbardziej w豉軼iwe. Przedstawi貫m wi璚 GISZ – owi obszerny, dobrze opracowany memoria, w kt鏎ym wyst瘼uj帷 w obronie swoich parafian, jako motywy poda貫m: 500 robotnik闚 Polak闚 pozostaj帷ych bez pracy i 鈔odk闚 do 篡cia z powodu po瘸ru huty. W豉軼iciel spalonej fabryki na pograniczu, to s造nna firma „Vitrum”, opr鏂z Rokitna posiada inne huty w kraju i b璠帷 w stanie wykona w nich, ci捫帷e na sp馧ce zam闚ienia, nie jest zainteresowana odbudow i to powoduje moj interwencj. Jako duszpasterz rzeszy bezrobotnych, 鄉iem prosi GISZ o spowodowanie dodatkowego zam闚ienia pa雟twowego dla huty "Vitrum"”w Rokitnie. Swoj bezinteresown pro軸 uzasadniam nie tylko jako proboszcz, ale obywatel przede wszystkim. Mnie jako ksi璠zu, jak najbardziej zale篡 na polsko軼i naszego pogranicza, a miasteczko Rokitno dzi瘯i czynnej hucie szk豉 i 鈔odowisku, takie niezb璠ne zaplecze tworzy. Nie przychylenie si do mojej pro軸y, spowoduje brak pracy dla setek Polak闚, kt鏎zy rozjad si poszukuj帷 zaj璚ia i wzbogac rzesze bezrobotnych w kraju. Takie post瘼owanie upodobni miasteczko do pobliskiej D帳rowicy i W這dzimierca, a nam Polakom na pewno na tym nie zale篡, bo Rokitno obecnie posiada, jak 瘸dne inne osiedle na kresach, a 74 % zamieszka造ch Polak闚. Takie wzmocnienie pogranicza jest jak najbardziej wskazane tym bardziej, 瞠 obecnie buduj帷e si umocnienie strategiczne ko這 Sarn- tego wymaga.
Prowadz帷y ze mn rozmow z ramienia GISZ pu趾ownik Krajewski w zupe軟o軼i podzieli moj koncepcj. Szybko dosz這 do porozumienia a urz璠uj帷y tam oficerowie 鈍ietnie byli zorientowani w naszych wewn皻rznych sprawach. GISZ ca趾owicie przychyli si do mojej pro軸y, tym bardziej, 瞠 przedstawi貫m sp馧k „Vitrum” jako solidnego przedstawiciela o polsko-篡dowskim kapitale, godnego zaufania rz康u. By貫m zaskoczony, 瞠 pu趾ownik Krajewski zna problemy huty w Wilnie, nale膨cej do tej firmy i jak si okaza這 obydwa zak豉dy w r闚nym stopniu le瘸造 w sferze jego zainteresowa strategicznych. Tak wi璚 sprawa zam闚ie pa雟twowych, stan窸a na dobrej drodze. Zam闚ienia zosta造 zapewnione wraz z szybk odbudow i ci庵這軼i pracy huty w Rokitnie.
No c騜, pan R璕lewski dzi瘯uj帷 mi za wy鈍iadczon przys逝g wyrazi podziw dla szybkiego i w豉軼iwego za豉twienia sprawy. Przyrzek przy酥ieszenie prac nad odbudow i uruchomieniem huty.
Nale篡 przyzna szczerze i obiektywnie, 瞠 ten sukces w dobie kryzysu, nale瘸 do wyj徠kowych. Tote robotnicy przyznali, 瞠 zas逝gi naszego proboszcza s du瞠, gdy wiedzia on, jak stuka i do kt鏎ych drzwi, aby poruszy moce. Rokitno i tym razem wychodzi zwyci瘰ko, a zam闚ienia pa雟twowe i ruch w miejscowym przemy郵e, przynosi wszechstronne korzy軼i. Tym w豉軼iwym osi庵ni璚iem, pa雟two wzmacnia polsko嗆 na ziemiach wschodnich, hutnicy maj sta貫 zatrudnienie, a kupcy gwarancje zysk闚 w handlu wewn皻rznym. Jednak najwi瘯sze korzy軼i wynikaj帷e z po瘸ru, bezsprzecznie odnosi firma „Vitrum” jako pracodawca i w豉軼iciel huty:
1. Po瘸r jako si豉 wy窺za, zwalnia firm od p豉cenia na rzecz skarbu pa雟twa kar wadialnych, za niedotrzymanie terminu umowy.
2. Firma otrzymuje wysokie sumy odszkodowa z tytu逝 ubezpiecze maj徠ku za straty spowodowane po瘸rem.
3. Firma wykorzystuje okazj i odbudowuje zak豉d wed逝g zmodyfikowanych wzor闚 i wymog闚 nowoczesnej techniki, wynikaj帷ych z kryzysu niskich cen materia堯w budowlanych i robocizny.
4. Zdobycie przez sp馧k w sferach rz康owych, licz帷ej si w闚czas dobrej opinii o solidno軼i firmy „Vitrum”, kt鏎 ksi康z dr, Wyrobisz tak sprytnie i po mistrzowsku potrafi zaprezentowa.
Korzy軼i zapewne mia r闚nie proboszcz. Nie zamykaj si one w ramach skromnego „zadowolenia” – jak to sam raczy o鈍iadczy – i dobrze spe軟ionego obowi您ku wobec parafian. Uwa瘸m, 瞠 obok tych moralnych, by造 tak瞠 i materialne. W ka盥ym b康 razie huta zosta豉 odbudowana, urz康zenia zmodernizowane, z przystosowaniem kot這wni na opa w璕lem kamiennym, co mia這 uzasadnienie ekonomiczne. Praca w nowych warunkach ruszy豉 z ca陰 moc ulepsze technicznych i przejawianym powszechnie entuzjazmem robotnik闚. Tote by豉 przychylnie witana, tak przez w豉dze administracyjne, jak i miejscowe instytucje, oraz wszystkich obywateli miasta z du篡m zadowoleniem i obiecuj帷 nadziej.
Patrz帷 na dym wydobywaj帷y si z komina huty, mimowolnie nasuwa這 si por闚nanie, 瞠 zjawisko to od dawna istnia這 i jest znowu przejawem 篡cia i polsko軼i Rokitna. Takimi oto drogami chadzaj si造 nap璠zaj帷e rozw鎩. Czy zawsze b璠 one tak silnie zwi您ane z korzy軼iami materialnymi zainteresowanych os鏏 i warunkami koniunktur?
Trudno znale潭 odpowied, a jeszcze trudniej okre郵i warunki w jakich hutnicy w Rokitnie mogliby 篡 godnie w niepodleg貫j od niedawna ojczy幡ie.
Jak wynika這 z poczyna, firma „Vitrum” by豉 ju w豉軼icielem huty wraz z domami kolonii robotniczej i ogrodami. Pa豉c jednak, wraz z ogrodem i parkiem, nie wchodzi w sk豉d tej w豉sno軼i i pozostawa pod zarz康em pana Anikina, kt鏎y w ca這軼i wydzier瘸wia go wojsku. Dyrektor huty in. Libfeld przesta w nim mieszka, a jego mieszkanie, teraz zajmowali wojskowi.
Przy zmodernizowanych urz康zeniach huta Rokitno dawa豉 jako軼iowo lepsz produkcj ni poprzednio. Firma „Vitrum” sta豉 si konkurencyjna na rynku krajowymi wesz豉 na rynek zagraniczny. Z tego powodu huta Rokitno staje si przedsi瑿iorstwem wiod帷ym w firmie i uzyskuje presti w kraju. Staraj帷 si utrzyma tak dobr pass firma anga簑je na dyrektora huty, fachowca odpowiadaj帷ego powadze zak豉du.
Jest nim dystyngowany pan Bronis豉w St瘼i雟ki. Znakomicie prezentuj帷y si jako jeden z pierwszych po in. Por瑿skim. Nowy dyrektor wykazuje du瞠 zdolno軼i organizacyjne. Zna j瞛yki obce i umiej皻nie pos逝guje si renom firmy w stosunkach zewn皻rznych i wewn皻rznych. Zaprasza do siebie delegacj robotnik闚 huty w celu zapoznania si z reprezentantami og馧u. Sk豉da wizyty zapoznawcze starostwu i miejscowym w豉dzom. W dow鏚ztwie Baonu potrafi umiej皻nie przedstawi plany firmy i podj望 wsp馧prac kulturaln. Z ksi璠zem Wyrobiszem, z miejsca 陰cz go przyjazne stosunki. Robotnikom jako dziwnie przypad豉 do gustu wizyta u nowego dyrektora, bo pan St瘼i雟ki przedstawi si jako polski szlachcic. 安iadczy這 to, 瞠 tym razem dyrektorem huty nie jest 砰d. Jego posta sta豉 si przedmiotem zainteresowania robotnik闚. Dziwowano si, 瞠 dyrektor wcale nie stosuje zasad oszcz璠zania, jakie by造 cech jego poprzednik闚. Zakupi par bu豉nych konik闚 wyjazdowych, a do ich obs逝gi przyj掖 nowego furmana Niemca Kaufelta. Dlaczego pozby si tak dobrego i do鈍iadczonego koniucha jakim by Kostia Bertasz? Nikt nie potrafi zrozumie jego dziwnego zachowania.
Firma „Vitrum”, aby utrwali ci篹ko zdobyte zaufanie robotnik闚 i zneutralizowa dawne zadra積ienia, funduje naszej m這dzie篡 komplet instrument闚 d皻ych i organizuje orkiestr. Dla usprawnienia uzdolnie muzycznych naszych ch這pc闚, przyjmuje si do pracy umys這wej w biurze – kapelmistrza. Ten pracownik w kr鏒kim stosunkowo czasie, uczy nowych muzykant闚 czytania nut i dobrze zgrywa zesp馧 orkiestry. Wizytuj帷y hut drugi w豉軼iciel firmy pan Uszer Flanzlajch, pozwala si nawet sfotografowa z orkiestr wraz z instrumentami. Ch這pcy uczyli si pilnie i nowy zesp馧 rozpocz掖 w naszym klubie odtwarzanie niekt鏎ych utwor闚. Tym dobrodziejstwom i okazj do godziwej rozrywki, m這dzie nasza jest wprost wniebowzi皻a. W orkiestrze bierze udzia dw鏂h moich rodzonych braci: Bogdan na klarnecie, a Tomasz na bas barytonie. W kr鏒kim czasie po pracowitych 獞iczeniach, nagle ich weso造 nastr鎩 pryska. Wpadaj oni do dom闚 i oznajmiaj matkom i ojcom nieweso陰 nowin.
- Co si sta這? – pytaj zatrwo瞠ni rodzice.
- Firma proponuje du膨 obni磬 stawek jednostkowych robocizny – brzmia豉 smutna odpowied. 秧daj obni磬i a dwa grosze od metra….
- Jak nam oznajmi dyrektor huty, czytaj帷 pismo z Warszawy – m闚i zasmucony inny delegat – taka obni磬a stawek jest jakoby konieczno軼i i wynika z konkurencji na rynku. Rzekomo pojawi造 si lepsze wyroby maszynowe – informowa. Musimy pilnie powiadomi og馧 robotnik闚, a p騧niej naradzi si z ksi璠zem. To przecie zbyt du篡 zamach na nasze zarobki.
Po rozmowie z za這g delegaci odwiedzaj ksi璠za.
Proboszcz, wyda這 si pokornie i wnikliwie wys逝cha delegacj, przeczyta tak瞠 wr璚zone mu pismo skierowane przez firm do delegacji i wzruszywszy bezradnie ramionami.....
- No c騜 – powiedzia – jak z tego powa積ego listu wynika, sytuacja na rynku jest nie weso豉... ale mo瞠 da si co wytargowa – powiedzia zrezygnowany. W ka盥ym b康 razie, jeszcze dzi wieczorem b璠 rozmawia z dyrektorem huty, ale zastrzegam, firmie nale瘸這by przyj嗆 z pomoc. Jak wynika z tre軼i pisma Vitrumowcy chc uratowa istniej帷y system produkcji. Firma pragnie utrzyma r璚zne formowanie, aby was nadal zatrudnia.
Nast瘼nego dnia, kiedy delegacja uda豉 si na plebani, ksi篹ulo bezradnie rozk豉daj帷 r璚e o鈍iadczy, 瞠 niestety sprawa jest przes康zona.
- Jak wynika z materia堯w jakie mnie dyrektor St瘼i雟ki przez grzeczno嗆 udost瘼ni, sprawa konkurencji z wyrobami maszynowymi jest wprost dramatyczna. Jest mi bardzo przykro, pomimo moich wysi趾闚 i dobrych ch璚i, nie uda這 mi si znale潭 argumentu i cokolwiek zmieni. Maj帷 jednak na uwadze ratunek waszego warsztatu pracy, radz aby軼ie byli bardziej elastyczni i przyj瘭i w ca這軼i proponowane obni磬i p豉c.
Sprawa zosta豉 przes康zona. Robotnicy zgodzili si na obni磬 zarobk闚 wprost dobrowolnie, o ile proces ten tak mo積a nazwa. Jednak ta „dobrowolno嗆” zrodzi豉 nieufno嗆 robotnik闚 i harmonia wewn皻rzna w firmie prysn窸a. Robotnicy nareszcie zrozumieli, ile ich kosztuje brak czujno軼i i troski o sw鎩 w豉sny interes. Zrozumieli, 瞠 sami musz si broni i by przygotowanymi na niespodzianki godz帷e w ich byt.

10. WALKA HUTNIK紟 O PRZYWR笏ENIE ZWI╴K紟 ZAWODOWYCH.

Wobec nadchodz帷ych wie軼i z Piotrkowa Trybunalskiego, polskiej stolicy przemys逝 szklanego, o aktywnej dzia豉lno軼i zwi您ku przemys這wc闚 w sprawie obni瘸nia zarobk闚, hutnicy bezzw這cznie zwo豉li walne zebranie ca貫j za這gi. Na porz康ku dziennym tego nadzwyczajnego zebrania stan窸y sprawy:
1. - Odwo豉nia dotychczasowej delegacji z jej przewodnicz帷ym Aleksandrem Arasimowiczem na czele,
2. - Przyst徙ienia za這gi do organizacji zawodowej pod nazw: Zwi您ek Zawodowy Zwi您k闚 Zawodowych Przemys逝 Chemicznego i utworzenie jego Oddzia逝 w Rokitnie,
3.- Wyb鏎 zarz康u tego zwi您ku i powo豉nie na jego prezesa Kazimierza Dytkowskiego,
4. - Zobowi您ania nowego prezesa do niezw這cznego z這瞠nia po wyborze, wizyty w Zarz康zie G堯wnym tego zwi您ku, 
5. - Wolne wnioski.
Nowo wybrany prezes post瘼uje zgodnie z uchwa陰, protok馧 walnego zebrania robotnik闚 huty w Rokitnie, przedstawia w Zarz康zie G堯wnym w Warszawie. Rezultat by taki, 瞠 Rokitno natychmiast zosta這 przyj皻e na cz這nka, a jego prezes Kazimierz Dytkowski, zosta jednocze郾ie dokooptowany do Zarz康u G堯wnego w Warszawie.
Prezes otrzymuje pe軟omocnictwo kierowania Oddzia貫m w Rokitnie, statut zwi您ku i instrukcj post瘼owania, a prac swoj rozpoczyna przez oficjalne zawiadomienie dyrektora huty o powstaniu takiej organizacji. Powiadomiono tak瞠 Starost Powiatowego w Sarnach, Samorz康 miasta Rokitna i posterunek policji.
Tak oto po d逝giej przerwie, jaka nast徙i豉 od rozwi您ania Klasowego Zwi您ku Zawodowego, za這ga huty Rokitno ponownie znalaz豉 si w ramach organizacji zawodowej, kt鏎a swoj dzia豉lno軼i rozpocz窸a nowy rozdzia w historii zak豉du.
Prezes zwi您ku spodziewaj帷 si ukrytego ataku, swoje cz這nkostwo w Zarz康zie G堯wnym celowo utajnia przed w豉dzami i za這g. Ksi康z Wyrobisz by niemile zaskoczony obrotem spraw zawodowych swoich parafian. Szczeg鏊nie dra積i豉 go sama procedura post瘼owania zarz康u i pomini璚ie go w oficjalnych powiadomieniach. W jego poj璚iu najbardziej zawini tu sam prezes, bo kto jak kto, ale …Dytkowski, o鄉ieli si pomin望 proboszcza. Ten 酥iewak ch鏎alny, kt鏎y najlepiej wiedzia czym jest ksi康z dla za這gi hutnik闚. Ksi篹ulo rzuca si, jak dotkliwie k御any przez natr皻ne owady i nie mog帷 doczeka si ze strony prezesa niczego, co uspokoi這by jego obra穎n dum, postanowi sam prze豉ma lody.
Panie Kazimierzu - rzek z gorycz - jest mi niezmiernie przykro, 瞠 od os鏏 trzecich dowiaduj si o powstaniu na hucie organizacji zwi您kowej, kt鏎ej pan zosta prezesem. Przykro嗆 moja – ci庵n掖 dalej – jest usprawiedliwiona tym, 瞠 sprawy moich parafian uwa瘸貫m i dalej uwa瘸m za swoje. By貫m pewny, 瞠 kto jak kto, ale pan Kazimierz najlepiej rozumia mnie i wiedzia, 瞠 zar闚no przykro軼i jak i rado軼i hutnik闚 s zawsze tak瞠 moim udzia貫m. B璠帷 jednak wyrozumia造m dla obowi您k闚, jakie wzi掖 pan na swoje barki, ten nietakt w post瘼owaniu wybaczam i sk豉dam swoje gor帷e gratulacje, 篡cz帷 owocnej pracy dla dobra moich parafian. Ciesz si, 瞠 taka organizacja powsta豉 i o ile zajdzie potrzeba natury prawnej, prosz pami皻a panie prezesie, 瞠 wasz duszpasterz zawsze jest got闚 鈍iadczy jak najdalej id帷 pomoc. Kazik podzi瘯owa za gratulacje i 篡czenia t逝macz帷, 瞠 przeoczenie wynik這 tylko z nieporozumienia. Uwa瘸m ksi璠za proboszcza nie tylko za nieoficjalnego, ale rzeczywistego cz這nka zarz康u naszego zwi您ku i dlatego brak oficjalnego zawiadomienia uznaj nie tylko za nietakt, ale i obraz bezinteresownego dobroczy鎍y. Je瞠li ksi康z proboszcz poczu si obra穎ny, to prosz mi wybaczy, bo tu zasz這 tylko nieporozumienie.
Tak oto atak nieszczero軼i zosta tym samym 鈔odkiem odparowany. Ksi篹ulo by mile zaskoczony takim obrotem sprawy i uzna, 瞠 powoli uda mu si na pewno okulbaczy tego narowistego konika, a wzi患szy go na munsztuk w豉snej silnej wodzy, jak poprzednio – nadal b璠zie trzyma w swoim r瘯u, wszystkie poczynania zwi您ku zawodowego huty.
Pan dyrektor St瘼i雟ki wobec faktu istnienia legalnego zwi您ku zawodowego pracownik闚 huty, zachowa pe軟i powagi i zrozumienia. Prezesowi i delegacji z這篡 gratulacje i wyrazi nadziej, 瞠 postulaty pracownik闚 przedsi瑿iorstwa w miar jego mo磧iwo軼i, b璠 za豉twiane pozytywnie, gdy spodziewa si, we wszystkich sprawach znale潭 u delegat闚 zrozumienie i wsp鏊ny j瞛yk. Przy okazji tej pierwszej audiencji, dyrektor prosi delegacj o popraw wsp馧dzia豉nia z nim, z豉godzenia nieufno軼i i wrogo軼i, jak cz瘰to odczuwa. Teraz, po raz pierwszy - m闚i dyrektor – w dziejach firmy „Vitrum” miejsce to zajmuje Polak i w dodatku szlachcic! By這by mi bardzo przykro, gdyby軼ie tego nie zrozumieli.
Takie dobitne wyznanie dyrektora, by這 wnikliwie rozpatrzone przez delegacj. Wzi皻o je pod rozwag, ale przy zachowaniu pe軟ej ostro積o軼i. Jak wykazywa豉 praktyka, wszyscy dotychczasowi dyrektorzy firmy za mask uczciwo軼i i solidno軼i, ukrywali zawsze co z貫go, nawet nikczemno嗆. Czy瘺y dyrektor St瘼i雟ki by wyj徠kiem? Nale瘸這 to sprawdzi. St瘼i雟ki, jak wynika這 z jego poczyna, zdradza odmienny ni jego poprzednicy tryb 篡cia. Nic wi璚 dziwnego, 瞠 zwraca uwag otoczenia i robotnik闚. Zakupi bryczk i zaprz璕 cugowych koni wyjazdowych. Niekt鏎zy twierdzili, 瞠 taka prezencja widocznie jest firmie potrzebna. Zauwa穎no nawet, 瞠 dyrektor cz瘰to bywa u ksi璠za Wyrobisza i spotyka si z nim w klubie kasyna oficerskiego. Dyrektor lubi szybk jazd, tote widywano go cz瘰to jak p璠zi do miasta, lub na przeja盥磬 do lasu, na 鈍ie瞠 powietrze. Je寮zi tam zawsze sam, bez 穎ny, hen za wie do poro郾i皻ego szali uroczyska, a pod Koby喚. Znamiennym by這 i to, 瞠 pan Flanzreich, brat wsp馧w豉軼iciela firmy, pe軟i帷y funkcj urz璠nika gospodarczego huty, na bujny i wielkopa雟ki styl 篡cia dyrektora, patrzy jednak dziwnie tolerancyjnie. By這 to zaskoczenie dla robotnik闚, bo ten urz璠nik na punkcie oszcz璠no軼i mienia fabrycznego, by zawsze czu造, bo w hucie reprezentowa i pilnowa maj徠ku brata.
Hutnicy utrzymuj帷y kontakt przyjacielski i rodzinny z hutnikami w g喚bi kraju, byli informowani o rosn帷ym bezrobociu i zapytywali o wolne miejsca w Rokitnie. W sytuacji bezrobocia w kraju, usprawiedliwiano ostatnio przeprowadzon obni磬 p豉c. W regionie kr捫y造 wie軼i o tanio軼i artyku堯w 篡wno軼iowych w naszym mie軼ie i sprzedawanych za bezcen innych przedmiot闚 powszechnego u篡tku, przy jednoczesno軼i wysokich zarobk闚 w hucie. Dla zwi您k闚 zawodowych stworzy這 to niesprzyjaj帷 atmosfer. Dawa這 si wyczu jednocze郾ie, 瞠 wyg豉szanie sielankowych opinii o korzystnych warunkach w hucie mia造 charakter celowy. Wkr鏒ce sprawa wyja郾i豉 si, bo dyrektor St瘼i雟ki podj掖 na ten temat z prezesem zarz康u, niewinn, przyjacielsk rozmow.
Podziwiam pana prezesie – rzek do Kazika – 瞠 pan z du膨 rutyn i opanowaniem, potrafi prowadzi burzliwe zebrania za這gi. Doceniam pa雟kie nieprzeci皻ne zdolno軼i panowania nad og馧em robotnik闚. Pragn掖bym utrwali je w naszym przedsi瑿iorstwie, kt鏎e w dzisiejszych ci篹kich czasach,daje nam tak 鈍ietne 鈔odki egzystencji.
Musi pan domy郵a si zapewne, 瞠 sytuacja jaka wytworzy豉 si na rynku zbytu r璚znych wyrob闚 jest bardzo z豉. Nasza firma robi wszystko, aby powstrzyma konkurencj jak stwarzaj lepsze wyroby maszynowe. Robi to nie tylko na sw鎩 presti, ale przede wszystkim dlatego, by nie rzuci hutnik闚 o otch豉 bezrobocia, poniewa z robotnikami Rokitna, 陰czy firm szczeg鏊na wsp馧praca, kt鏎 b康 co b康 potrafi oni uszanowa.

- Taka postawa naszych pracodawc闚 – odrzek prezes – chwali si sama i jak pan dyrektor raczy zauwa篡, hutnicy czyni wszystko, aby nasza produkcja pochodz帷a z r璚znego formowania, by豉 bezkonkurencyjna i pierwszej jako軼i. Taki jest nasz wk豉d w walce z konkurencj. Uwa瘸m, 瞠 tak firma, jak i pan dyrektor powinni docenia rzeteln prac za這gi, a tak瞠 篡czliwo嗆 hutnik闚 do firmy i jej kierownictwa.
- rozumiem, przyzna St瘼i雟ki, ale czy bierzecie pod uwag, 瞠 wysoka jako嗆 produktu to w konkurencji jeszcze nie wszystko. Gest dobrej woli ze strony robotnik闚 w zakresie ust瘼stw p豉cowych, stanowi豚y pozytywny atut utrzymania r璚znej produkcji, nawet przy ponoszonych stratach. Radz panu zastanowi si nad tym. Pan R璕lewski wola豚y nie ucieka si do ostateczno軼i, a sprawa jest powa積a.
Ta „przyjacielska” rada zako鎍zy豉 nieoficjaln pogaw璠ka dyrektora z prezesem zwi您ku, a ten z pe軟ym baga瞠m trosk o warunki bytowe za這gi, uda si na rozmy郵ania. Jak wynika這 z pog這sek w鈔鏚 robotnik闚 i „niewinnych” rad St瘼i雟kiego, przygotowywany atak na obni磬 p豉c ju si rozpocz掖. Trzeba by這 dzia豉, lecz bardzo ostro積ie, bo si造 s nier闚ne.
Stron atakuj帷 jest tu przemo積a firma„Vitrum” rozporz康zaj帷a znacznym kapita貫m, z kt鏎ym liczy si nawet rz康. Ponadto jest ona szeroko ustosunkowana i posiada na swoich us逝gach wp造wowych ludzi. Stron atakowan natomiast, jest za這ga huty, zale積a od firmy, kt鏎ej jedyn obron, jest jedno嗆 i prawo, uwarunkowane sankcjami zwi您ku zawodowego. Wa磬ie rozmy郵ania prezesa, przerwa listonosz dor璚zeniem poczty. Jak z niej wynika這, zarz康 g堯wny zwi您ku wzywa naszego prezesa, do Warszawy na posiedzenie. To si dobrze sk豉da – pomy郵a - b璠 mia okazj om闚i obron zagro穎nych stawek i przyj望 w豉軼iw taktyk. Jak p騧niej informowa Kazik, Prezes Zarz康u Gl闚nego Malinowski Wojtek, jak gdyby przewidzia nasze obawy, bo przed kilkoma dniami podj掖 decyzj formalnego zatwierdzenia mojego dokooptowania do zarz康u g堯wnego. Na porz康ku dziennym tego posiedzenia, by造 omawiane sprawy zwi您ane z obni磬ami p豉c w r騜nych zak豉dach, taktyka, i 鈔odki obrony.
Po powrocie z Warszawy, prezes nie informowa o uchwa豉ch Zarz康u G堯wnego i celowo stwarza wra瞠nie zrezygnowanego. Pozorowa taki stan, bo spodziewa si, 瞠 pr鏏a sk這nienia za這gi do dobrowolnych ust瘼stw, nast徙i tak瞠 ze strony ksi璠za Wyrobisza. Nie myli si. Nasz ksi篹ulo uczyni to bardzo dyplomatycznie i wezwawszy prezesa na plebani usi這wa przekona, 瞠 dobrowolne ust瘼stwo i wyra瞠nie zgody przez samych robotnik闚 na obni瞠nie dotychczasowych stawek, jest nie tylko warunkiem zachowania systemu r璚znego, ale i przejawem harmonii w relacji robotnik – pracodawca. Proboszcz potwierdzi konieczno嗆 wyra瞠nia dobrej woli i patriotyzmu ze strony polskiego robotnika, w walce z kryzysem gospodarczym w kraju.
- Jak poinformowa mnie dyrektor St瘼i雟ki - m闚i ksi康z – sytuacja na rynku jest wi璚ej ni krytyczna. Firma „Vitrum” jako daje sobie rad, ale to si wkr鏒ce zmieni. Wed逝g mojego punktu widzenia sugerowa dalej proboszcz, dobrowolne ust瘼stwa to jedyna rozs康na droga.
- Jestem wr璚z innego zdania – rzek prezes i na dobrowolne ust瘼stwa nie godz si. Trudno軼i na rynku zbytu nie odpowiadaj prawdzie, zaprzeczy. Wydaje mi si, 瞠 sugerowana „ dobrowolno嗆” jest pr鏏 przymusu, a rozs康ek o kt鏎ym ksi康z proboszcz wspomnia, to dow鏚 jego braku!
- Jest pan w b喚dzie prezesie. Jak mnie ostatnio informowa dyrektor St瘼i雟ki, udost瘼niaj帷 jednocze郾ie niekt鏎e dokumenty, sytuacja na rynku jest wprost katastrofalna. „Vitrum”, pomimo wielkich trudno軼i i ponoszenia strat w hucie Rokitno, pragnie utrzyma ci庵這嗆 produkcji. Powodem tego jest za篡這嗆 za這gi z pracodawc, kt鏎y docenia jej zalety, o czym przecie sam prezes wie najlepiej. Dyrektorowi St瘼i雟kiemu tak瞠 bardzo zale篡 na utrzymaniu produkcji a sztywne stanowisko hutnik闚 mo瞠 spowodowa zamkni璚ie fabryki i utrat przez niego posady. M闚i mi nawet, 瞠 „Vitrum” jest sk這nna przyj望 warunki Zwi您ku Fabrykant闚, oraz pobiera odszkodowanie za post鎩 fabryki, by nie boryka si z trudno軼iami rynkowymi i niezadowolon za這g. St瘼i雟ki prosi, abym zapozna pana z gro膨cym niebezpiecze雟twem wygasu piec闚 i konieczno軼i ratowania bytu swoich parafian. Jak zdo豉貫m si zorientowa – m闚i dalej ksi康z – nie wszystko jeszcze stracone. Z wypowiedzi St瘼i雟kiego wynika r闚nie, 瞠 pan R璕lewski jest sk這nny do pertraktacji z za這g, i nie chcia豚y ucieka si do wypowiadania pracy, bo takie post瘼owanie nie jest w jego stylu. Pan powinien to zrozumie, i doceni intencje i dobr wol pryncypa豉, bo to on w豉郾ie wyci庵a r瘯 do zgody, chocia nie musi.

- To s pi瘯ne s這wa rzekomych intencji, jednak fakty im przecz i ods豉niaj prawdziwe pod這瞠 sporu. Sp鏎 ten powinien by rozstrzygni皻y niezale積ie od intencji czy koniunktur rynkowych. Rola zwi您ku b璠zie zatem aktywna – odpowiedzia prezes.
- Pa雟ka nieust瘼liwo嗆 jest niepoprawna – rzek ksi康z. Jest mi pana 瘸l, bo z t nieugi皻o軼i mo瞠 pan zosta na lodzie, gdy robotnicy poza pana plecami, mog p鎩嗆 na ust瘼stwa. Prosz mi wybaczy, ale ja w tym sporze ponosz kl瘰k, na r闚ni z nierozwa積ym prezesem – ubolewa proboszcz.
Takie rozmowy z ksi璠zem po鈔ednikiem, mia造 miejsce na plebani i stanowi造 wst瘼 do oficjalnych pertraktacji mi璠zy rad zak豉dow a dyrekcj. Na pierwszym wsp鏊nym spotkaniu, dyrekcja huty wyst徙i豉 z oficjaln koncepcj obni磬i zarobk闚 i podpisania umowy o najmie, kt鏎a by豉 sprzeczna z dotychczas obowi您uj帷. Proponowana umowa zabezpiecza豉 wy陰cznie interesy pracodawcy, nie gwarantuj帷 podstawowych praw robotnik闚. Takich warunk闚, rzecz oczywista, robotnicy nie przyj瘭i, a dyrekcja wypowiedzia豉 im prac z 14 – dniowym wyprzedzeniem. Przestroga ksi璠za w tej sytuacji przybra豉 wyraz gro嬌y. Teraz nale瘸這 dzia豉, aby zapobiec za豉maniu si jedno軼i za這gi i zdemaskowa rzeczywiste pod這瞠 zamachu na zarobki robotnik闚. W okresie og鏊nego kryzysu gospodarczego kraju i wszechstronnej presji, nie by這 to 豉twe zadanie. Prezes, zawdzi璚zaj帷 jego energii, stanowczej postawie i znajomo軼i przedmiotu, potrafi jednak opanowa gro嬌 roz豉mu i u鈍iadomi za這g.
Po wyga郾i璚iu okresu wypowiedzenia, dyrekcja nie wstrzyma豉 pracy i licz帷 na skutki zastosowanej presji, og這si豉 drugie 14 – dniowe wypowiedzenie, lecz z napomnieniem rozwagi. Odst徙ienie od gro嬌y zapowiadanej w pierwszym i powt鏎zenia jej w drugim wypowiedzeniu, os豉bi這 pozycj dyrekcji. Za這ga upewni豉 si, 瞠 pracodawca posiadaj帷y zapewnienia rz康owe, nie mo瞠 wstrzyma ruchu zak豉du, a og豉szane wypowiedzenia, maj jedynie charakter nacisku dla uzyskania ust瘼stw. Maj帷 poparcie, prezes uda si osobi軼ie do Starosty powiatowego w Sarnach. Na鈍ietli on w tym urz璠zie kr皻actwo i tendencyjno嗆 post瘼owania firmy „Vitrum” w stosunku do za這gi i pa雟twa. Pos逝guj帷 si rzeczowymi dowodami uzyskanymi w Zarz康zie G堯wnym Zwi您ku i faktami dwukrotnego wypowiedzenia pracy, a tak瞠 stosowaniem innych form presji, prezes przedstawi zatarg jako czyn nie tylko godz帷y w byt robotnik闚, ale r闚nie w interesy pa雟twa. Pracodawca, wykorzystuj帷 krytyczne po這瞠nie robotnik闚, spowodowane og鏊nym zastojem, straszy ich widmem bezrobocia, aby wymusi ust瘼stwa w stawkach p豉cowych, i podpisa umow o najmie, na warunkach gorszych ni gwarantuje wynikaj帷e z obowi您uj帷ej ustawy! Prosz pana Starost w imieniu za這gi huty – m闚i prezes aby wzi掖 pan nas w obron i nie pozwoli skrzywdzi. Hutnicy prosz pana Starost o ratunek przed nieuczciwym wyzyskiem, prosz o wsparcie 鈔odowiska Polak闚 na kresach. Je瞠li pan Starosta nie jest w stanie pom鏂 nam z urz璠u, to prosimy przynajmniej spowodowa, aby podleg貫 starostwu organa w豉dzy administracyjnej i czynniki spo貫czne, nie przeszkadza造 nam w s逝sznej walce.
- Na odwr鏒 panie prezesie – rzek Starosta. Wys逝cha貫m waszej skargi i jestem w stanie wam pom鏂. Prosz by dobrej my郵i i przygotowa si, bo ta pomoc z urz璠u niebawem nadejdzie. W sprawie waszego zatargu zostanie zwo豉na wsp鏊na konferencja z udzia貫m pracodawcy, inspektora pracy i przedstawiciela waszego zwi您ku. Konferencja odb璠zie si w Rokitnie, w zarz康zie miasta, na kt鏎 pan zostanie zaproszony.
Odbycie rozmowy w starostwie prezes tak瞠 zachowa w tajemnicy, a dyrekcja huty nie doczekawszy si uleg這軼i za這gi, og這si豉 trzecie z kolei 14 – dniowe wypowiedzenie pracy, zaopatruj帷 je w jeszcze ostrzejsze napomnienia i gro嬌y likwidacji huty.
Za這ga, gro嬌 trzeciego wypowiedzenia pracy, potraktowa豉 raczej z humorem ni strachem. By這 to powodem, 瞠 ksi篹ulo ju nie spogl康a z politowaniem na swojego ch鏎zyst ko軼ielnego. Teraz ukrywan z這嗆, stara si hamowa udan grzeczno軼i i ch璚i rozmowy. Kazik jednak do tych potyczek nie da si sprowokowa. Taktyk obrony za這gi utrzymywa w tajemnicy przed ksi璠zem i jego cichym poplecznikiem Arasimowiczem, kt鏎ego specjalnie informowa b喚dnie. Tote ksi康z by niezmiernie oburzony kiedy stwierdzi, 瞠 dostarczone t drog materia造 nie odpowiadaj prawdzie. Domy郵a si nieprawdziwo軼i informacji udost瘼nianych Arasimowiczowi aby wprowadzi go w b陰d.. Nie wiedzia tak瞠 o porozumieniu prezesa ze Starost i by zaskoczony zwo豉niem konferencji w sprawach huty, na kt鏎 jako prezes BBWR nie zosta zaproszony. W闚czas zrozumia, 瞠 ten afront i dezinformacja, wynik豉 z taktyki zwi您kowej. Postanowi wi璚, zapami皻a 酥iewaka z ch鏎u ko軼ielnego i doznan pora磬 spryciarzowi wynagrodzi.
Konferencja zapowiedziana przez Starost, zosta豉 zwo豉na zgodnie z zapowiedzi, na kt鏎 zostali zaproszeni: Pan Uszer Flanzreich – jako przedstawiciel firmy, dyrektor huty pan St瘼i雟ki, wojew鏚zki inspektor pracy, rzecznik G堯wnego Zwi您ku Zawodowego pan Wac豉w Wieczorkiewicz i delegacja zwi您ku zawodowego huty na czele z prezesem Kazimierzem Dytkowskim.
Pan Starosta, otwieraj帷 konferencj na wst瘼ie oznajmi cel jej zwo豉nia i udzieli g這su panu Flanzreichowi, prosz帷 o zreferowanie 膨da pracodawcy.
Jak wynika這 z tre軼i wywod闚 pana Flanzreicha, rynek zbytu na wyroby szk豉 okiennego, na skutek zahamowania budownictwa jest ograniczony, a konkurencja lepszych wyrob闚 maszynowych tak ostra i silna, 瞠 przedsi瑿iorstwo chc帷 utrzyma dotychczasow pozycj na tym rynku i nie da si z niego zepchn望, jest zmuszone obni篡 ceny tych wyrob闚. Obni磬i podyktowane konieczno軼i utrzymania nabywc闚, powoduj nieop豉calno嗆 produkcji. Ja i moja sp馧ka – m闚i pan Flanzreich – nie zamierzamy zej嗆 z pozycji rynkowych, kt鏎ych zdobycie i utrzymanie kosztowa這 nas wiele lat pracy i du穎 pieni璠zy. Tote obecnie, nie mo瞠my i nie jeste鄉y w stanie dok豉da do deficytowej produkcji. Zwr鏂ili鄉y si z tego powodu do robotnik闚, z propozycj dobrowolnej zgody na obni磬 obecnie obowi您uj帷ych stawek p豉cowych. Stanowi豉by ona cz窷ciowe pokrycie ponoszonych strat i pozwoli豉by na utrzymanie ci庵這軼i pracy huty. Za這ga odrzuci豉 jednak nasz propozycj, czym zmuszono nas do wypowiedzenia pracy. Takie post瘼owanie jest nierozwa積e, bo ostatecznie firmie wygodniej jest zamkn望 fabryk i bra odszkodowanie za przest鎩 ze Zwi您ku Fabrykant闚. Utrzymywanie huty w ruchu tylko dlatego, aby zapewni wysokie zarobki robotnikom i jednocze郾ie dok豉da do koszt闚 produkcji jest dalej niemo磧iwe.
Pan starosta tylko sk這ni g這w na znak podzi瘯owania i przeni鏀連zy wzrok na pana Wieczorkiewicza, rzek: udzielam g這su przedstawicielowi Zarz康u G堯wnego ZZ. Teraz wszyscy obecni skierowali wzrok na rzecznika obrony stanowiska robotnik闚. 
- Ze skupion uwag wys逝cha貫m wywod闚 wsp馧w豉軼iciela firmy „Vitrum” o rzekomych trudno軼iach przedsi瑿iorstwa jak walka o rynek zbytu, konkurencja z produkcj maszynow, nieop豉calno嗆 produkcji i.t.p. Mamy jednak dok豉dne rozeznanie problemu - m闚i Wieczorkiewicz – tak koniunktur rynkowych, jak i warunk闚 produkcji danego przedsi瑿iorstwa. O鈍iadczam, 瞠 wymienione przez pana Flanzreicha trudno軼i nie istniej! 妃iem nawet twierdzi, 瞠 przedstawiciel firmy pos逝篡 si argumentami jakie wysun掖 Zwi您ek Fabrykant闚, broni帷 si przed zawarciem nowej umowy zbiorowej z robotnikami w skali krajowej. Je瞠li rozchodzi si o hut Rokitno, to po pierwsze: produkcja szk豉 okiennego, o kt鏎ego koszty robocizny idzie sp鏎, w 60 % jest kupowana przez Polskie Koleje Pa雟twowe, kt鏎e p豉c w terminie i po cenach umownych. W tej transakcji przedsi瑿iorstwo nie ponosi strat i nie obni瘸 cen zbytu. Po drugie, wyroby r璚znej produkcji s bez por闚nania lepszej jako軼i, ni produkowane maszynowo i konkurencja na rynku prywatnym tych pozosta造ch 40 % produkcji nie wyst瘼uje. Proces produkcji maszynowej w polskich hutach, jeszcze nie zosta opanowany, jest jako軼iowo z造 i nie stanowi konkurencji dla dobrej r璚znej produkcji. Po trzecie firma „Vitrum” ostatnio zawar豉 umow na dostaw szk豉 okiennego r璚znej produkcji do kraj闚 bliskowschodnich. Na magazynie huty, nie ma 瘸dnych zapas闚 tego towaru, bo jest zbywany od r瘯i. Gdzie wi璚 s te trudno軼i rynkowe i konkurencyjne, kt鏎e zmuszaj przedsi瑿iorstwo do szukania ratunku poprzez obni瘸nie koszt闚 robocizny - postawi pytanie Wieczorkiewicz.
Nast徙i豉 k這potliwa cisza. Pan Flanzreich ze St瘼i雟kim wymienili spojrzenia.
- Panie Starosto – m闚i dalej Wieczorkiewicz – odrzucam w ca這軼i roszczenia pracodawcy odno郾ie obni瞠nia stawek zarobkowych robotnik闚 huty, jako bezpodstawne, godz帷e nie tylko w ich byt, ale i dobre imi pa雟twa! Wywo造wanie postoju niekt鏎ych zak豉d闚 pracy przez Zwi您ek Fabrykant闚, dla uzyskania odszkodowa i 鈔ubowanie tym sposobem obni磬i p豉c robotniczych, z jednoczesnym wypowiadaniem pracy i gro瞠nie bezrobociem jest karygodne i nie mo瞠 mie dalej miejsca w praworz康nym pa雟twie! Inspektor pracy - ko鎍z帷 swoje wyst徙ienie - za膨da natychmiastowego odwo豉nia trzeciego z rz璠u, zbiorowego wypowiedzenia pracy.
Starosta, przychylaj帷 si do stanowiska inspektora pracy o鈍iadczy, 瞠 praktyki Zwi您ku Fabrykant闚 pod 瘸dnym warunkiem nie mog by stosowane na pograniczu kraju i zastrzeg pod rygorem prawa, aby si nie powt鏎zy造.
Cisza jaka zapanowa豉 po jego wypowiedzi by豉 wymowna. Starosta r闚nie uroczy軼ie oznajmi, 瞠 w ca這軼i akceptuje stanowisko przedstawicieli robotnik闚 huty, po czym konferencj zamkn掖, wsta i uk這niwszy si wszystkim uczestnikom – opu軼i sal obrad.
Nast徙i豉 znamienna chwila triumfu, rozterki i niewyra幡ego przygn瑿ienia. Pan Flanzreich zosta wezwany do gabinetu Starosty, rzecznik zbiera podzi瘯owania, a Kazik gratulacje za nale篡te pokierowanie sporem i pomy郵ne jego zako鎍zenie. Panu St瘼i雟kiemu w tej atmosferze, jako przedstawicielowi strony przeciwnej by這 nieswojo. Aby jednak zademonstrowa w豉dcz inteligencj, w陰czy si do z這瞠nia gratulacji oponentowi o鈍iadczaj帷, 瞠 ceni przeciwnik闚 tej miary. Cios by trafny nadmieni Stempi雟ki, ale problem mo瞠 powr鏂i jak bumerang.
Wiem o tym – odpowiedzia Kazik dzi瘯uj帷 za gratulacje – jestem przygotowany na takie nast瘼stwa, jednak przed atakiem mam zwyczaj odpowiednio ubezpiecza skrzyd豉 i ty造.
Wie嗆 o pomy郵nym zako鎍zeniu sporu i skutecznym odparowaniu ataku na zarobki hutnik闚, lotem b造skawicy obieg豉 ca貫 osiedle. M闚iono o tym wsz璠zie gdzie tylko nadarzy豉 si okazja, a uczestnicy konferencji : Boles豉w Amer, i Edward Zdrojewski, ch皻nie zaspokajali ciekawo嗆 zainteresowanych.
Nale篡 przyzna bezstronnie, 瞠 prezes, dobrym pokierowaniem tej miary sporu, zyska sobie w鈔鏚 hutnik闚 du瞠 zaufanie i autorytet, podczas kiedy nasz ksi篹ulo, takim samym post瘼owaniem – podobne warto軼i utraci. Wie軼i o nastrojach hutnik闚 i 篡wione niech璚i do proboszcza, zajmuj帷ego pozycj po przeciwnej stronie 膨da robotniczych, dra積i造 ura穎n dum ksi璠za. Zdawa sobie spraw, jak trudno b璠zie zmieni sytuacj w warunkach prezesury ko軼ielnego 酥iewaka. Takich zachowa ksi康z nie zamierza tolerowa, ale walka otwarta z autorytetem prezesa nie by豉 wskazana, postanowi wi璚 zastosowa inn taktyk. Jego negatywny stosunek do hutnik闚, ujawni si w akcji 鈍iadcze na rzecz zawsze potrzebuj帷ego pieni璠zy ko軼io豉. O datkach p造n帷ych na te potrzeby z huty, ksi康z celowo milcza, podczas kiedy innych ofiarodawc闚 darzy gor帷ymi pochwa豉mi, czego przedtem nigdy nie czyni. Znamiennym jest fakt, 瞠 ksi篹ulo puszczaj帷 wodze swojej wymowie, w pochwa豉ch za rzekomo wysokie datki na rzecz ko軼io豉, swoich protegowanych szczeg鏊nie wywy窺za do godno軼i „czcigodnych”. Takie wywy窺zanie niekt鏎ych os鏏, zawsze towarzyszy這 upo郵edzeniem innych parafian. Tote ucz瘰zczaj帷 na msz 鈍i皻, zmuszony by貫m do wys逝chiwania z ambony tyrad o wielkich cnotach i wysokiej moralno軼i wybranych os鏏. I tak pewnej niedzieli by貫m zgorszony pi皻nowaniem jakiego biednego wie郾iaka Mazura za nielojalno嗆 ko軼ieln i rzekom nieuczciwo嗆 parafialn. Zar闚no podnoszenie godno軼i, poni瞠nie jak i surowe besztanie niekt鏎ych parafian z ambony, wywo造wa造 liczne komentarze i domys造. Innym razem us造sza貫m po瘸這wania godn skarg komendanta miejscowego posterunku policji przodownika Matraszka, kt鏎y rzekomo uskar瘸 si przed duszpasterzem na 這buz闚 hutnik闚. Powinni oni - poucza ksi康z – mie odrobin poszanowania dla str騜a bezpiecze雟twa publicznego i nie kopa go po brzuchu podczas poskramiania pijackich zuchwalstw, bo to przecie funkcjonariusz, kt鏎ego praca jest potrzebna dla zaspokojenia spokoju publicznego.
Czy瘺y rzeczywi軼ie jacy hutnicy poturbowali komendanta – pomy郵a貫m. I czy a tak przykro, 瞠 nale瘸這 sk豉da skarg proboszczowi? Znam przecie komendanta osobi軼ie i podobna skarga wyda豉 mi si wprost nieprawdopodobna. Nic prostszego – pomy郵a貫m. Musz koniecznie sprawdzi, bo takie post瘼owanie do przodownika Matraszka nie pasuje. Gdyby nawet mia豉 miejsce jaka awantura, to czy komendant prosi豚y ksi璠za o poskromienie 這buz闚 z ambony? Niesiony oburzeniem uda貫m si bezpo鈔ednio na posterunek i zapyta貫m przodownika, czy rzeczywi軼ie by tak ci篹ko obra穎ny na hutnik闚, aby zanosi skarg do proboszcza? Przecie komendant posterunku wie dobrze, 瞠 hutnicy maj swoj zawodow organizacj w kt鏎ej przestrzega si zasady poprawnego zachowywania si, zw豉szcza w stosunku do funkcjonariusza w豉dzy. Za tego rodzaju wykroczenia, stosujemy kary i to bardzo surowe.
- Panie Jerzy, rzek komendant. Przede wszystkim o鈍iadczam szczerze, 瞠 nigdy nie by貫m zniewa穎ny przez hutnik闚 i 瘸dnej skargi na nich nie zanosi貫m. M鎩 stosunek do ca貫go 鈔odowiska hutnik闚, jest jak najbardziej pozytywny. Najlepiej 鈍iadczy o tym opinia wydana przeze mnie na 膨danie komendy powiatowej, kt鏎ej kopi mog pokaza.
Czyta si w niej o wszystkich dodatnich zaletach, patriotycznych i obywatelskich 鈔odowiska. Jak 瞠bym m鏬 wobec tych udokumentowanych i nadal potwierdzanych przez 篡cie fakt闚, zanosi skarg i to w dodatku do proboszcza?
Zaoponowa貫m. Przecie w tym steku obel篡wych znies豉wie rzucanych z ambony, by豉 wymieniona pa雟ka osoba i stanowisko s逝瘺owe jako zniewa穎nego przez hutnik闚.
- Tak, na tym polega nieporozumienie, bole郾ie mnie ono dotkn窸o i sp璠za sen z powiek – powiedzia komendant. Prosz mi wierzy panie Jerzy, 瞠 od tej fatalnej niedzieli, jeszcze nie wychodzi貫m na ulic. Wprost boj si spojrze w oczy pierwszemu spotkanemu hutnikowi. Jak to dobrze 瞠 pan pofatygowa si do mnie w tej trudnej sprawie, postaram si panu wyja郾i na czym polega to nieporozumienie. Ot騜 w drodze poufnej informacji dowiedzia貫m si, 瞠 moja w豉dza, zamierza przenie嗆 mnie na inny posterunek, a 軼i郵ej do W這dzimierca. Zaniepokojony takim upo郵edzeniem, zacz掖em my郵e o sposobie zapobie瞠nia z逝. Pan mnie rozumie – t逝maczy przodownik – 瞠 posterunek Rokitno jest jednym z najspokojniejszych politycznie i najlepszych posad w powiecie, dlatego nie chcia豚ym zosta przeniesiony na gorsze stanowisko. Prawd m闚i帷, z篡貫m si z tym polskim kresowym miasteczkiem i chcia豚ym w nim umrze. Jestem ci篹ko i nieuleczalnie chory i ju niewiele pozosta這 mi lat 篡cia. Pragn掖bym by pochowany na cmentarzu w Rokitnie i spocz望 w鈔鏚 przyjaci馧. Pan, panie Jerzy dobrze o tym wie, a ja tym bardziej, 瞠 nasz proboszcz nie tylko w Rokitnie, ale i w powiecie jest asem w BBWR i wiele mo瞠. Z jego zdaniem licz si wszyscy nie wy陰czaj帷 nawet samego pana Starosty, wi璚 w sprawie mojego przeniesienia, lub pozostania na miejscu, nale瘸這 zwraca si tylko do ksi璠za Wyrobisza. Ot騜, znaj帷 s豉b stron naszego proboszcza, bo dobry komendant musi zna dodatnie i ujemne warto軼i obywateli, uda貫m si do niego z ma鹵onk, aby zrobi mu nadziej i sk這ni do przychylno軼i. Prosi貫m ksi璠za, o spowodowanie pozostawienia mnie nadal na stanowisku w Rokitnie. Jako powody uzasadniaj帷e poda貫m z造 stan zdrowia i niewydolno嗆 pe軟ienia s逝瘺y w warunkach W這dzimierca, gdzie policjant闚 pijani 這buzy kopi po brzuchach. Ksi康z wys逝cha mnie z uwag, podszed do telefonu i prosi o po陰czenie z komend powiatow. W mojej obecno軼i oznajmi, 瞠 moja osoba nale篡 do aktywu BBWR i nie mo瞠 by przeniesiona na inne stanowisko. Co tam jeszcze szepn掖 i od這篡 s逝chawk. Sprawa za豉twiona – powiedzia. Pocz徠kowo wyda這 mi si, 瞠 niedos造sza貫m, ale ksi康z upewni mnie, 瞠 pozostaj w Rokitnie.
Dlaczego ksi康z moj skarg na niesfornych Poleszuk闚 wyg這si z ambony przeciwko hutnikom, tego nie rozumiem.
- Ale ja ju rozumiem panie komendancie – odpowiedzia貫m.
- Jest mi bardzo przykro - usprawiedliwia si komendant – ale ja tego nieporozumienia nie mog nawet sprostowa. Proboszcz m鏬豚y si obrazi i wystarcza這by, aby tylko podni鏀 s逝chawk i powiedzia dwa s這wa i ju po mojej posadzie w Rokitnie. Dla mnie by豚y to koniec, usprawiedliwia si chory.
- Niech pan b璠zie spokojny komendancie – powiedzia貫m.
- Od nas ze Zwi您ku, oficjalnej interwencji nie b璠zie, a na stanowisko hutnik闚, postaram si wp造n望, tak aby zniewag przyj望 jako pomy趾 i pu軼i w niepami耩. Dzi瘯uj panu za szczero嗆 – powiedzia貫m.
- To ja powinienem podzi瘯owa panie Jerzy, bo zdj掖 mi pan kamie z mojego chorego serca odrzek zdenerwowany komendant Matraszek.

Znies豉wienie z ambony om闚i貫m z Kazikiem. Postanowili鄉y temat od這篡 i na tego rodzaju prowokacje reagowa ze spokojem i czujno軼i, szczeg鏊nie wok馧 spraw zwi您anych ze 鈔odowiskiem hutnik闚 i zwi您kiem zawodowym.
Specyfika pracy w hucie by豉 niepowtarzalna, ci篹ka, wymagaj帷a znacznego wysi趾u fizycznego, koncentracji i wsp馧dzia豉nia. To w豉郾ie takie warunki budowa造 szczeg鏊n wi篥 mi璠zy cz這nkami jej za這gi, a tak瞠 mi璠zy ich rodzinami. Po ostatnich wydarzeniach robotnicy byli zadowoleni i spokojni o stawki p豉cowe, gwarantuj帷e im godziwe warunki 篡cia. Z uwagi na sympati, jak darzono mnie i nasz rodzin, obroty w sklepiku mojej ma鹵onki znacznie wzros造. Brat Bogdan widz帷 to, nosi si z pomys貫m p鎩軼ia w moje 郵ady. Zamierza otworzy sklepik bran篡 konfekcyjnej, w kt鏎ym jego ma鹵onka mog豉by wykorzysta nabyte uprzednio kwalifikacje. I tak czas wype軟iony prac i troskami dnia, p造n掖 rytmem zdawa這by si normalnym, ale samo 篡cie niezmiennie stwarza這 nowe potrzeby i problemy.
Pewnego popo逝dnia odwiedza mnie pani kapitanowa Gdesz. Ta ciesz帷a si powa瘸niem osoba, by豉 znana w 鈔odowisku hutnik闚, bo z ramienia „ Ko豉 Pa Wojskowych”, trudni豉 si prac spo貫czn, zajmuj帷 si sprawami socjalnymi i kulturalnymi m這dzie篡.

- Przysz豉m do pana z wielk pro軸 panie Dytkowski – powiedzia豉 z naciskiem. Tym razem chodzi o podniesienie z upadku waszego Strzelca. Zgodzi si pan z tym, 瞠 u was na hucie s warunki, aby organizacja strzelecka pod ka盥ym wzgl璠em stanowi豉 wz鏎, a dzieje si wr璚z odwrotnie. Chcia豉bym od pana us造sze – m闚i豉 pani Gdesz- dlaczego dzieje si tak 幢e.
- S逝szne spostrze瞠nie. W naszym Strzelcu nie jest najlepiej, ale w tej sprawie m鏬豚y powiedzie co wi璚ej m鎩 brat Kazimierz, kt鏎y nale篡 do tej organizacji.....
- Nie, nie m鎩 panie – przerwa豉 pani Gdesz – mnie w豉郾ie poinformowano, 瞠 w sprawach Strzelca nale篡 zwraca si do pana Jerzego, pan Kazimierz jest pono bardzo zaj皻y sprawami zawodowymi i wprost nie ma czasu. Pan natomiast by jednym z pierwszych organizator闚 zwi您ku strzeleckiego w naszym miasteczku i dlatego uwa瘸m, 瞠 zwracaj帷 si do pana w tej sprawie, jestem na w豉軼iwej drodze.
- Tak, w tych ocenach jest du穎 przesady, ale rzeczywi軼ie sprawa Strzelca, nie jest mi oboj皻na. Ciekawi mnie jak wypad nasz Strzelec w ocenach pani i co konkretnie nale瘸這by zmieni, jak ustawi prac, aby organizacja ta sta豉 si wzorow.
- Przede wszystkim - m闚i豉 pani Gdesz – nale瘸這by jako zach璚i m這dzie do wst徙ienia,, uprawiania sportu, 獞icze z broni i.t.d. Przecie tego, czego si nauczy m這dy ch這piec w Strzelcu, to nie tylko u豉twi mu okres rekrucki po przekroczeniu bramy koszar. Pocz徠kowe wyszkolenie stanowi niekiedy o karierze poborowego, a co najwa積iejsze m這dy cz這wiek w Strzelcu zdobywa warto軼i, o kt鏎e upomina si Ojczyzna w potrzebie! Nale篡 tak瞠 zg喚bia chlubn histori naszego wojska i pi瘯ne tradycje strzeleckie i urabia w tych m這dych Polakach poczucie obowi您ku wobec Ojczyzny, dumy 穎軟ierskiej, dyscypliny wojskowej i nale篡tej organizacji. Niestety, takich zasadniczych zaj耩 stanowi帷ych podstaw i cel strzelca, u was nie prowadzi si wcale. Jak mnie poinformowano, dowodzi豉 pani Gdesz – na zbi鏎ki przychodzi znikoma ilo嗆 ch這pc闚 
i wprost nie ma kogo naucza – stwierdzi豉 z ubolewaniem.
- Potwierdzam, ale tylko cz窷ciowo. Stan wiedzy strzeleckiej i historii naszego wojska oraz 獞icze i sprawno軼i strzeleckiej na og馧 jest dobry. W swojej ocenie wspomnia豉 pani o braku frekwencji na zbi鏎kach, ale dlaczego strzelcy nie przychodz na 獞iczenia, tego zapewne pani nie powiedziano.
- A czy mog istnie jeszcze jakie inne przyczyny? – zapyta豉.
- Zapewne tak, moja pani. M這dzie nasza – jak zreszt ka盥a inna – jest wra磧iwa na pewne stosunki, styl pracy i umiej皻no軼i w przekazywaniu wiedzy wojskowej. Najwa積iejsz rol odgrywa tu sam komendant Oddzia逝. W naszym konkretnym przypadku jest on jedynie figurantem. Wcisn掖 si na t funkcj, aby pomna瘸 swoje zas逝gi i robi dobre wra瞠nie. Na wojsku nie zna si, chocia jest sier瘸ntem s逝瘺y zawodowej. To zwyk造 wojskowy 豉zik, nie znaj帷y s逝瘺y taboryta. Nigdy nie opanowa wiedzy wojskowej, i nie jest w stanie przekazywa tego, czego sam nie zna. Zauwa篡貫m, 瞠 swoj niewiedz usi逝je zamaskowa koszarowym zupackim drylem, z my郵, 瞠 dla tych ch這pc闚 o zielonych oczach to i tak za wiele, a zreszt po co im to? Takiemu stylowi pracy przygl康a貫m si podczas zaj耩 i stwierdzi貫m, 瞠 ten sier瘸nt nigdy nie przestanie by „kapralem” i jest przekonany, 瞠 cywilom nic wi璚ej nie potrzeba. Tymczasem wbrew mniemaniu sier瘸nta, cywile trafnie oceniaj jego niewiedz i nie przychodz na zbi鏎ki, bo razi ich jego nieuctwo. Takie oto s prawdziwe przyczyny niedow豉du naszego Strzelca. Czy jest pani w stanie naprawi to z這?
- Prosz pana, jestem tym wyja郾ieniem niemile zaskoczona. Wierz jednak, 瞠 to co pan powiedzia w zupe軟o軼i odpowiada prawdzie. Stosunki o jakich pan wspomnia, s do嗆 cz瘰tym zjawiskiem w organizacjach strzeleckich. Wyczuwa豉m, 瞠 moje rozpoznanie nie jest pe軟e, lecz to dopiero pan ujawni chorob pacjenta. Zachodzi tylko pytanie, jakie zastosowa lekarstwo. W tej sprawie pana prosz o pomoc.
- Lekarstwo, to ja ju mam, a za skuteczno嗆 w dzia豉niu – r璚z. Ale, czy pani tak recept b璠zie w stanie zrealizowa?
- Dla waszego Strzelca ka盥y problem za豉twi pozytywnie, prosz tylko o konkretne wnioski – odpowiedzia豉 pani Gdesz.
- Po pierwsze, prosz o spowodowanie ust徙ienia obecnego komendanta, na kt鏎ego miejsce zostanie wybrany w豉軼iwy. Po drugie, spowoduje pani, aby na inspektora nadzoru zaj耩 naszego Strzelca, przydzieli karabiniera z prawdziwego zdarzenia, oficera liniowego piechoty. Tego oficera musi cechowa wzorowa postawa i nale篡ta prezencja. Ka盥y bowiem jego ruch, wypowiedziane s這wo, zrobiony gest przed frontem, musi by wzorem, imponowa wiedz i zdolno軼i, musi demonstrowa dyscyplin i celowo嗆 s逝瘺y wojskowej? Z niego bowiem Strzelcy b璠 bra造 wz鏎, jakim powinien by 穎軟ierz, b璠 mu zazdro軼i postawy, b璠 na郵adowa go, a przez to samo uczy si rzemios豉 wojskowego. I to jest sedno sprawy. Oficer ten b璠zie mia obowi您ek od zaraz, ju po pierwszym przegl康zie Oddzia逝 i wst瘼nym sprawdzeniu sprawno軼i, sporz康zi program zaj耩 i 獞icze, sporz康zi i om闚i porz康ek zaj耩 z inspektorami, kt鏎ych nie brak jest w naszym Oddziale. Ich przydatno嗆 oficer ten powinien sprawdzi sam i oceni, bo s to dobrzy podoficerowie piechoty, po uko鎍zonych szko豉ch podoficerskich, z wysokimi lokatami, dobrze znaj帷ymi obowi您ki instruktor闚. Sami oni poprowadz zaj璚ia bez pomocy zawodowych sier瘸nt闚, a o stanie wyszkolenia, dyscyplinie i liczebno軼i Oddzia逝, b璠zie si mog豉 pani sama przekona, lub zasi璕n望 informacji od inspektora nadzoru.
- Musz przyzna – powiedzia豉 pani Gdesz – 瞠 pa雟ka recepta przewiduje ostre ci璚ia, ale uwa瘸m je za s逝szne i celowe. Postaram si za豉twi wszystko to, co pan zaleci, lecz prosz, aby pan nadal zechcia interesowa si naszym Strzelcem.

Po tej rozmowie uda貫m si do Kazika i po zapoznaniu go z warunkami, jakie postawi貫m pani Gdesz odno郾ie pod德igni璚ia z upadku naszego Strzelca, zwr鏂i貫m jego uwag na dobry stan oddzia逝 huty, kt鏎y jest potencjaln tarcz obrony interes闚 zwi您ku zawodowego i 鈔odowiska hutnik闚. Upadek tego Oddzia逝, le篡 w interesie naszych przeciwnik闚, kt鏎zy tylko czekaj na okazj, aby pos康zi nas o wschodnie orientacje i upo郵edzi pod wzgl璠em zawodowym. Teraz jest czas przej璚ia inicjatywy w swoje r璚e, ilo軼iowego zwi瘯szenia Oddzia逝 i osi庵ni璚ia nale篡tego stanu wyszkolenia. Pierwszy krok ju zrobi貫m, ty Kaziu r鏏 drugi, bo czas nagli.
Nasza bohaterka zrealizowa豉 swoje zobowi您ania na pi徠k. Wszystkie omawiane postulaty wykona豉 z pedantyczn dok豉dno軼i, tote skutki tych dzia豉 przekroczy造 wszelkie oczekiwania. Pani Gdesz pocz徠kowo nie chcia豉 uwierzy dozoruj帷emu oficerowi szkolenia, uwa瘸j帷, 瞠 raport o stanie jest wprost grzeczno軼iowy w stosunku do niej, jako zainteresowanej. Tote dla uzyskania pewno軼i, postara豉 si o inspekcj specjalisty z innego garnizonu. W zwi您ku z tym Kazik, jako nowy komendant Oddzia逝 otrzyma zawiadomienie, aby na najbli窺z niedziel – przygotowa Oddzia do przegl康u. Dobremu podoficerowi nie trzeba by這 powtarza jego znaczenia, bo sam domy郵a si, 瞠 b璠zie mia miejsce wst瘼ny egzamin stanu wyszkolenia. Pouczy oddzia i przygotowa strzelc闚 do odpowiedzi na pytania, jakie mog by stawiane podczas takiej pokazowej inspekcji. Tym specjalist do spraw wyszkolenia, okaza si kapitan Chomicz z jednostki garnizonu sarne雟kiego, nale膨cego do 50pp w Kowlu. Oficer ten w 軼i郵e okre郵onym czasie, zjawi si w naszym klubie. Oddzia Strzelca w zwartej zbi鏎ce ju oczekiwa na powitanie. Tote kiedy Kazik poda komend i z這篡 raport, kapitan od razu poczu si w przyjemnej atmosferze wzorowego porz康ku, nale篡tej sprawno軼i i dyscypliny wojskowej. Przed wyr闚nanym frontem wpatrzonych w prze這穎nego strzelc闚, przechodzi on salutuj帷, a konfrontacj wzrokow ocenia sprawno嗆 i zatrzymuje si na po這wie d逝go軼i kolumny, wypowiada znamienne s這wa powitania „Dzie dobry strzelcy”, wys逝chuje g這郾ego, poprawnego odzewu „Dzie dobry panie kapitanie”… i oto na marsowej twarzy oficera ukazuje si u鄉iech zadowolenia. Wreszcie nieco zaskoczony, bez specjalnego wahania wypowiada jak瞠 cenne dla m這dych uznanie: „Ale buzie to wy macie”!
Inspekcja, rzecz oczywista, wypad豉 bardzo dobrze i tym razem pani Gdesz uwierzy豉. W p騧niejszej rozmowie utwierdzi貫m j, 瞠 kapitan Chomicz, w swojej ocenie zaszeregowa nasz Oddzia pod ka盥ym wzgl璠em najwy瞠j, lepiej ni sarne雟ki i kowelski. Oficer ten by p騧niej kilkakrotnie go軼iem naszego klubu, przeprowadza inspekcj, udziela rad, omawia wsp鏊ne organizowanie oboz闚 獞iczebnych i sprawno軼i sportowych. Pani Gdesz nadal interesowa豉 si nasz organizacj. Zwiedza豉 nawet hut i z upodobaniem przygl康a豉 si procesowi produkcji szk豉. Pewnego popo逝dnia zasta貫m j w naszym klubie. Postawi豉 mi wtedy pytanie:
- Co tu robi w waszym lokalu ten 砰dek z krzyw g瑿?
- To jest syn przedsi瑿iorcy kinowego – odpowiedzia貫m. Jego ojciec zamierza w naszym klubie otworzy kino, a on przychodzi tu, aby robi dobre wra瞠nie i przypomina swoj obecno軼i, 瞠 rodzina Frajerman闚, ju jest we w豉daniu tego obiektu.
- Jak to? Kino nie b璠zie wam przeszkadza w pracy? – zapyta豉.
- W zamian, my otrzymamy w pobli簑 inne pomieszczenie, w prywatnym domu przy ulicy Snowidowickiej.
- Uwa瘸m, 瞠 nie powinni軼ie na tak zamian wyrazi zgody, bo obecne pomieszczenie odpowiada w pe軟i waszym potrzebom.
- S逝sznie prosz pani, ale my w tej sprawie nie mo瞠my stawia sprzeciwu, tym bardziej, 瞠 huta funduje nam lokal zast瘼czy.
- To przykre – m闚i豉 pani Gdesz – ale wr鵵my do tego 砰da. On si nazywa Frajerman i bardzo niepokoi mnie to, 瞠 w鈔鏚 naszej m這dzie篡 widz go nie po raz pierwszy.
Przecie tak niedawno pos康zono dw鏂h ch這pc闚 o szpiegostwo na rzecz bolszewickiej Rosji, a jeden z nich by nawet z huty. Podejrzewam tego 砰da, 瞠 jego wizyty w klubie, mog mie inny cel, ni tylko sprawianie wra瞠nia. Ten Frajerman by 穎軟ierzem bolszewickim i walczy przeciwko polsce w 1920 roku. Pod Warszaw zosta wzi皻y do niewoli i by leczony z odniesionych ran w szpitalu „Dzieci徠ka Jezus” w Warszawie, gdzie ja w tym czasie by豉m piel璕niark i st康 moja znajomo嗆 tego bolszewika. On mnie nie pozna, ale ja pozna豉m go po tej krzywej g瑿ie, no i nazwisko tak瞠 si zgadza.

- Nie jest mi wiadoma jego przesz這嗆 – odpowiedzia貫m. Niemniej jednak, w jego oczach zawsze dostrzega貫m ch耩 jakiego porachunku, odwetu, zawodu 篡ciowego......, teraz rozumiem, jaka jest przyczyna takich zachowa. Nale篡 zastanowi si dlaczego jego przesz這嗆 nie przeszkadza mu by lojalnym obywatelem polskim. Przecie nie tak dawno jego ojciec, ten sam, kt鏎y stara si o kino w naszym klubie, sta si obywatelem polskim. W豉郾ie przed kilkoma tygodniami staremu Frajermanowi wr璚zono dow鏚 osobisty obywatela polskiego, a przecie takie prawo automatycznie przechodzi na syna.
- A wi璚 bolszewikowi nadano obywatelstwo polskie.
- Tak prosz pani, ale czy tylko jemu? Nasze w豉dze pod tym wzgl璠em s bardzo tolerancyjne. W naszym miasteczku mamy wi璚ej mieszka鎍闚 narodowo軼i 篡dowskiej o podobnej wrogiej przesz這軼i. Mieszka tu przecie niejaki Go這d, kt鏎y w 1920 roku by komisarzem w Rokitnie. Tak瞠 i on otrzyma wkr鏒ce obywatelstwo polskie.
- A wierzy si nie chce – wyra瘸豉 zdziwienie rozm闚czyni.
- Takie s fakty prosz pani. Przed wojn bolszewick, budynek naszego klubu stanowi powierzchni zajmowan pod sklep spo篡wczy 砰da Arenta, kt鏎ego syn w 1920 roku by bolszewickim genera貫m i nazywa si wtedy Wierchow. Po przegranej pod Warszaw, syn zabra ojca do Bolszewii, a szkoda, bo obecnie stary Arent zosta豚y obywatelem polskim – wyja郾i貫m.
- To co pan m闚i jest wprost przera瘸j帷e – wyrazi豉 zaniepokojenie pani Gdesz.
- Ale prawdziwe moja pani i dlatego nale瘸這by, raczej zainteresowa si osobami wystawiaj帷ymi opini lojalno軼i, ni podejrzewanymi o sprzyjanie bolszewikom. Nasi uprzywilejowani dzia豉cze spo貫czni nie robi tego za darmo i przez to samo, s wi璚ej niebezpieczni ni ten jegomo嗆 z krzyw g瑿 – wyja郾i貫m
- Dowiaduj si od pana, nad wyraz przykrych rzeczy, b璠 mia豉 je na uwadze i postaram si, aby podobne skorumpowane 鈍i雟twa nie powt鏎zy造 si wi璚ej. Powiedz mi pan jeszcze, co nale篡 zrobi, aby uratowa siedzib waszego klubu w tym pomieszczeniu?

- Nic prosz pani nie nale篡 robi, bo ta sprawa jest ju postanowiona, odpowiedzia貫m. Nie zrezygnowali鄉y sami, ale historia jest z這穎na. Dawniej, kiedy po przeniesieniu mieszcz帷ej si tu kaplicy do naszego ko軼io豉 w miasteczku, urz康zili鄉y z tej okazji pierwsz zabaw taneczn i kiedy bilety wst瘼u by造 ju wyprzedane, a nasza kasjerka pani W這dkiewiczowa oblicza豉 kas, podesz豉 do niej jejmo嗆 Flanzreich, 穎na brata w豉軼iciela huty i zaproponowa豉 dziwn us逝g. Trzymaj帷 przed sob obur帷z otwart portmonetk prosi豉, aby kasjerka w豉snor璚znie w這篡豉 do niej kilka drobnych monet pochodz帷ych z utargu sprzedanych bilet闚. Pani Wo這dkiewicz odm闚i豉, bo pieni康ze stanowi造 w豉sno嗆 spo貫czn i nie mog豉 przecie decydowa o podobnym, chocia瘺y najdrobniejszym wydatku. 砰d闚ka jednak nie ust瘼owa豉 i jeszcze natarczywiej upomina豉 si, o chocia瘺y jednego grosza na pocz徠ek. Bo ta portmonetka jest 豉dna – t逝maczy豉 – to dar samego w豉軼iciela huty. On zrobi tak ofiar, aby pierwszym utargiem z tego domu, rozpocz望 w豉軼iwe, 篡dowskie oszcz璠zanie. Poniewa kasjerka nasza by豉 jednak nieust瘼liwa i zawiedziona pani Flanzreich musia豉 zamkn望 pust portmonetk. Ale pani Flanzreich nie zrezygnowa豉 ze spodziewanego dobrego pocz徠ku, odchodz帷 powiedzia豉: Tego waszego klubu i tak tutaj nie b璠zie.... ju ja si o to postaram. No i postara豉 si i jak pani widzi, od jej woli nie ma odwo豉nia. W豉軼iciel huty, daj帷 nam lokal zast瘼czy, zaakceptowa wol swojej bratowej. Taka jest rzeczywisto嗆.

- Gdyby mnie o tym opowiedzia kto inny, nie uwierzy豉bym. Hut dotychczas uwa瘸豉m za przedsi瑿iorstwo polskie z udzia貫m 篡dowskiego kapita逝, bo tak na zewn徠rz jest przedstawiane – m闚i豉 pani Gdesz. Pan natomiast ods這ni przede mn stosunki, kt鏎e przecz takiemu s康owi. Uwa瘸m jednak nadal, 瞠 pow鏚 zmiany lokalu klubu mo瞠 by inny ni wola pani Flanzreich.
- To b璠zie mo積a 豉two sprawdzi – powiedzia貫m – bo jestem pewny, 瞠 wkr鏒ce wspomniana 砰d闚ka b璠zie czeka豉 przy kasie z otwart portmonetk, aby zainkasowa „pocz徠ek” z pierwszych wp造w闚 za sprzedane bilety kina Frajermana.
Nie zmienimy ju tych nieuchronnych, wymuszonych zmian, ale na Frajerman闚 znajdziemy inny spos鏏. W miasteczku powstaje inne kino, o kt鏎ym oni jeszcze nic nie wiedz. To b璠zie dla nich tak silna konkurencja, 瞠 sami zrzekn si interesu. W domu Gonczaruka, do sp馧ki z w豉軼icielem lokalu, prowadzi b璠zie ten interes emerytowany wojskowy, pan starszy sier瘸nt Siko. Mam nadziej, 瞠 wojskowi popr to przedsi瞝zi璚ie razem z hutnikami, kt鏎zy Frajerman闚 nie lubi.

- Ach tak..., teraz rozumiem i musz przyzna, 瞠 w naszych warunkach spo貫cznych, znajomo嗆 praktyk i obyczaj闚 篡dowskich jest niezb璠na.
- Ot騜 to, i w豉郾ie pani jako spo貫czniczka, powinna na te sprawy patrze pod innym ni dotychczas k徠em i dostrzega, 瞠 oczy tego podejrzewanego 砰dka, maj wyraz pewno軼i. M闚i, 瞠 gdyby patrz帷y nimi mia w豉dz, to nie pani jego, a on pani by rozpozna i wtedy zobaczy豉by pani, w豉軼iw wymow jego oczu, a nie tylko jego krzyw g瑿. Gdyby zechcia豉 pani po鈍i璚i troch wi璚ej czasu na obserwacj 篡cia i stosowanych w naszym miasteczku 篡dowskich praktyk, zauwa篡豉by zapewne istnienie tzw. „dwuw豉dzy”. Pod kt鏎ym to terminem ukryte jest prawo oficjalne naszego pa雟twa i prawo „nasze, nie pisane”, inaczej 篡dowskie. Dalej, je瞠li pani zada豉by sobie tyle trudu i cierpliwo軼i i przeanalizowa豉 praktyki obydwu praw, to wzbogaci豉by pani ogromnie sw wiedz polityczn i spo貫czn. Dowiedzia豉by si pani, o tej realnej prawdzie, 瞠 to „nasze prawo” wprost kpi sobie z naszego, oficjalnie obowi您uj帷ego prawa pa雟twowego. A co najgorsze, kpi sobie z naszego chronicznego braku wyobra幡i pa雟twowej i spo貫cznej!

- To jest bardzo interesuj帷e i prawdziwe – zauwa篡豉 pani Gdesz i doda豉 – zastosuj si do pa雟kich wskaz闚ek, bo przypominaj mi znamienn wypowied: „Wasze legiony, nasze miliony, wasze ulice nasze kamienice”. Dotychczas uwa瘸豉m, 瞠 to by造 tylko czcze s這wa, podkre郵aj帷e pozycj ekonomiczn 砰d闚 w wolnej Polsce. Pan natomiast ods這ni mi rzeczywiste zagro瞠nia i praktyk stosowania tego „naszego nie pisanego prawa”.

- Ju na wst瘼ie powiedzia貫m, 瞠 na tak obserwacj nale篡 mie du穎 cierpliwo軼i, a okazja i warunki s dost瘼ne ka盥emu. Dla u豉twienia pani pierwszych poczyna w tej kwestii mam pewien pomys do zrobienia ciekawych por闚na. Np. na tygodniow wyp豉t zarobk闚 robotnik闚 huty, zak豉d potrzebuje oko這 15 – tu tysi璚y z這tych got闚ki. Takiej sumy poczta ze swych skromnych wp造w闚 nie jest w stanie wyp豉ci, wi璚 firma wysy豉 pieni康ze pakietem warto軼iowym z Warszawy. Wo幡y biura huty stary Zdrojewski, ka盥orazowo tak paczk warto軼iow podejmuje i bez 瘸dnej eskorty przenosi j w teczce, od urz璠u pocztowego przez ulic Poniatowskiego i ca貫 miasteczko a do biura huty. Od czasu stosowania takiej praktyki, nie nasuwa si pani podejrzenie, 瞠 mo瞠 nast徙i rabunek pieni璠zy, bo ubezpiecza je „nasze prawo” stoj帷e na us逝gach „naszego maj徠ku”! Zupe軟ie co innego dzieje si, kiedy wchodzi w gr mienie pa雟twowe, kt鏎ego ca這嗆 jest ochraniana przez pa雟two. Dla por闚nania pozwol sobie przypomnie wypadek jaki mia miejsce przy analogicznym transporcie got闚ki dla potrzeb 18 Baonu KOP w Rokitnie. Pieni康ze podj掖 upowa積iony do tego i uzbrojony oficer. Transport got闚ki odbywa si w specjalnie zarezerwowanym przedziale poci庵u Sarny – Rokitno, a mimo to oficer zosta napadni皻y i obrabowany. Tym oficerem – jak mnie pami耩 nie myli – by por. υpatko, kt鏎y poni鏀 鄉ier, o czym pani musia豉 s造sze. Zachodzi pytanie dlaczego to jednostka wojskowa nie praktykuje przesy貫k pieni篹nych na wz鏎 huty – pakietem warto軼iowym?. Przecie oszcz璠zono by 篡cie oficera i nie nara穎no skarb pa雟twa na straty?. Odpowied na to znajdujemy w obowi您uj帷ych przepisach, kt鏎e nie zezwalaj na ryzyko. Na poczcie mo瞠 przecie zaistnie kradzie mienia pa雟twowego, a wi璚 transport pieni璠zy musi ubezpiecza uzbrojona eskorta. W oparciu o takie przepisy, jednostka wojskowa zbrojnie uczestniczy w ubezpieczeniu transportu.
Zupe軟ie inaczej w analogicznych przypadkach czyni to firma „Vitrum”, dzia豉j帷 wedle „naszego prawa”. „Vitrum”, ubezpieczaj帷 transport pieni璠zy nie u篡wa oficera i zbrojnej eskorty. Uwa瘸 t czynno嗆 za nie godn cz這wieka i pos逝guje si w takiej potrzebie poczt i wo幡ym. Nasz wo幡y nios帷 pieni康ze, ubezpieczany jest przez utajnionych ludzi „naszego prawa” kt鏎zy wykonuj t czynno嗆 dyskretnie. Te fakty dowodz, 瞠 oficjalnie obowi您uj帷e prawo uchwalone przez sejm i obwarowane paragrafami, jest s豉be i spe軟ia jedynie wymagania spo貫czno軼i nieoficjalnie rz康zonej „naszym prawem”. Te kpiny przyprawiaj o rumieniec wstydu ka盥ego umiej帷ego trze德o patrze Polaka. Mo積a to sprawdzi w ka盥 sobot obserwuj帷 wo幡ego huty, ale tak瞠 wszystkich innych funkcjonariuszy, z poza grona nie nale膨cego do „narodu wybranego”, kt鏎e tylko pozornie nie s kontrolowane i udaj samodzielnych.

Po takiej wymianie informacji pani Gdesz przysz豉 do naszego klubu dopiero po dw鏂h tygodniach. M闚i豉 mi, 瞠 na鈍ietlony przeze mnie problem „dwuw豉dzy” tak j przerazi, 瞠 obserwacj i rozmy郵aniami wype軟i豉 ca造 wolny czas. Teraz – m闚i豉 pani Gdesz – ka盥y przypadkowo spotkany 砰d, nasuwa mi r騜ne my郵i i skojarzenia, przede wszystkim co do ich lojalno軼i wobec Polski, a tak瞠 ich stosunku do chrze軼ijan?

- Mieszkam w pa豉cu – m闚i豉 pani Gdesz – i mam zwyczaj wychodzi rankiem na spacer, aby odetchn望 鈍ie篡m powietrzem i dotleni p逝ca. Tote cz瘰to przechodz obok parkanu, za kt鏎ym zawsze spotykam samotnego 砰da. Ten poczciwiec k豉nia mi si i grzecznie pyta: kt鏎a godzina prosz pani. Mam zwyczaj zaspakaja jego ciekawo嗆, a on ka盥orazowo uprzejmie dzi瘯uje za wy鈍iadczon przys逝g. Teraz na jego widok, przypomina mi si pa雟ka przestroga i chcia豉bym zapyta o pa雟ki s康, czy przypadkiem w zwyczaju tego Izraelity nie kryje si jaki cel?

- Owszem, kryje si. Ten 砰d niewinnym pytaniem zmusza do odpowiedzi, a uzyskawszy przychylno嗆, zalicza j jako przejaw 鈍iadczenia us逝g „goja” dla 砰da. Wed逝g jego przekonania, spowodowanie takiego wyrazu powszechnej grzeczno軼i przez 砰da, stanowi szcz窷cie na reszt godzin tego dnia i jest dowodem, 瞠 Pan B鏬, sprzyja mu i dotrzymuje przymierza z Izraelem, pozwalaj帷 drog us逝g gojowskich „ ssa pier innym narodom”.
- Ale to okropne....czy to jest rzeczywi軼ie prawda?
- Po odpowiedz na to pytanie, odsy豉m pani do biblii starego testamentu.
- Nie mam takiej ksi捫ki, ale o przyrzeczeniu s造sza豉m. Teraz b璠 niema i g逝cha na podobne pytania.
- Wprost przeciwnie prosz pani, nale篡 odpowiada, lecz nie na zadane pytanie.
- Nie rozumiem?
- Na przyk豉d na pytanie „ kt鏎a godzina”, nale篡 odpowiedzie „Id pan do mikwy”.
- A c騜 to oznacza?
- Ten wyraz m闚i, 瞠 砰d jest nieczysty i musi wykoszerowa si w mikwie.
- A co to jest mikwa?
- Mikwa to taki zbiornik wody o wielokrotnej pojemno軼i du瞠go palca r瘯i. Znajduje si on w 篡dowskiej 豉幡i i s逝篡 do rytualnego obrz康ku wiernych tzw. koszerowania si. 砰d ortodoks, o ile us造szy od goja odpowied „id do mikwy”, to musi oczy軼i si rytualnie, aby nie strefi innych. P鎩dzie tedy do 豉幡i u篡 mikwy, jeszcze tego samego dnia.. Taki 砰d ju nigdy nie zapyta pani o czas, ale b璠zie upatrywa inn ofiar, kt鏎a przez nie鈍iadomo嗆 uczyni zado嗆 jego 篡czeniu.
- Teraz to ju b璠zie inaczej, bo natr皻ny amator dok豉dnego czasu p鎩dzie do 豉幡i - powiedzia豉 pani Gdesz. Mam do pana jeszcze jedno pytanie, jak pan ocenia antysemityzm w Rokitnie?
- Nie orientuj si w tym przedmiocie. Zapewniam, 瞠 antysemit nie jestem i praktyk zwalczania 砰d闚 gwa速ami - nie uznaj. Najlepszym tego dowodem jest przejawiana przeze mnie dzia豉lno嗆 w 鈔odowisku hutnik闚, gdzie czo這we miejsce zajmuje – patriotyzm, godno嗆 i duma narodowa.
- To ju sprawdzi豉m, ale czy sklep prowadzony przez pa雟k ma鹵onk nie stanowi przypadkiem bojkotu handlu 篡dowskiego?
- S逝szne pytanie, odpowiem na nie r闚nie pytaniem: czy 篡dowskie sklepy nie maj przypadkiem na celu bojkotu mojego sklepu?
- Uwa瘸m, 瞠 maj. Jednak zada豉m to pytanie z uwagi na pa雟k znajomo嗆 praktyk stosowanych przez mniejszo嗆 篡dowsk. Podziwiam i to, 瞠 nabycie tak obszernej wiedzy o 砰dach nie by這 豉twe.
- Nie przecz, ale jest ona tak wszechstronna, obszerna i z這穎na, 瞠 moje skromne wiadomo軼i mo積a by okre郵i jako znikome. Oczywi軼ie pog喚biam j nieustannie, bo zmusza mnie do tego samo 篡cie. Od 砰d闚 mo積a si wiele nauczy, trzeba jednak uzbroi si w cierpliwo嗆 i po鈍i璚i wiele czasu na obserwacj praktyk, jakie s nakazem ich struktur organizacyjnych. Nie przychodzi to 豉two, bo s dobrze zorganizowani i czujni na punkcie utrzymywania tajemnicy swoich poczyna. 砰dzi altruistami s tylko w stosunku do w豉snej rasy. Inni natomiast, stanowi dla 砰d闚 wy陰cznie przedmiot wyzysku! Nie ma jednak rzeczy nie osi庵alnych, zw豉szcza tam, gdzie 鈍iadoma wola i ambitny zamiar prowadzi do celu. Moje umiej皻no軼i handlowe, w豉郾ie st康 bior pocz徠ek. Podpatrywa貫m 砰d闚, ale w praktyce zastosowa貫m wiele w豉snych pomys堯w jak: zaopatrzenie w towary dobrej jako軼i, w豉軼iwe rozmieszczenie ich w sklepie, czysto嗆, higiena, estetyka, 豉d i porz康ek w sklepie, nale篡ta grzeczno嗆 i uprzejmo嗆 w obs逝dze kupuj帷ych. Sklep m鎩 zyska sobie w ten spos鏏 powszechne uznanie i pod wzgl璠em solidno軼i, nie ust瘼uje pierwszorz璠nej, plac闚ce prowadzonej przez pana Samsonowicza. Dowodem tego jest, 瞠 znaczna ilo嗆 hutnik闚 i inteligencji miasteczkowej, stanowi moj sta陰 klientel. Obroty powi瘯szaj si, bo nawet post瘼owi 砰dzi zaopatruj si w gatunkowe w璠liny „Baco – eksport” w moim sklepie. W takich warunkach o 瘸dnym antysemityzmie nie mo瞠 by mowy, a moja praca w handlu jest dzia豉lno軼i uczciw, ale r闚nie konkurencyjn, jest walk, w kt鏎ej zwyci篹a lepszy!
- Imponuje mi pan swoj postaw – rzek豉 pani Gdesz i doda豉 – gdyby takich pracowitych Polak闚 z podobnymi zaletami by這 wi璚ej, to znane 篡dowskie powiedzonko straci這by sens, bo wtedy obok legion闚 by造by tak瞠 nasze miliony, a obok ulic i kamienice. Ca貫 nieszcz窷cie w tym, 瞠 wi瘯szo嗆 Polak闚 przechodz帷 obok tych niezmiernie wa積ych zjawisk, zachowuje znamienn oboj皻no嗆 – zauwa篡豉 pani Gdesz.
Niestety oni wybieraj 豉twiejsz drog, drog wys逝giwania si w豉dcom „niepisanego prawa”, to si im lepiej op豉ca, bo l瞠j przychodzi - oceni豉. To wygodnictwo i skorumpowana s逝瘸lczo嗆 stanowi chorob, kt鏎 nale篡 intensywnie i skutecznie leczy – powiedzia豉 pani Gdesz.
- Prosz nie zapomina jednak, 瞠 „niepisane prawo” gwarantuje swoim s逝瘸lcom mocn pozycj ekonomiczn i dobrze p豉tne posady.

- Panie Jerzy, uwa瘸m, 瞠 w dobrze poj皻ym interesie naszej spo貫czno軼i, t wiedz o obyczajach i praktykach 篡dowskich nale篡 przekazywa jak najszerszemu og馧owi Polak闚. To jest jedyna spos鏏 na utrzymanie wolno軼i narodu we w豉snym kraju. Zamierzam czyni to w 鈔odowisku „Ko豉 Pa Wojskowych” i dlatego prosz pana o wskaz闚ki.
- Takie zamiary popieram, prosz zachowywa jednak ostro積o嗆, bo „nasze niepisane prawo” jest dalekosi篹ne i obawiam si, 瞠 ju o pierwszej pogadance na ten temat dowie si „Kaha”,a przewodem po jakim dotrze do nich informacja, mog by nawet sodalistki.
Chcia豚ym pani u豉twi prac i opr鏂z ostro積o軼i wskaza w豉軼iwe 廝鏚這 tematu. Ot騜, radzi豚ym zbli篡 si do niewolnic najbardziej upad造ch. Takimi upo郵edzonymi s kobiety pochodzenia aryjskiego, matki karmicielki, kt鏎e w豉snym mlekiem karmi 篡dowskie dzieci. S to z regu造 biedne Poleszuczki i Ukrainki. Znajdzie je pani w ka盥ym kresowym mie軼ie jak Pi雟k czy R闚ne. Ka盥a bowiem bogatsza rodzina 篡dowska w tych miastach, tak mamk, wieczn niewolnic utrzymuje. Trzeba tylko do takiej wyj皻ej spod prawa, umiej皻nie i ostro積ie podej嗆. M闚i o tym pani, bo taka niewolnica bywa niekiedy 篡w encyklopedi obyczaj闚 „wybranego narodu”. Je郵i szcz窷cie dopisze i starczy cierpliwo軼i, aby wnikn望 w to nad wyraz ciekawe zjawisko upozorowanej s逝瘺y, przekona si pani sama o randze „naszego prawa” i pozna wysoko ustosunkowane osoby, kt鏎e 鈍iadomie lub nie鈍iadomie mu s逝膨.
Taka s逝膨ca domu 篡dowskiego, kt鏎a przesz豉 nikczemne praktyki 篡dowskiego wyzysku w okresie swojej m這do軼i, straci豉 dziewictwo i urod, by豉 s逝膨c i mamk … i nadal wykonuje t wyniszczaj帷, pozbawion wszelkiej rado軼i prac, opowie pani o wszystkim o czym wiedzie nale篡!
- O, Bo瞠! To przera瘸j帷e. Przyrzekam, 瞠 dotr do tego 廝鏚豉 i uczyni wszystko co b璠zie w mojej mocy, 瞠by przeciwstawi si tym negatywnym zjawiskom.
- Je瞠li pani dotrzyma przyrzeczenia i osi庵nie okre郵ony cel, to przekona si, ilu jest urz璠nik闚 i rzekomych dzia豉czy spo貫cznych, bezmy郵no軼i upodobnionych do wo幡ego huty, o kt鏎ym ju wspomnia貫m. Przekona si pani, 瞠 dobre posady i wp造wowe funkcje spo貫czne, zawdzi璚za si nie tylko naszemu pa雟twu.

Po miesi帷u od pami皻nej rozmowy, na posterunku policji zasz造 powa積e zmiany, bo przod. Matraszek zmar na zawa serca. Na jego miejsce przyby st. przod. Ksi捫ek. Nowy komendant mia chwalebn przesz這嗆, bo by odznaczony orderem Virtuti Militari, Krzy瞠m Walecznych i innymi. Swoje czynno軼i rozpocz掖 od realizacji przykaza i zasad obowi您uj帷ych na tym stanowisku. Najpierw z這篡 wizyt dyrektorowi huty i prezesowi zwi您ku zawodowego. Takie post瘼owanie sprawi這, 瞠 od razu uzyska opini odpowiedniego funkcjonariusza na w豉軼iwym stanowisku. Jak si okaza這, nie wszystkim obywatelom taka ocena odpowiada豉. Pos造sza貫m mimo woli jak pewien 砰dek powiedzia, 瞠 to bardzo niedobry cz這wiek....., un wsz璠zie wtyka nos...., ale jemu tu nie b璠zie d逝go, bo mi jemu nie chcemy. Ju mi sze o to postaramy, 瞠 un p鎩dzie tam, gdzie trzeba w帷ha z nosem! Wydawa這by si, 瞠 taka pojedy鎍za opinia nie mo瞠 decydowa o komendancie posterunku policji, a jednak. Po pewnym kr鏒kim czasie Ksi捫ek zostaje przeniesiony do W這dzimierca, a na jego miejsce przychodzi przod. So郾ierz. P騧niej dowiedzia貫m si jak ten sam 砰dek powiedzia: Nu, przecie ten Ksi捫ek by taki s逝瘺ysta, 瞠 wsz璠zie szuka...... to jemu dali tam, gd瞠 du穎 z這d磨eje..., niech szuka!
Ta paplanina 砰da nasun窸a mi my郵, aby sprawdzi zasady funkcjonowania „naszego prawa”. Maj帷 jako takie znajomo軼i w starostwie, sprawdzenie przyczyny przeniesienia policjanta nie nastr璚za這 szczeg鏊nych trudno軼i. Okaza這 si, 瞠 pismo odno郾ie zmiany na stanowisku komendanta, wysz這 z 18 Baonu KOP, a podpisa je w zast瘼stwie dow鏚cy kpt. Dunikowski. W pi鄉ie podniesiono, 瞠 Ksi捫ek nie nadaje si do s逝瘺y nad granic i nie podano 瘸dnych innych przyczyn. Wniosek podpisano w zast瘼stwie, bo w tym czasie mjr. Boski zosta przeniesiony na inne stanowisko. P騧niej dopiero jego miejsce zaj掖 pp趾. Koterba. Najbardziej jednak niekorzystnym okaza這 si przeniesienie kpt. Gdesza, bo w zwi您ku z tym, zosta豉 przerwana wsp馧praca z jego ma鹵onk.

砰cie religijne w stale rozbudowuj帷ym si Rokitnie, by這 zawsze 篡we, a wiara praktykowana przez wi瘯szo嗆 mieszka鎍闚. Pierwszym dostojnikiem ko軼io豉 jaki odwiedzi nasz parafi jeszcze w 1924 roku by biskup Dubowiecki. Uroczysto嗆 ta odbywa豉 si jeszcze za ksi璠za Fija趾owskiego. Drugie odwiedziny mia造 miejsce w 1929 roku, a wi璚 po roku kadencji ks. Wyrobisza. Odwiedzaj帷ym, by tym razem ks. biskup Szel捫ek.
Swi皻o Bo瞠go Cia豉 w naszej parafii, by這 obchodzone bardzo uroczy軼ie. Od czasu oddania do u篡tku naszego ko軼io豉, na uroczysto嗆 tego 鈍i皻a udekorowano cztery o速arze. Pierwszy obok ko軼io豉, by zawsze ubierany przez hut. Drugi, ustawiany na placu szkolnym, obok pomnika marsza趾a Pi連udskiego, przez wojsko. Trzeci by wznoszony i przystrajany przez OSP i miasto, pod szyldem Zarz康u Miasta. Czwarty natomiast ubierali kolejarze i ustawiali przy budynku stacji. Nale篡 przyzna, 瞠 wszystkie o速arze by造 bardzo efektownie ubierane i ka盥y z nich reprezentowa specyfik fundatorskiej grupy. Pierwszy znamionowa hut i mia filary ze szk豉, a ubiera豉 go zawsze moja matka. Drugi, s逝pami granicznymi zamiast filar闚 reprezentowa KOP. Trzeci przybrany przyrz康ami ga郾iczymi – wygl康a okazale i jednocze郾ie prezentowa sprz皻 po瘸rniczy. Czwarty bardzo dobitnie wyra瘸 陰czno嗆, tak potrzebn naszemu miastu. Tote uroczystym obchodom Bo瞠go Cia豉, Rokitno przodowa這 innym parafiom. Byli鄉y przyk豉dem nie tylko dla Mazur闚, ale i miejscowej ludno軼i prawos豉wnej, kt鏎a wysoko oceni豉 nasze obchody i uznawa豉 nawet wy窺zo嗆 naszej kultury religijnej. Ponadto obecny duszpasterz rozpocz掖 wydawanie „Kalendarza parafialnego”, kt鏎y zyska sobie szerokie zainteresowanie parafian. Ksi康z Wyrobisz, b璠帷 pewny siebie i przychylnych sobie s逝瘸lc闚 i pochlebc闚, chwali i podnosi ich autorytet i zalety, a jednocze郾ie gani i poniewiera przeciwnik闚, wymuszaj帷 wbrew katolickim obyczajom uleg這嗆 i podporz康kowanie si jego woli. Znamiennym jest, 瞠 jako 鈔odek nacisku do utrwalenia wszechw豉dzy i wygodnego 篡cia, nadu篡wa piastowanego stanowiska przewodnicz帷ego BBWR z jednej strony, a ambon ko軼ieln z drugiej.
I tak, toczy這 si 篡cie wiernych w przygranicznym Rokitnie Wo造雟kim, zdawa這by si, 瞠 jego pracowici obywatele, jak w mi這snym zapale szcz窷cia, ws逝chani jedynie w poszum otaczaj帷ych miasto kniei i tchn帷 ukojeniem muzyk natury, z zapa貫m wznosili lepsz przysz這嗆 Polski! Ale, jak瞠 wielu z nas odr騜nia這 w tej muzyce, tak瞠 fa連zywe tony i dysonanse, kt鏎e m帷i造 rytm i zak堯ca造 harmoni 篡cia wszystkim ludziom dobrej woli.

__________
1. Rocznik wprawdzie ju s逝篡

wst瘼rozdzia造 1-10 - rozdzia造 11-20 - rozdzia造 21-30  - rozdzia造 31-40  - rozdzia造 41-47komentarze czytelnik闚


Uwagi administratora Stron o Wo造niu.
Na podstawie zapisu w Ksi璠ze Adresowej z roku 1928 zmieni貫m w tek軼ie nazwisko Nachman na Nachtman.

---------------

Wyb鏎 wspomnie.

podstrona jest cz窷ciwww.wolyn.ovh.org

inne strony O KRESACH